— Prośba o pomoc, która czekała tysiąc lat, może poczekać jeszcze kilka godzin — albo dni — prychnęła Jonja...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- Statyczne pole magnetyczne może być wytwarzane przez sztabkowe magnesy trwale i przez elektromagnesy: Nie istnieją pojedyncze bieguny magnetyczne -...
- 08 Przynocie wic owoc godny nawrcenia,09 a nie wmawiajcie sobie: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam: Z tych kamieni Bg moe wywie synw Abrahamowi...
- - Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- Z drugiej strony ciekawym przykadem rnorodnoci motywacji, ktrymi kieroway si stare" i nowe" siy polityczne w ustalaniu ordynacji moe by ordynacja...
- Aby współżyć w owocnej spółce z okrętem, trzeba poznać nie to, czego on dokonać nie może; trzeba raczej posiąść dokładną wiedzę o tym, na co się okręt...
- Zgromadzenie Oglne moe zwrci uwag Rady Bezpieczestwa na sytuacje, ktre mogyby zagraa midzynarodowemu pokojowi i bezpieczestwu...
- Z drugiej strony, przynajmniej jeden bystry obserwator, John Kenneth Galbraith, wyraził pogląd, że być może Nixon zwyciężył pomimo stosowania tych środków...
- CZ Ł O W IE K N IE P E Ł N O SP R A W N Y JA K O „IN N Y ” W U JĘ C IU K O N C EPC JI S O C JO L O G IC Z N Y C H 93 Niepełnosprawność może pociągać za sobą nie tylko negatywne...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— Twoją nogą i całą resztą powinien zająć się uzdrowiciel. Gdzie on jest? Czemu się spóźnia?
Znowu robiło mi się ciemno przed oczami. Przekonałam się wtedy, że czasem, w chwilach wielkiego napięcia nerwowego, niewielkie sprawy nabierają nieoczekiwanie wielkiego znaczenia. Nagle zdałam sobie sprawę, iż nie mam nic na rękach i zdołałam nagryzmolić:
— Proszę, byście przeprosili w moim imieniu Mistrzynię Bethalie. W walce z Gratchem straciłam uszyte przez nią piękne rękawice.
— Niewielka strata — odparła lekceważąco Nolar. — Były tak okropne, że nie można było na nie patrzeć. — Odwróciła głowę w stronę dalekich drzwi podziemia i uśmiechnęła się z ulgą. — Bądź dobrej myśli. Duratan niesie lektykę. Używał jej Mistrz Kester, kiedy upadł i złamał sobie biodro.
Jej głos przycichł, jakby odeszła na dużą odległość, a potem runęłam w gęsty mrok.
Obudził mnie wspaniały zapach zaprawionego ziołami rosołu. Otworzywszy oczy stwierdziłam, że leżę na cudownie miękkim łożu, wsparta o poduszki. W pobliżu siedziała Nolar, mieszając w garnku zawieszonym nad ogniem.
Podniosłam dłoń i uderzyłam o pościel, by zwrócić na siebie uwagę małżonki Duratana. Natychmiast pośpieszyła ku mnie, niosąc miseczkę rosołu i rogową łyżkę. Żaden, najbogatszy nawet kupiec nie rozkoszowałby się bardziej wspaniałą ucztą niż ja tym zwykłym rosołem. Gestem wskazałam na moją tabliczkę, ale Nolar podała mi ją dopiero wtedy, gdy wypiłam ostatnie krople pożywnego bulionu.
Od razu zauważyłam, że moją biedną tabliczkę, która tak długo wiernie mi towarzyszyła, zastąpiono nową, w mocnej drewnianej ramce. Nolar podała mi też kawałek kredy.
— Jak długo spałam?
— Prawie pół dnia — odparła żona Duratana. — Jest po pierwszej i wszyscy jesteśmy wdzięczni losowi za wytchnienie po wydarzeniach ostatniej nocy. Choć przyznam, że bardzo nas ciekawi spóźnione posłanie Elsenara i radzilibyśmy je usłyszeć. Mistrz Ouen chce wiedzieć, kiedy uznasz się za dość silną, by je transkrybować. Ponieważ wszyscy nie zmieścimy się w tym pokoju, proponuję, żeby ustawić krzesła w korytarzu.
Wytarłam tabliczkę i nagryzmoliłam:
— Proszę, byś powiedziała Mistrzowi Ouenowi, że ja również bardzo pragnę poznać to, co Elsenar zaczarował w swoim klejnocie. Nie wiem, jak długie będzie to jego posłanie, ale jeśli przyniesiecie mi pergamin, atrament i stolik, który da się umieścić w poprzek łoża, spróbuję zapisać prośbę tego starożytnego maga.
W ciągu godziny moja sypialnia zamieniła się w pokój konferencyjny. Morew zajął wyściełane krzesło obok mego posłania, by lepiej słyszeć. Nolar nalegała, żeby pozwolono jej usiąść obok mnie, gdzie, jak stwierdziła, znacznie łatwiej jej będzie odczytywać napisane przeze mnie strony, a przy okazji mogła podać mi napój lub jadło. Ouen siedział obok drzwi, a Jonja i Duratan ustawili swoje krzesła w korytarzu, tuż za drzwiami. Kasarian wolał stać w nogach łoża.
Kiedy spałam, Jonja i Nolar zdjęły ze mnie strój barona i zastąpiły go lnianą koszulą z długimi rękawami i wysokim kołnierzem. Obandażowały mi bolące żebra i kolano, przyłożyły cudowny okład na biodro, który jednocześnie grzał je i znieczulał. Czułam się bardziej rześka i znacznie mniej obolała niż tuż po powrocie do Lormtu.
Ktoś starannie ułożył zielony kaftan Oraliana w nogach łoża. Nie musiałam go dotykać, by wiedzieć, iż klejnot Elsenara tkwi w kieszeni, w której go pozostawiłam. Gestem dałam znak Kasarianowi, by podał mi kaftan. Kiedy w piwnicy Lormtu po raz pierwszy chwyciłam magiczny kamień, z powodu bólu i wyczerpania odbierałam tylko mieszane i fragmentaryczne wrażenia. Miałam nadzieję, że czary Elsenara pozwolą mi odebrać jego posłanie teraz, gdy mogłam poświecić mu całą do mego umysłu jak lodowaty górski potok.
Rozdział dwudziesty piąty
Elsenar — jego postanie transkrybowane przez Mereth w Lormcie. Dwudziestego pierwszego dnia Miesiąca Lodowego Smoka (Dwudziestego dnia Miesiąca Sztyletu wg kalendarza Alizonu).