Nieruchome oczy spogl¹daj¹ w górê, omijaj¹ wzrok Przebudzeñca, a martwe wargi poruszaj¹ siê...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Odwrci si tyem do wiata reflektora i osaniajc oczy przed blaskiem bijcym mu spod ng, sprbowa zajrze w krysztaow gbin jak przez ld, ktry skuwa jezioro...
- Krzysztof przetarł palcami oczy i powtórzył bezdźwięcznym głosem: – Precz, precz, zabierzcie stąd tego człowieka...
- Wszystkie oczy wpatrywały się w kanapkę i gdy Harry uniósł ją, bywziąć potężny kęs, zauważył, że Mark Sway śledzi każdy jego ruch...
- tim beardsley,(w poszukiwaniu nowej drogi w kosmos) sprzeda˝ wysy∏kowà Po∏àczone linà cia∏a podlegajà oczy- smiczny bez trudu dotar∏by w...
- Z początku wcale o nich nie myślał, potem, gdy mu coraz częściej wpadały w oczy lub pod rękę, zaczął doświadczać wyrzutów sumienia...
- Oczy tamtego zwęziły się i jeszcze bardziej lodowaty tonem dorzucił:— Dowiedź tego...
- Rozdział 30 - Nigdy nie widziałeś czegoś takiego na własne oczy?Sam podskoczył z wrażenia...
- A oczy ku zamkowi czy się nie zwracały? Powiedz mi, czy się twego wzroku nie uchronił, Niewdzięczny, gdy cię ujrzał?...
- Oczy Zakatha świeciły niczym błyskawice, gdy patrzył na urzędnika...
- Oczy dziwnej kobiety zmrużyły się, gdy Delly to powiedziała...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Panie... - mówi¹.
- Nie ja jestem tu Panem.
- Panie, to¿ to ino psa wycie.
Przebudzeniec wraca na podium i rozmieszcza zmar³ych w grobach. Œwiat³o rozmywa siê i ju¿ tylko ber³o wskazuje Przebudzeñcowi drogê w ciemnoœci, prowadz¹c go po wytyczonej trasie.
- Oto twe ber³o, Panie.
- Wstañ i zbli¿ siê.
- Zmarli wrócili na miejsce.
- Bardzo dobrze. Przebudzeñcze, czy jesteœ moim cz³owiekiem?
- Tak, Panie.
- Czy spe³nisz m¹ wolê? Czy bêdziesz mi wszêdzie us³ugiwa³?
- Tak, Panie.
Dlatego zostaniesz mym wys³annikiem do Œwiatów Wewnêtrznych i poza nie.
- Mam opuœciæ Dom Œmierci?
- Tak. Wysy³am ciê z misj¹.
- Z jak¹ misj¹?
- To d³uga historia... W Œwiatach Wewnêtrznych ¿yje wielu starych ludzi. Wiesz o tym?
- Tak.
- S¹ wœród nich i tacy, których ani czas, ani œmieræ siê nie imaj¹.
- Których œmieræ siê nie ima, Panie?
- Takim czy innym sposobem, niektórzy z nich osi¹gnêli rodzaj nieœmiertelnoœci. Mo¿e kieruj¹ siê pr¹dami ¿ycia, czerpi¹ z nich si³y i uciekaj¹ przed falami œmierci?... Mo¿e zmodyfikowali jakoœ system biochemiczny, mo¿e bezustannie naprawiaj¹ swe cia³a, a mo¿e maj¹ wiele cia³ i ci¹gle je wymieniaj¹?... Mo¿e kradn¹ pow³oki cielesne, mo¿e wytapiaj¹ je z metalu, a mo¿e wcale nie maj¹ cia³?... Jakimkolwiek pos³uguj¹ siê sposobem, kiedy zapuœcisz siê w Œwiaty Wewnêtrzne, us³yszysz plotki o Trzystu Nieœmiertelnych. To tylko przybli¿ona liczba, gdy¿ zaledwie kilku wie coœ o nich naprawdê. W rzeczywistoœci jest ich dok³adnie dwustu osiemdziesiêciu trzech. Jak sam rozumiesz, nieœmiertelni ¿eruj¹ na ¿yciu i œmierci. Ju¿ sam fakt, ¿e w ogóle istniej¹, zak³óca wszelk¹ równowagê, sk³ania i inspiruje innych do pójœcia w ich œlady, sprawia, ¿e ludzie traktuj¹ ich jak bogów. Niektórzy z nieœmiertelnych s¹ tylko nieszkodliwymi tu³aczami. Ale tylko niektórzy. Wszyscy natomiast s¹ potê¿ni i chytrzy, wszyscy s¹ biegli w sztuce przed³u¿ania ¿ycia. Jeden z nich jest szczególnie groŸny i wysy³am ciê, abyœ go zniszczy³.
- Któ¿ to jest, Panie?
- Zw¹ go Ksiêciem, Który Ma Tysi¹c Lat. Bawi gdzieœ poza Œwiatem Wewnêtrznym. Jego siedziba le¿y z dala od królestwa ¿ycia i œmierci. Spowija j¹ wieczny pó³mrok. Trudno go tam jednak zastaæ, bo czêsto przekracza granice swego terytorium, zapuszcza siê w Œwiaty Wewnêtrzne lub wêdruje jeszcze gdzieœ indziej. Chcê, by nadszed³ jego kres, gdy¿ od wielu ju¿ lat sprzeciwia siê woli Domu Œmierci i Domu ¯ycia.
- A jak wygl¹da ów Ksi¹¿ê, Który Ma Tysi¹c Lat?
- Jak tylko zechce.
- Gdzie go znajdê?
- Nie wiem. Musisz poszukaæ.
- W jaki sposób go rozpoznam?
- Po jego czynach, s³owach... On zwalcza nas wszelkimi metodami.
- Z pewnoœci¹ inni te¿ sprzeciwiaj¹ siê waszej woli.
- Zniszcz wszystkich, którzy to robi¹! Zabij tych, których spotkasz! l rozpoznasz Ksiêcia, Który Ma Tysi¹c Lat, gdy¿ on bêdzie najtrudniejszym przeciwnikiem. To w³aœnie jemu uda siê prawie zniszczyæ ciê w walce.
- A jeœli mnie zniszczy mimo wszystko?
- Wówczas stracê kolejne tysi¹c lat, ¿eby przygotowaæ do tego zadania nastêpnego emisariusza. Nie pragnê upadku Ksiêcia ju¿ dziœ czy jutro. Min¹ bez w¹tpienia wieki, zanim go odnajdziesz. Czas nie gra tu roli. Up³ynie sto lat nim Ksi¹¿ê zagrozi Ozyrysowi lub mnie. Poznasz go lepiej w trakcie poszukiwañ. A kiedy go w koñcu znajdziesz, bêdziesz wiedzia³, ¿e to on.
- Czy jestem wystarczaj¹co silny, by przywieœæ go do zguby?
- Myœlê, ¿e tak.
- Je¿eli tak, jestem gotów.
- Wiêc pokierujê tob¹. Gdy znajdziesz siê w Œwiatach Wewnêtrznych, otrzymasz moc przyzywania mnie. Dam ci te¿ dar, który pozwoli ci czerpaæ si³y z pól ¯ycia i Œmierci, kiedy tylko znajdziesz siê w potrzebie. To uczyni ciê niezwyciê¿onym. Gdy zechcesz podzieliæ siê ze mn¹ nowinami, wezwij mnie, je¿eli ja poczujê takie pragnienie, sam ciê odnajdê.
- Dziêki ci, Panie.
- Masz natychmiast wykonywaæ moje polecenia.
- Tak, Panie.
- Teraz idŸ i odpocznij. Kiedy przeœpisz siê i posilisz, wyruszysz w drogê i rozpoczniesz swoj¹ misjê.
- Dziêki ci, Panie.
- Bêdzie to twój ostatni odpoczynek w Domu Œmierci, Przebudzeñcze. Pomyœl o tajemnicach, które Œwiat ten zawiera.
- Robiê to ca³y czas, Panie.
- Ja jestem jedn¹ z nich.
- Panie...
- Tak, to jest czêœæ mego imienia. Zawsze o tym pamiêtaj.
- Jak¿e bym móg³ zapomnieæ, Panie?
KOSZMARNY SEN CZERWONEJ WIEDMY
WiedŸma Balkonii rusza siê niespokojnie i krzyczy dwukrotnie przez sen. Spa³a d³ugo i g³êboko. Powierniczek œpieszy j¹ uspokoiæ, ale czyni to tak niezrêcznie i nieudolnie, ¿e WiedŸma budzi siê na dobre.
Siada na miêkkich poduszkach w olbrzymiej jak katedra komnacie, a Czas, st¹paj¹c jak bezecny Tarkwiniusz, umyka chy³kiem z jej otomany. Jest niczym duch, lecz WiedŸma dostrzega go, osadza gestem i zaklêciem w bezdro¿ach wêdrówki, a s³ysz¹c swój zwielokrotniony wrzask, spogl¹da wstecz i widzi tê zmorê z koszmarnego snu, zmorê, któr¹ urodzi³a, to stworzenie o pomstê do nieba wo³aj¹ce.
l us³ysz wtenczas dziesiêæ kolejnych salw armatnich, a póŸniej oczyœæ z ich huku powietrze i uszy, zachowuj¹c jeno dziewiêæ momentów st³amszonej ciszy, które salwy dziel¹. l niechaj bêd¹ uderzeniem serca twego i poczuj je w ciele swym mistycznym Potem, w owym martwym œrodku, po³ó¿ wylenia³a skórê, która porzuci³a wê¿a i niechaj zamilkn¹ lamenty w tawernie, jeœli zatopiony okrêt wraca szczêœliwie do portu. Zamiast rozpaczaæ, odetnij siê od zmory koszmaru, od zimnych i bajecznych kropel jej deszczu, które jak ró¿aniec win grzechocz¹ o twój brzuch. Miast rozpaczaæ, pomyœl o zmêczonych wierzchowcach, o Kl¹twie Lataj¹cego Holendra, a mo¿e przypomnij sobie jakiœ werset tego szalonego poety Vramina, choæby pojedyncz¹ linijkê, jak na przyk³ad: „Cebulka wskrzesi ¿onkil, gdy ku temu pora". Je¿eli kocha³aœ cokolwiek w ¿yciu, spróbuj to sobie przypomnieæ. Je¿eli zdradzi³aœ cokolwiek, niech ci siê na moment wyda, ¿e ci wybaczono. Jeœli ba³aœ siê czegokolwiek, niech ci siê zdaje, ¿e dni strachu minê³y i ju¿ nigdy nie wróc¹. Prze³knij k³amstwa i wierz w nie tak d³ugo, jak tylko potrafisz. Przytul powierniczka czymkolwiek on jest, przytul go do piersi i g³aszcz, a¿ zamruczy z zadowolenia.