Kolejności zwiedzania miasta oczywiście nie pamiętam i nie ma ona wielkiego znaczenia, w każdym razie wieczorem, wykończona doszczętnie, jechałam do hotelu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- ¬-------------------{ACTI_Misc00_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc00_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie nieprzyjaciela!¬-------------------{ACTI_Misc01_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc01_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie wikszo[ci oddziaBów wroga!¬-------------------{ACTI_Misc02_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc02_Text_01_Text1}Masz za zadanie doprowadzi swoich ludzi do fortu!¬-------------------{ACTI_Misc03_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc03_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest przejcie kontroli nad t lokacj!¬-------------------{ACTI_Misc04_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc04_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie tej osady!¬-------------------{ACTI_Misc05_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc05_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie miasta!¬-------------------{ACTI_Misc06_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc06_Text_01_Text1}Masz za zadanie odnalez i zabi tego czBowieka!¬-------------------{ACTI_Misc07_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc07_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona tej lokacji!¬-------------------{ACTI_Misc08_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc08_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona miasta!¬-------------------{ACTI_Misc09_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc09_Text_01_Text1}PLACEHOLDER¬***********************************************************¬* *¬* CAMPAIGN ADVICE *¬* *¬***********************************************************¬-------------------{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Title} Mapa kampanii{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Text1}Oto tereny wokóB Rzymu
- przed laty wieloma przywiózł mu w prezencie pewien bardzo wielki kupiec wprost z Gdań- ska, tliły się kawałki tego czarnego tytoniu, który nosi na paczce...
- Z mieczem Gawaina natarł na Gwydiona, który natychmiast upadł w poprzek łoża, wyjąc i strasznie krwawiąc z wielkiej rany na plecach; po chwili, gdy do przodu...
- - Moim zdaniem - mówił Jan z namysłem - należy dokumentu strzec jak oka w głowie przez te kilka dni, które nas dzielą od wielkiej premiery...
- Ten bohaterski duch męstwa i wytrzymałości, który zatarł publiczne i prywatne nieporozumienia w całej flocie, jest wielkim legatem lorda Nelsona, potrój nie...
- części doradców odrzucających z założenia jakiekolwiek argumenty wskazujące na specyfikę krajów posocjalistycznych (jako grupy) oraz wielkie różnice...
- Wszystkie te przeobrażenia dokonywały się w ciągu bardzo długiego okresu, warto tu jednak zaznaczyć, że pomimo wielkich cywilizacyjnych postępów ostatnich...
- Lecz przedsięwzięcie to przyniosło tak wielkie dochody, iż wkrótce sama Magrathea stała się najbogatszą planetą wszystkich czasów, a reszta Galaktyki...
- to znać jaśnie, iż czynili te rzeczy, które doskonałemu dworzaninowi należą; jeden ćwicząc Aleksandra Wielkiego, a drugi króle sycylijskie...
- — Od dawna panowaÅ‚o przekonanie, że rzeka Nil wypÅ‚ywa z wielkich jezior leżących u stóp Gór Księżycowych[46]...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Oczywiście na górze. Wiedziałam, że jestem już blisko, i nagle ujrzałam na murze nazwę ulicy, Queens Gate. Jezus Mario, przejechałam…! Poderwałam się, cud, że nie połamałam sobie nóg na schodach, zbiegłam na dół, wysiadłam i ruszyłam z powrotem, bo skoro przejechałam, powinnam wrócić. Logiczne, nie?
Dotarłam do najbliższego skrzyżowania i coś mi się zaczęło nie zgadzać. Ruszyłam w jedną stronę, źle, ruszyłam w drugą, też niedobrze. Rozejrzałam się porządnie. Rany boskie, we wszystkie strony na wszystkich ulicach identyczne białe długie budynki z kolumienkami i czarnym żelaznym ogrodzeniem…
Nie ma potrzeby powtarzać, co o sobie pomyślałam, bo każdy to łatwo odgadnie. Znałam przecież tę cechę Londynu, powinnam była o poranku popatrzeć wnikliwiej, to nie, cała wiedza wyleciała mi z głowy, ograniczyłam się do kawałka przy hotelowym wejściu, niecierpliwość pchała mnie do oglądania reszty i proszę bardzo, teraz mam. Ciekawe, gdzie spędzę noc…
Kilka ulic, no, długich co prawda, ale jednak, niby nic takiego, po całym dniu ruchu jednakże miałam już dosyć. Nóg nie czułam, wyrosły mi czubkiem głowy, mogłam nimi najwyżej powłóczyć. Zdenerwowałam się, pomachałam ręką na przejeżdżającą taksówkę, nastawiona już na ten upiorny lewostronny ruch. Taksówka się zatrzymała.
— Przepraszam bardzo — powiedziaÅ‚am ze skruchÄ…, a przypominam, że jÄ™zyki obce pojawiajÄ… siÄ™ we mnie wyÅ‚Ä…cznie w momentach dramatycznych. — Ja wiem, że jestem blisko, ale nie umiem znaleźć hotelu. Queens Gate sześćdziesiÄ…t dziewięć…
Kierowca popatrzył na mnie jakoś dziwnie i uczynił zapraszający gest.
— Wsiadaj — powiedziaÅ‚ z wyraźnÄ… rezygnacjÄ…. WsiadÅ‚am. PrzejechaÅ‚ dwadzieÅ›cia metrów i zatrzymaÅ‚ siÄ™.
— Tu jest twój hotel…
I rzeczywiście. Chciałam mu zapłacić, ale zaproponował, żebym się nie wygłupiała. Okazało się, że z autobusu wysiadłam dokładnie tam gdzie trzeba, pięć metrów od hotelowych drzwi, po czym, nie patrząc przed siebie, od razu ruszyłam w odwrotną stronę, bo przecież przejechałam…
Do Gibbonsa udałam się w sobotę, bo tak mi jakoś wyszło. Pomyślałam nawet, żeby zamienić dolary na funty, wydam na znaczki wszystko, co mam przy sobie, i zostanę bez pieniędzy, myśl miała swój sens, ale rzuciłam okiem wokół i na najbliższym rogu ujrzałam bank. Bank mnie uspokoił, niecierpliwość znów pchała, najpierw weszłam do sklepu.
Przewidziałam doskonale, znaczki mieli, kiedy stamtąd wyszłam, zostało mi jedenaście pensów. Udałam się prosto do banku na rogu i okazało się, że w sobotę jest nieczynny.
Ogólnie biorąc, było lato i upał panował taki sam jak w Europie. Pić mi się chciało nieziemsko, do tego zrobiłam się głodna. Jedenaście pensów mogło wystarczyć na płatną toaletę i na nic więcej. Poszłam przed siebie Strandem, szukając punktu wymiany pieniędzy.
Nie powiem, że przeszłam pół Londynu, bo to już byłaby lekka przesada. W każdym razie dotarłam do Blackfriars, zeszłam nad Tamizę, zaczęłam wracać. Melancholijnie pomyślałam, że miałam w planach spacer nad rzeką, i to nawet w tej okolicy, ale niekoniecznie w takich warunkach, głodna coraz bardziej, spragniona, przegrzana i bez pieniędzy. Znalazłam jedyny dostępny mi obiekt, toaletę, ale jak na ironię losu bezpłatną. Posiedziałam na ławce. Poszłam dalej…
Pokonawszy całe Embankment, ujrzałam wreszcie ludzi, wyglądało to na jakieś tereny turystyczne, skręciłam w kierunku Strandu, z zapartym tchem ominęłam pracującą wesoło maszynerię do produkcji asfaltu i znalazłam upragniony punkt wymiany pieniędzy. Pozbyłam się dolarów, uzyskałam funty, napiłam się piwa, odżyłam, wyszłam na Strand i okazało się, że drugi punkt wymiany pieniędzy znajduje się dokładnie naprzeciwko Gibbonsa, po przeciwnej stronie ulicy…
Oglądałam ten Londyn z wierzchu, tak samo jak Cambridge, z tych samych przyczyn, wszędzie stały ogony przerażające, bez kolejki dostałam się tylko do British Museum i do muzeum przyrodniczego. No i do Sherlocka Holmesa. W ogonach zaś, złamawszy się, stałam trzy razy, do Madame Tussot, do Tower i na terenie Tower do skarbca. Narzędziom tortur, które cieszyły się największym powodzeniem, dałam spokój.