jaki zwiedzać będzie Paryż, gdy z jednej strony Sekwany zostaną tylko szczątki z Tuileriów, brama Saint-Denis, Magdalena, pałac Inwalidów etc...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
- Pieniądze to tylko symbolPieniądz to symboliczny środek wymiany...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
, a z drugiej Panteon i wieże Notre-
Dame.
Nim wyjdziem z gór skalistych, przed Gurnah będących, spostrzeżem kilkanaście niewiel-
kich otworów w skałach... Wydają się jak jamy na pierwsze wejrzenie. Te groty, niedawno
poodkrywane, wiodą do najpiękniejszych grobów. Porfir, marmur, granit, malowidła i wyzła-
cania najstarożytniejsze, a których farby, przed wpływem powietrza strzeżone, po tylu latach
jak najświeższymi się zdają – wszystko tam znajdziem!
Są to groby faraonów... W nich prawdziwy starożytny Egipt i jego historia...! Takich gro-
bów już znaleziono kilkanaście. W każdym można przez miesiąc odkrywać nowe i zajmujące
piękności. Kambyzes wszystkie te groby pootwierał i co było kosztowniejszego, pozabierał.
Później znowu kamieniami przyłożone zostały, a w naszych czasach staraniem Belzoniego i
innych uczonych wiele z nich znowu odkryto.
Wychodząc z gór, opodal mniej ciekawych ruin Gurnahu widzisz Ramseion u stóp twoich;
Ramseion jest nazwanym od Sezostrysa Wielkiego (Ramzesa), którego był pałacem. Inni go
nazywają także grobem króla Osmandiasza. W tym pałacu – którego pierwsza część (ta, w
której widzisz najwznioślejsze kolumny) była przeznaczoną na ołtarz dla domowych bogów,
a ta druga, z mniejszymi kolumnami, na mieszkanie książąt – tam w końcu, gdzie się mur
zniża, była biblioteka Sezostrysa, a nad tymi drzwiami do niej prowadzącymi napis złotymi
literami:
79
LEKARSTWO DLA DUSZY
Cywilizowanym! i bardzo cywilizowanym był naród, któren w naukach szukał ulgi nie-
szczęściom tego życia. Jak smutno widzieć teraz na jego miejscu same gruzy i na wpół nagich
dzikich mieszkańców...!
Przed tą świątynią albo raczej pałacem jest piękna brama z wyniosłymi kolumnami, a w
przestrzeni pomiędzy tą bramą a świątynią oko spostrzega rzecz najbardziej z tych wszystkich
zadziwiającą. Z jednej bryły zielonkowatego granitu leży kolos na wpół zakopany w ziemi.
Jest on tylko do popiersia, ma kilkadziesiąt stóp długości. W uchu jego człowiek może leżeć
wygodnie, a w dziurki od nosa zmieściłoby się na jeden niuch pół korca hiszpańskiej tabaki...
Jest to kolos Sezostrysa, któren także uczeni (Boże, przyświecaj ich zdaniu!) kolosem Mem-
nona i nawet kolosem Osmandiasza nazywają... Czyjkolwiek, jest on tworem zadziwiającym;
i ani w Chinach, ani w Indiach, ani nigdzie w znajomym i nieznajomym świecie podobny
kolos nie istnieje... Za to gardłem bym ręczył...! Lecz moim zdaniem, nie mógł on stać na tym
miejscu, jak sądzą niektórzy uczeni; gdyż nie podobna, aby Egipcjanie, cywilizowany i biegły
i w architekturze naród, mieli tak mało gustu (jak ci uczeni, co tak sądzą), aby olbrzymi kolos
stawiać wpodle dość niskiego pałacu lub świątyni, któren bez żadnej proporcji wydawałby się
jak niedźwiedź przy kanarczej klatce.
Podobniejszą jest rzeczą, że ten kolos, wznoszący się na jakim obszernym placu miasta, w
późniejszych wiekach obalony i potłuczony, a nawet pozbawiony swych niższych części, zo-
stał tu, w to miejsce, jak do jakiego składu ruin przyciągniętym.
Opodal na zielonej łące siedzi król z królową! – Bez żartów...! dwie piękne kolosalne sta-
tuy, Tamah i Hamah, siedzą kamieniem na kamiennych stołkach starożytnego kształtu; po-
stument, na którym mają oparte nogi, jest wysokości dwóch ludzi. Te statuy są popękane w
niektórych miejscach, a to jeszcze od trzęsienia ziemi na lat dwadzieścia siedem przed naro-
dzeniem Jezusa Chrystusa. Jedna z nich jest bez wątpienia tą samą statuą Memnona, która,
gdy jeszcze była w całości, przy wschodzie słońca wydawała głośny dźwięk, czyli raczej głos
na kształt arfy eolskiej. – Czymżeż są nasze pomysły i nasze tuzinkowe miasta, i nasze kar-
ciane gmachy przy tych zdumiewających dziełach starożytności...?
Mówią uczeni, że ta statua została wystawioną na 1680 lat przed narodzeniem Jezusa
Chrystusa, za Amenofisa-Memnona, faraona osiemnastej dynastii.
Dalej, po prawej stronie, przeszedłszy koło studni z mumiami (gdzie przechodzień, jeśli
chce się wśliznąć jak kuna, znajdzie pięknie zachowane ciała), wznosi się na pagórku zbiór
gruzów, nazwany Medynet-Abut, czyli Teby, chociaż to wszystko także, co się tu znajduje po
obu stronach Nilu, należy do tego sławnego miasta, Tebami zwanego, które starożytni mia-
nowali ,,Tebami o stu bramach”! W greckim języku wyraz na oznaczenie bramy i pałacu był
prawie tym samym; zaszła pomyłka w tłumaczeniu jego i stąd urosła ta bajka ,,o stu bra-
mach”, gdy raczej to się mogło stosować do liczby wielkich królewskich lub publicznych
pałaców. Gdyż na umieszczenie w proporcjonalnej odległości stu bram nie ma miejsca na
przestrzeni, którą całe Teby zajmowały.
Tu znajdziem pomieszane budowle z egipskich, greckich i rzymskich czasów. Dzieła
Ramzesa, Amona, Ptolemeuszów, Adriana i Antonina.
Te piękne dwie bramy, które prowadziły widać do tej części miasta; ten pałac kobiet kró-
lów egipskich, jeden z najpiękniejszych w Tebaidach, w którym jest przepyszna sala tronu,
otoczona podwójnym rzędem olbrzymich kolumn; te rzeźby hieroglificzne na ścianach we-
80
wnętrznych i zewnętrznych pałacu, przedstawiające bitwy morskie, polowanie na lwy, stosy
rąk, języków etc. pojmanych w bitwach więźniów; te wjazdy tryumfalne królów – to jest cała
historia starożytnych Egipcjan...! Tu trzeba tylko patrzyć, uwielbiać i puścić cugle swej wy-
obraźni, gdyż aby wiedzieć wszystko z pewnością, nie dość jest być Champollionem...!
Udawać, że się wie wszystko... to co innego...! To w naszych czasach każdy Francuz po-
trafi. I nie dziwiłbym się wcale, żeby za lat kilkadziesiąt drukowano książki tylko samymi
hieroglifami. Ale gdyby kiedy zmartwychwstali starożytni Egipcjanie, zapewne by dla nich
właśnie te hieroglify stały się niezrozumiałymi.
Teraz przepłyńmy przez Nil w łódce Charona i stanąwszy na przeciwnym brzegu, coraz
bardziej zdziwieni, pozdrówmy cuda coraz to niesłychańszel To Luksor...! Luksor...! Miasto
Sezostrysów, Aleksandrów, Ptolemeuszów! A dziś miasto opuszczone, wśród zwalisk którego
gnieździ się dzicz arabska, do jego wspaniałych kolumn przylepiając swoje jaskółcze gniazda.
Ten pałac lub raczej ta świątynia (gdyż nie zgadzają się w tym uczeni) jest dziełem Mene-
phtaha, syna Sezostrysa Wielkiego. Saboon i Ptolemeusz Philopator przyozdobili go także...