Pitt odwrócił się i spojrzał przez przejrzystą bańkę kabiny na ultramarynowy, ciemny błękit, sięgający dalekiego południa...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, e (z tyme trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- czstki (przed zmierzeniem jej cech), ktra nie znajduje si nigdziew przestrzeni i czasie? Jeli za jeden obiekt uwaa to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni, lecz w celu ochrony praw zagroonych przez inne instytucje spoeczne: Jednym z najtrudniejszych aspektw spoecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
- Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Łódź rybacka, otoczona płaskodennymi czółnami, wypłynęła na morze. Łupiny posuwały się delikatnie, tak jakby ślizgały się po opalizującym lustrze. Widział je nie widzącymi oczyma, oddając wyobraźnię we władanie egzotycznego żywiołu, który poniżej był już tylko zimnym oceanem.
- Cholernie trudne przedsięwzięcie - mruknął, jednakże wystarczająco głośno, aby być słyszanym przy jednostajnym warkocie silnika. - Wydobywanie rudy z dna morza stwarza masę problemów.
- Tak, ale można je przezwyciężyć. Eksperci Fyrie Limited należą do ścisłej światowej czołówki w dziedzinie eksploatacji dna morskiego. W ten sposób Kristjan Fyrie zbudował swoje imperium. Wie pan, wydobywał diamenty u wybrzeży Afryki. - Hunnewell mówił z podziwem w głosie. - Miał zaledwie osiemnaście lat i był majtkiem na greckim frachtowcu, gdy zszedł ze statku w Beirze, malutkim porcie na wybrzeżu Mozambiku. Bardzo szybko opanowała go gorączka diamentowa. W tamtym czasie był na nie szalony popyt, jednak wielkie syndykaty wyeksploatowały już swoje najlepsze złoża. Wówczas okazało się, jak bardzo Fyrie przewyższał innych. Miał niesamowicie przenikliwy i twórczy umysł. Doszedł do wniosku, że jeśli pokłady można znaleźć na lądzie, nie dalej niż trzy kilometry od brzegu morza, W dlaczego by ich nie poszukać pod wodą, na dnie szelfu kontynentalnego. Przez pięć miesięcy codziennie nurkował w ciepłych wodach oceanu Indyjskiego, aż znalazł odcinek dna, który wyglądał obiecująco.
Pojawił się jednak problem, skąd wykombinować sprzęt do wierceń podwodnych. Fyrie bowiem wylądował w Afryce w jednej koszuli na grzbiecie. Prosić o pieniądze miejscową białą finansjerę byłoby stratą czasu. Ci ludzie położyliby łapę na wszystkim, a jego puścili z torbami.
- Lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu - wtrącił intencjonalnie Pitt.
- Nie dla Kristjana Fyrie. - Hunnewell bronił pupila. - On uznawał zasadę prawdziwego Islandczyka: dziel się zyskiem, lecz nigdy go nie rozdawaj. Zwrócił się do czarnych mieszkańców Mozambiku i namówił ich na zorganizowanie własnego syndykatu, którego prezesem i naczelnym dyrektorem byłby naturalnie Kristjan Fyrie. Zanim czarni Mozambijczycy zgromadzili fundusze na barkę i sprzęt wiertniczy, Fyrie pracował dwadzieścia godzin na dobę, aż wszystko zafunkcjonowało niczym komputery w koncernie IBM. Pięć miesięcy nurkowania opłaciło się; niemal natychmiast odwierty przyniosły efekty w postaci diamentów najwyższej próby. W ciągu dwóch lat Fyrie był wart czterdzieści milionów dolarów.
Pitt spostrzegł na niebie czarny punkcik, znajdujący się na wysokości o kilkaset metrów przewyższającej pułap Ulyssesa.
- Zdaje się, że dokładnie przestudiował pan życiorys Fyriego.
- Wiem, że to może się wydawać dziwne - opowiadał dalej Hunnewell - ale Fyrie rzadko zajmował się tym samym przedsięwzięciem dłużej niż dwa lata. Większość korzystałaby ze złoża aż do pełnego wyeksploatowania. Ale nie Kristjan. Po zrobieniu fortuny, przekraczającej jego najśmielsze marzenia, oddał cały interes w ręce ludzi, którzy go sfinansowali.
- Tak po prostu wszystko oddał?
- Wszyściuteńko. Wszystkie akcje, co do jednej, rozprowadził między tamtejszych udziałowców, stworzył czarną administrację, będącą w stanie efektywnie prowadzić przedsiębiorstwo bez niego, i wsiadł na pierwszy statek płynący do Islandii. Pośród niewielu białych, których Afrykanie obdarzyli szacunkiem i zaufaniem, osoba Kristjana Fyrie jest najważniejsza.
Pitt obserwował, jak ciemny punkt na północnej stronie nieba zmienił się w lśniący samolot odrzutowy. Pochylił się do przodu, mrużąc oczy przed jaskrawoniebieskim blaskiem. Przybysz był jednym z nowych modeli odrzutowców budowanych przez Brytyjczyków dla elity biznesu; szybki, niezawodny, zdolny bez lądowania w kilka godzin przewieźć dwunastu pasażerów na drugi kontynent. Pitt nie miał czasu zauważyć, że nieznany, lecący z przeciwka samolot od ogona po dziób był hebanowoczarny, nagle bowiem przybysz zniknął z pola widzenia.
- Co Fyrie zrobił na bis? - zapytał.
- Wydobywał magnez w pobliżu wyspy Vancouver w Kolumbii Brytyjskiej oraz ropę naftową ze złoża u brzegów Peru, żeby wymienić tylko dwa przedsięwzięcia. Z nikim nie wchodził w spółki, nie brał kredytów. Rozbudował na wielką skalę Fyrie Limited, specjalizując się wyłącznie w eksploatacji podwodnych pokładów geologicznych. - Miał rodzinę?
- Nie, jego rodzice zginęli w pożarze, gdy był bardzo mały. Miał jedynie bliźniaczą siostrę. Byli podobni jak dwie krople wody. Wiem o niej niewiele. Fyrie przepchnął ją przez szkoły w Szwajcarii, a potem, jak głosi plotka, została misjonarką gdzieś na Nowej Gwinei. Najwyraźniej fortuna jej brata nic dla niej nie...
Hunnewell nigdy nie dokończył zdania. Podskoczył w bok i odwrócił się do Pitta. Miał zamglone oczy. Ze zdziwienia otworzył usta, ale słowa nie padły. Pitt zdążył tylko spostrzec, że słynny naukowiec osunął się do przodu w momencie, gdy pleksiglasowa osłona kabiny roztrzaskała się na tysiąc kawałeczków. Hunnewell jednak już tego ani nie słyszał, ani nie widział. Zemdlał.
Przechylając się na bok i osłaniając ramieniem twarz przed nawałą zimnego powietrza, Pitt momentalnie stracił panowanie nad śmigłowcem. Wskutek gwałtownie zmienionych parametrów aerodynamicznych ulysses raptownie podniósł dziób, lecąc niemal pionowo. Pitt i nieprzytomny Hunnewell zostali błyskawicznie wtłoczeni w oparcia foteli. Dopiero wtedy major usłyszał odgłos pocisków z karabinu maszynowego, trafiających w kadłub za siedzeniami. Nagły, nie kontrolowany zwrot na chwilę ocalił im życie; zaskoczony strzelec z czarnego odrzutowca nie zdążył skorygować toru strzału, kierując ogień w pustą przestrzeń.