bitych Galo-Rzymian...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- Jak funkcjonuje zapora ogniowa przy udostêpnionym po³¹czeniu internetowym? Je¿eli program Norton Internet Security jest zainstalowany na komputerze...
- - Tak dobrze, Jacques? Tak bardzo chcę cię spróbować...
- Nieruchome oczy spoglÂądajÂą w górĂŞ, omijajÂą wzrok PrzebudzeĂąca, a martwe wargi poruszajÂą siĂŞ...
- Szarpa?a j? jak szalona, ods?aniaj?c cal po calu wszystkie ciemne zakamarki, pr?buj?c znale?? co? uzasadniaj?cego jej podejrzenie...
- ziemię dłużnika...
- Leia
- Z drugiej strony, przynajmniej jeden bystry obserwator, John Kenneth Galbraith, wyraził pogląd, że być może Nixon zwyciężył pomimo stosowania tych środków...
- Mimo pańskiego uprzejmego milczenia zgodzę się z panem, że ta przygoda nie jest zbyt olśniewająca...
- Ce’nedra uniosła twarz pokrytą smugami łez...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
W istocie ledwie parê procent szlachty mog³oby
wykazaæ swe szlachectwo ze œredniowiecza. Genealogia przyt³aczaj¹cej
wiêkszoœci siêga³a XVI, najwy¿ej XV w. Na szczycie "starej" szlachty znaj-
duje siê nadal parê tysiêcy rodzin "szlachty prezentowanej", dworskiej.
Kr¹¿enie w orbicie dworu ci¹gle zapewnia³o wysokie godnoœci, pensje,
posagi i gratyfikacje. Zaokr¹gla³o to piêknie dochody z dóbr ziemskich
.i dzia³alnoœci przemys³owej (górnictwo, metalurgia). Rekordy bili ksi¹-
¿êta krwi: Filip ks. Orleañski mia³ przed rewolucj¹ blisko 7 mln rocznego
dochodu. lednoczeœnie rozrzutnoœæ arystokracji jest zupe³nie niebywa³a
i powoduje niekiedy kolosalne zad³u¿enia (to wyjaœnia mezalianse z ban-
kierównami).
Koniunktura lat 1730-1770 sprzyja³a pog³êbieniu siê zró¿nicowañ
w pozosta³ej masie szlacheckiej. W zasadzie szlachta siê bogaci na zbo¿o-
vvej hossie. Ch³opskie gospodarstwa czynszowe (tenures) œwiadczy³y prze-
358
cie¿ nie tylko trac¹cy znaczenie czynsz, ale i powa¿ne œwiadczenia w natu-
rze (champart). Nie licz¹c tenures - arystokracja i szlachta skupia³a
ok. 20-25o/o ziemi w pañstwie. Niewiele jest rezerw uprawianych przez
szlacheck¹ s³u¿bê, przewa¿a³y tu wielkie dzier¿awy (a tenuty dzier¿awne
wzros³y niemal o l00o/o) i gospodarstwa metayerów (którzy musz¹ siê
dzieliæ z w³aœcicielem po³ow¹ plonów). Tote¿ dochody szlachty prowincjo-
nalnej ros³y, pozwalaj¹c jej na wygodne ¿ycie najchêtniej w pobliskim
mieœcie, aktywny udzia³ w towarzyskich i kulturalnych atrakcjach (teatry,
bale, wykwintne zabawy w parkach, eleganckie kolacje, ale tak¿e naukowo-
-literackie salony, kluby i akademie, masoñskie lo¿e). Staæ œredni¹ szlachtê
na liczn¹ i sprawn¹ s³u¿bê, wytworn¹ kuchniê, pa³acyk miejski wygodnie
wyposa¿ony, na konserwacjê wiejskiej siedziby.
Oczywiœcie, nie brak te¿ szlachty zubo¿a³ej wskutek ró¿nych przyczyn,
czêœciowo jeszcze siêgaj¹cych XVI i XVII w., czêœciowo nowych (podzia³y
spadkowe, z³a gospodarka, nieumiejêtnoœæ korzystania z koniunktury,
krach systemu Lawa itd). Wedle obliczeñ J. Mayera na pocz¹tku XVIII w.
w Bretanii by³o a¿ 54 o/o szlachty biednej (ale to procent wy¿szy od prze-
ciêtnej). Te grupy s¹ jednak szczególnie konserwatywne, przywi¹zane do
zagro¿onego przywileju stanowego, wrogie reformom. Nie kwapi¹ siê,
by wzmo¿on¹ aktywnoœci¹ ekonomiczn¹ ratowaæ swe po³o¿enie. Zubo-
¿a³a szlachta szuka mo¿liwoœci zwiêkszenia wyzysku ch³opów; widzi te¿
dla siebie szanse w karierze koœcielnej i oficerskiej. Jej presja nie by³a bez
wp³ywu na zamykanie dostêpu do wy¿szych godnoœci koœcielnych i do
stopni oficerskich dla nieszlachty. O ile zamo¿na szlachta podziela³a czêsto
liberalne opinie filozofów, o tyle szlachta zubo¿a³a stworzy mocn¹ pod-
porê przysz³ej kontrrewolucji; zacietrzewiona i uparta, broni i broniæ
bêdzie systemu przywilejów.
Ze statystycznego punktu widzenia szlachta w todze stanowi³a ma³y
odsetek starej szlachty. Ale jej bogactwo, znaczenie, spo³eczna waga prze-
wy¿sza³y jej procentowy udzia³ w masie szlacheckiej. Opat Sieyes pisa³
o zagarniêciu w³adzy przez kastê "koœcio³a, togi i szpady", w³aœnie w tej
kolejnoœci wymieniaj¹c sk³adniki #tanów uprzywilejowanych.
Zamo¿na bur¿uazja nie stopi³a siê ze szlacht¹ przez kupno urzêdów:
nie sprzyja³a temu reakcja starej, a nie mniej i nowej szlachty, d¹¿¹cej
do ekskluzywizmu. Tak¿e dobra koniunktura ekonomiczna XVIII w.
przyhamowa³a proces uszlachcania bur¿ujów przez kupno urzêdów (symp-
tomem pewien spadek ich wyœrubowanych cen). Najproœciej by³o kupiæ
szlachectwo z tytularnym urzêdem sekretarza królewskiego: kreowano
kilkaset takich urzêdów (pod koniec re¿imu 900), a ich cena siêga³a 300 tys.
liwrów pod koniec XVlll w. Ale w opinii szlacheckiej taka nobilitacja
359
oceniana by³a pogardliwie (urz¹d sekretarza królewskiego nazywano
"myde³kiem dla podle urodzonych"). Wœród paru tysiêcy uszlachcaj¹cych
urzêdów by³y liczne funkcje finansowe, które zwykle uszlachca³y dopiero
po 2 pokoleniach, niektóre godnoœci miejskie i stopnie oficerskie. Wiele
spoœród tych urzêdów od pokoleñ zajmowa³a stara szlachta. Odnosi siê
to i do najwy¿ej cenionych urzêdów s¹dowych: w parlamentach, ³¹cznie
z paryskim, by³o wiêcej dawnej szlachty, ni¿ kiedyœ s¹dzono. Coraz mniej
tu w XVIII w. ludzi nowych. Badania F. Bluche'a nad parlamentarzy-
stami paryskimi XVIII w. ujawni³y obni¿enie siê ich wieku (byli sêdziowie
20-letni), co stanowi sygna³ prymatu dziedziczenia przed fachowoœci¹.
Sk¹din¹d wiadomo, ¿e egzamin prawniczy stawa³ siê czyst¹ formalnoœci¹
przy przekazywaniu dziedzicznych godnoœci parlamentarnych. Dochody
z sêdziowania, a w szczególnoœci okreœlone zwyczajem "prezenty" stron
(epices) s¹ dla parlamentarzystów bez znaczenia (parê tysiêcy liwrów
rocznie); tak¿e sam urz¹d (ceny sprzeda¿ne siêga³y w XVIII w. 300 tys.)
stanowi³ wedle Bluche'a ok. 1/4 fortuny przeciêtnego sêdziego parlamentu.
Wielkie dynastie paryskiego parlamentu - Seguierowie, Ormessonowie,
Mole, Joly de Fleury i inni - to wielcy w³aœciciele ziemscy; do sêdziów
parlamentu w Bordeaux nale¿a³y wspania³e winnice (przyk³adem Montes-
kiusz, jeden z prezydentów tego parlamentu). Nic dziwnego, ¿e w spra-
wach interesuj¹cych w³aœcicieli ziemi - czy to bêdzie podzia³ gruntów
gminnych, czy egzekwowanie praw senioralnych itp. - judykatura par-
lamentów sprzyja³a reakcji senioralnej.
W 12 parlamentach (Pary¿, Tuluza, Grenoble, Bordeaux, Dijon,
Rouen, Rennes, Aix-en-Provence, Pau, Metz, Besanson, Douai, od r. 1775
jeszcze parlament dla Lotaryngu w Nancy) by³o nie wiêcej ni¿ 1200 sê-
dziów; dodaj¹c jeszcze wysoko cenionych sêdziów kilku innych trybuna-
³ów (w szczególnoœci finansowych), otrzymamy ok. 2200 przedstawicieli
"
wielkiej togi". Dziedzicznoœæ urzêdu, jego autorytet, osobiste bogactwo
i kultura pozwoli³y parlamentarnej elicie do koñca ancien regime'u wy-
stêpowaæ w roli wiecznego opozycjonisty. Parlamenty aspirowa³y do
wspó³udzia³u w ustawodawstwie, kontroli administracji, ba - do repre-
zentowania ca³ego narodu. W drugiej po³owie XVIII w. rozpowszechniono
w tych krêgach teoriê, ¿e 12 parlamentów to 12 "klas" jednolitego Parla-
mentu Francji, dziedzica starej, wczesnoœredniowiecznej reprezentacji
narodu. Wieczna opozycja nie przeszkadza³a zreszt¹ parlamentom byæ
pepinier¹ kadr dla wysokich funkcji rz¹dowych. St¹d wyszli liczni mini-
strowie, ambasadorowie, szefowie paryskiej municypalnoœci. Paradoksalne:
nawet pogromca parlamentów, Maupeou, zanim zosta³ kanclerzem, by³
pierwszym prezydentem parlamentu w Pary¿u.
360