ziemię dłużnika...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- skąd ukośnie padał na ziemię; u szczytu promienia świeciła modra gwiazda, rzucająca świe- tlaną smugę niby snop promieni...
- Toteż gdy po długiej żegludze wylądowali wreszcie w przystaniach pelopone-skich, padali na twarze i obejmując ramionami starą ziemię wołali ze łzami jak...
- Sieć opadła gwałtownie na ziemię; dotkliwie potłuczeni napastnicy nie żałowali sobie jęków, przekleństw i okrzyków bólu...
- na ziemi i znw zapanowaa cisza...
- rafal wierzynski swiebodzice miasto w cieniu swastyki inne ogniwa sportowe...
- Warunkiem osiągnięcia wymagań określonych w podstawie programowej jest zapewnienie uczniom kontaktu z autentycznym językiem poprzez stały dostęp do...
- We have seen that chloramphenicol is a drug which can have dangerous side-effects and which should only be used for a narrow range of life-threatening diseases, most...
- Headinkton Klasyka na CD, J...
- Józia Pye odwiedziła mnie także...
- smarowano miodem i rozstawiano po kniei...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Rezultat jest ten, że cesarz staje się skarbnikiem i wierzycielem całej rosyjskiej
szlachty i że szlachta, wzięta w ten sposób w cugle przez najwyższą władzę, nie ma możności
wykonywania swych obowiązków w stosunku do ludu.
Pewnego dnia jakiś dziedzic chciał sprzedać kawał ziemi. Wieść o tym projekcie wprawiła
jego poddanych w popłoch. Posłali do niego najstarszych z wioski, którzy rzucili mu się do nóg i
powiedzieli z płaczem, że nie chcą być sprzedani.
– Tak musi być – odrzekł dziedzic. – Ja z zasady nie podnoszę podatku, jaki płacą moi
wieśniacy, a nie jestem dość bogaty, by zachować ziemię, która nie daje mi prawie żadnych
dochodów.
– Czy tylko o to chodzi? – zawołali posłowie z majątku dziedzica. – My jesteśmy dostatecznie
bogaci, abyście mogli nas, panie, zachować.
I od razu dobrowolnie podwoili podatek, jaki płacili od niepamiętnych czasów.
Inni wieśniacy, mniej łagodni i bardziej wyrafinowani, buntują się przeciw swemu panu w
nadziei, że staną się poddanymi cesarza. Jest to szczyt ambicji wszystkich rosyjskich chłopów.
Uwolnić nagle takich ludzi, to znaczy podpalić kraj. Kiedy poddani rozdzieleni z ziemią
zobaczą, że sieją sprzedaje, oddaje w zastaw, uprawia się bez nich, natychmiast powstaną
masowo z krzykiem, że się ich wyzuwa z własności.
Ostatnio w pewnej odległej wsi, gdzie wybuchnął pożar, wieśniacy oburzeni na swego pana z
powodu jego tyranii, wykorzystując zamieszanie, wywołane może przez nich samych, pochwycili
swego wroga, to jest dziedzica, odciągnęli go na bok, wsadzili na pal i spalili w ogniu pożaru.
Sądzili, że dostatecznie się usprawiedliwiają, zapewniając pod przysięgą, że ten nieszczęśnik
chciał spalić ich domy i że oni się tylko bronili.
Za takie czyny cesarz zarządza najczęściej deportację całej wsi na Syberię; oto co się nazywa
w Petersburgu zaludnianiem Azji.
Kiedy myślę o tych faktach i o mnóstwie innych mniej lub bardziej sekretnych okrucieństw,
mających dzień w dzień miejsce w głębi tego olbrzymiego państwa, gdzie odległości ułatwiają
zarówno bunt, jak i ucisk, zaczynam nienawidzić kraj, ustrój i całą ludność, ogarnia mnie jakaś
nieokreślona trwoga i myślę już tylko o ucieczce.
Jeżeli Rosja, jak mówią, stanie się krajem przemysłowym, stosunki między poddanym a
właścicielem ziemi bezzwłocznie się zmienią, pomiędzy szlachtą a wieśniakami wyrośnie
warstwa niezależnych kupców i rzemieślników, ale dzisiaj ta warstwa zaledwie zaczyna się
kształtować, a w dodatku składa się niemal wyłącznie z cudzoziemców. Fabrykanci, handlowcy,
kupcy są prawie wszyscy Niemcami.
Tu jak najłatwiej dać się zwieść pozorom cywilizacji. Gdy widzimy dwór cara i ludzi, którzy
do niego należą, wydaje się nam, że jesteśmy w kraju o wysoko rozwiniętej kulturze i ekonomii
politycznej, lecz gdy pomyślimy o stosunkach między różnymi klasami społecznymi, gdy
widzimy, jak nieliczne są jeszcze te klasy, wreszcie gdy zbadamy dokładnie sedno obyczajów i
rzeczy, ujrzymy rzeczywiste barbarzyństwo, ledwo okryte oburzającym przepychem.
39
Nie zarzucam Rosjanom, że są tym, czym są; co w nich potępiam, to pretensje do wydawania
się tym, czym my jesteśmy. Oni są jeszcze surowi, ten stan daje przynajmniej możliwość nadziei,
ale przy tym są bezustannie pochłonięci chęcią małpowania innych narodów, a małpują je na
sposób małp, kpiąc z tego, co kopiują. Kiedy to widzę, mówię sobie: oto ludzie straceni dla stanu
dzikości i chybieni dla cywilizacji. Przychodzi mi na myśl straszliwe powiedzenie Woltera czy
też Diderota, zapomniane we Francji: „Rosjanie zgnili zanim dojrzeli”.
W Petersburgu wszystko wydaje się bogate, wielkie, wspaniałe, ale gdybyśmy sądzili o