- Kiwnij głową, jeśli dobrze mnie słyszysz...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — No, niech mnie nagła krew zaleje! — zawołał Tay Tay...
- choćbyś i mnie miał waszmość tak pochlastać, zawszeć winszuję, winszuję! – Et, dalibyście sobie waszmościowie pokój; bo w rzeczy nie macie się...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- ciekawe i co mnie osobiście bardzo zaskoczyło — zdałem sobie spra- wę, że czasami pracując mniej i krócej, można było zrobić więcej, niż...
- o mnie ex re mojego stanowiska w sprawie reformy rolnej, e jestem jakzodziej, co chce wyj z cudzej kieszeni zegarek i da go komu innemu...
- - Bo dla mnie, to samotność, taka prawdziwa, transcendentna samotność, to jest na sam koniec orgazmu...
- Następnie Heydrich zwrócił się do mnie: Niech mi pan powie, Schellenberg, ten Josef Muller miał chyba kiedyś coś wspólnego z pana wydziałem...
- Obrzuciła mnie ponurym spojrzeniem, obracając moje słowa w myślach, pró- bując odkryć zniewagę albo podstęp...
- - Aresztujesz mnie i braci Savage za to, że chcemy wejść to parku i szukać naszejkrewnej? Decydujesz się na awanturę ze spokojnymi obywatelami?Jimmy...
- Zapewniano mnie, iż nie wszystkie laski mają jednakową moc; siła ich jest proporcjonalna dopredyspozycji użytkownika i zależna od celów, do jakich ma być...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Dźwięk własnego głosu odbijającego się w hełmie nadal brzmiał dla Jaxoma niesamowicie.
Piemur skinął głową, jego twarz pozbawiona była wszelkiego wyrazu.
- Siwspie, pokazuj Piemurowi, gdzie jesteśmy - rozkazał Jaxom, po czym klepnął przyjaciela w ramię. Potem ostrożnie odepchnął się od podłogi jedną nogą, następnie drugą, i popłynął w stronę Rutha. Wciągnął się na jego grzbiet i przymocował uprząż do zapięć zaprojektowanych tak, by przytrzymywały ekwipunek podczas pracy w próżni.
- Masz właściwą uprząż? - spytał Piemur lodowato.
- Pytasz mnie o to dzisiaj już drugi raz.
- Bo warto. Widzisz ten ekran na górze? - ton Piemura był jeszcze bardziej cierpki. Jaxom wolałby, żeby jego przyjaciel nie niepokoił się aż tak bardzo. Ale to była jeszcze jedna rzecz, którą tylko inny jeździec mógł zrozumieć: niezachwiana wiara w umiejętności własnego smoka. A Ruth miał ich więcej niż wszystkie pozostałe smoki Pernu.
- Widzę go - powiedział, a własny głos zabrzmiał mu wysoko i chrapliwie w uszach. Ruth, wiesz dokąd idziemy?
Oczywiście. Ruszamy?
Jaxom był przyzwyczajony do bardzo krótkich przejść w pomiędzy, ale to musiało być najkrótsze ze wszystkich. W jednej chwili znajdowali się na mostku, a w następnej otoczyła ich całkiem odmienna ciemność. Przez jedno drgnienie serca Jaxom poczuł taki strach, jakiego jeszcze nigdy w życiu nie doznał. Ale głowa Rutha, wzniesiona i kołysząca się wkoło, gdy obserwował roztaczającą się przed nimi scenę, była znakiem dodającym pewności, jakiej potrzebował. Potem uświadomił sobie że, inaczej niż w pomiędzy, gdzie nie odczuwał niczego, tu wyraźnie odbierał wrażenia, gdy jego nogi ciskały szyję Rutha, a pasy uprzęży naciskały na jego talię.
Nie odlecę w przestrzeń, powiedział Ruth równie spokojnie jak zwykle. Mogę przytrzymać się szponami. Metal jest tak zimny, że wydaje się gorący.
Jaxom spojrzał w dół i zauważył, że Ruth faktycznie schwycił się belek. Ostrożnie wyciągnął szpony przedniej łapy, złapał górną krawędź, ustawił tylne łapy jedna przed drugą na dolnej, i wygodnie się wyciągnął.
Wstrzymuję oddech, ale czuję się dobrze, mówił dalej Ruth rozglądając się uważnie wkoło. Jego lewe oko wirowało powoli błękitem zainteresowania. Poniżej Jaxom widział więcej poziomych belek tworzących kratę otaczającą silniki. Najwięcej ich było poza ramą, olbrzymią prostokątną strukturą w kształcie pudła, w której materia/antymateria dostarczała energii silnikom podczas międzygwiezdnych podróży.
- Wszystko w porządku, Jaxomie? - spytał Siwsp.
- Świetnie - odparł Jaxom. Bardzo niechętnie udzieliłby innej odpowiedzi, ale prawdę mówiąc czuł, że jego mięśnie rozluźniają się w chwili, kiedy to mówił. W końcu naprawdę nie działo się nic złego.
- Ruth nie odczuwa niepokojących objawów?
- Mówi, że nie. Wstrzymuje oddech.
Chcę wspiąć się wyżej, żeby zobaczyć więcej. Tu nie ma na co patrzeć, oprócz silników. Zanim Jaxom mógł mu zabronić, Ruth sięgnął do belki ponad głową.
Cokolwiek robisz, Ruth, nie puszczaj się, pospiesznie powiedział Jaxom.
Tylko bym się unosił.
Jaxoma zastanawiała nonszalancja smoka w tym nowym, niebezpiecznym otoczeniu. Ale, czyż smoki nie stawiały czoła niebezpieczeństwom za każdym razem, kiedy latały przeciwko Niciom? Tutaj przynajmniej nie było niczego, co mogłoby przepalić białą skórę lub przebić delikatne skrzydła, czy też jego własny skafander.
Widzisz? Ruth zaczął się unosić, zamiast wspinać do góry. Jaxom był tak zdumiony inicjatywą smoka, że nie potrafił wykrztusić słowa. Nic nie szkodzi, że się unoszę, mówił dalej Ruth, gdyż w każdej chwili mogę wskoczyć w pomiędzy. Czy tu nie jest pięknie?
Jaxom musiał się z nim zgodzić. Ruth przysiadł na najwyższej belce, a przed nimi glob Pernu rozjaśniał się zielenią i błękitem. Jaxom rozpoznał Warownię przy ujściu Rajskiej Rzeki, a także Xanadu. Ponad nimi znajdowały się gwiazdy a za nimi Rukbat, świecący tak jasno, że trzeba było mrużyć oczy. Wydało mu się, że zauważył światło słoneczne odbijające się od jednego z innych statków, chyba “Bahrainu”. A wysoko, wysoko ponad nimi, w niezmiernej oddali, znajdowały się Czerwona Gwiazda i obłok Oorta, w który błędna planeta wejdzie znów za następne sto Obrotów.
Nagle obok Rutha pojawiły się Meer i Farli. Chwilę unosiły się w jego pobliżu, potem znikły, i zaraz znów wróciły. Złapały szponami belkę, a ciała trzymały z dala od absolutnego chłodu metalu. Ich oczy zawirowały podekscytowaną czerwienią.