Dain czekał, aż łoskot grzmotu przebrzmi w dalekim pomruku, po czym ozwał się znowu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — ProÅ›ba o pomoc, która czekaÅ‚a tysiÄ…c lat, może poczekać jeszcze kilka godzin — albo dni — prychnęła Jonja...
- Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
- Siedząca w kucki na piętach, z rękoma złożonymi na kolanach, z zamkniętymi oczyma, Neferet czekała...
- Tej nocy, kiedy khal Drogo przyszedł do jej namiotu, Dany czekała na niego...
- dobiegÅ‚ do jej wytężonego sÅ‚uchu — cichy jak brzÄ™czenie komara daleki dzwonek, za chwilÄ™ ponowny • dzwonek, już bliżej, potem stukot...
- Dwaj Ulgosi czekali na nich przy wejściu do jednego z tuneli...
- - Cholera, zaraz chyba pęknie mu serce - Denny znowu klęczałprzy chłopcu...
- przypuszczać, że ta kobieta przypomni mnie sobie, że zjawi się znowu na mojej drodze?...
- śnie czekał na tę chwilę...
- Pitt odwrócił się i spojrzał przez przejrzystą bańkę kabiny na ultramarynowy, ciemny błękit, sięgający dalekiego południa...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— Zali jesteÅ› niemym, o wÅ‚adco Sembiru? A może syn wielkiego radży niegodzien jest twojej uwagi? PrzybyÅ‚em tutaj, aby znaleźć schronienie i przestrzec ciebie; pragnÄ™ wiedzieć, co zamierzasz uczynić.
— PrzybyÅ‚eÅ› tutaj dla córki biaÅ‚ego czÅ‚owieka — odparÅ‚ szybko Lakamba. — Schronienie twoje jest u ojca, wÅ‚adcy Bali, syna Niebios — u samego anak agung[30] Cóżem jest, aby opiekować siÄ™ potężnymi wÅ‚adcami? Wczoraj jeszcze sadziÅ‚em ryż na wypalonej polance, a dzisiaj sÅ‚yszÄ™, że życie twoje ode mnie zależy! Babalatji spojrzaÅ‚ na wÅ‚adcÄ™.
— Å»aden czÅ‚owiek nie ujdzie swojemu losowi — mruknÄ…Å‚ pobożnie. — Gdy miÅ‚ość zagnieździ siÄ™ w sercu czÅ‚owieka, staje siÄ™ on jak dziecko, które nic nie rozumie. BÄ…dź miÅ‚oÅ›ciwym, Lakambo! — dodaÅ‚ ciÄ…gnÄ…c ostrzegawczo za sarong radży.
Lecz Lakamba wyrwał gniewnie sarong z rąk wiernego sługi. Zaczynał rozumieć, jak nieobliczalne zawikłania pociągnął za sobą powrót Daina i stopniowo tracił panowanie nad sobą. Przemów!! potężnym głosem, głusząc poświsty wichru i chlupot ulewy bębniącej o dach. Ciężka nawałnica przeciągała nad Sembirem.
— PrzybyÅ‚eÅ› tu najpierw jako kupiec nie szczÄ™dzÄ…c sÅ‚odkich słów i wspaniaÅ‚ych obietnic. ŻądaÅ‚eÅ›, abym zamknÄ…Å‚ oczy na twoje knowania z biaÅ‚ym czÅ‚owiekiem. ZgodziÅ‚em siÄ™ na to. Czegóż chcesz teraz? Za mÅ‚odych lat walczyÅ‚em; teraz jestem stary i potrzebujÄ™ spokoju. Nie chcÄ™ siÄ™ bić z Holendrami. Daleko mi wygodniej, abyÅ› zginÄ…Å‚; tak bÄ™dzie lepiej.
Nawałnica przyczaiła się. Po zamęcie burzy nastała krótka chwila ciszy. Lakamba powtórzył miękko, niby do siebie:
— I wygodniej — i lepiej.