- Ale nikt nie wspominał o poprzednich badaniach geologicznych...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Najgorsze ze wszystkiego jest oczywiście "ja", które jest prawie wszechobecne i prawie nieoporne, choć poprzez swe głębokie zakorzenienie nie do końca...
- Z mieczem Gawaina natarł na Gwydiona, który natychmiast upadł w poprzek łoża, wyjąc i strasznie krwawiąc z wielkiej rany na plecach; po chwili, gdy do przodu...
- Poniżej, ledwie widoczne poprzez gęstwinę krzyżujących się promieni, leżało szare morze i otoczone koronką pian skały...
- Warunkiem osiągnięcia wymagań określonych w podstawie programowej jest zapewnienie uczniom kontaktu z autentycznym językiem poprzez stały dostęp do...
- niespodziewanie zjawiała się stająca w poprzek prowadzonym staraniom burza, która niweczyła w istocie to, co rozum uznawał za doprowadzone do końca...
- Jak wspomniano w poprzednim rozdziale, tworzenie aplikacji modularnej wymaga dodatkowych prac projektowych i podjęcia odpowiednich decyzji, ale w...
- teresowaniem i w konsekwencji działaniem poprzedzonym decyzja-mi, są ograniczone wyłącznie tym, jakie znamy sposoby ich genero-wania, wytwarzania,...
- 945je¿eli wykonanie jej uniemo¿liwi³oby w ca³oœci lub w czêœci zadoœæuczynienie roszczeniu osoby trzeciej z poprzednio zawartej umowy...
- poprzez stymulowanie dodatkowego importu kosztownych dóbr nie wytwarzanych w kraju oraz w transferach kapitału zagranicę...
- Moulin Leo - Codzienne życie zakonników w Å›redniowieczu (X-XV wiek), 5HIGIENANec alia tonsura quisquam, nisi nobis solita, tonsurari affectat (Niech nikt siê...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Prawda. - Varian w zamyśleniu wpatrzyła się gdzieś w przestrzeń, cedząc uważnie słowa: - Mój zespół dodano w ostatniej chwili, gdy baza przejęła z sondy informacje o istnieniu życia. - W rzeczy samej skład ekspedycji na Iretę ustalony został trochę “za pięć dwunasta", gdy tymczasem Thekowie i Ryxiowie otrzymali przydziały na swoje planety już miesiące wcześniej.
- Z całym szacunkiem, przyłączenie twojej drużyny nie intryguje mnie tak bardzo, jak brak jakiejkolwiek wzmianki o poprzednich badaniach.
- ZdajÄ™ sobie sprawÄ™. Ile lat, twoim zdaniem, ma znalezisko?
- Za dużo, jak na mój gust, Varian. Wyobraź sobie, że linia czujników kończy się na skraju stałej masy lądowej!
Varian zagwizdała z wrażenia.
- Ha, ha, Kai, to oznaczałoby miliony lat. Chyba nawet Thek nie potrafiłby wyprodukować niczego, co przetrwałoby tak długo.
- Kto wie? Chodź, sama możesz rzucić na to okiem. Mam dla ciebie jeszcze coś: kilka taśm, które na pewno ci się spodobają.
- Z tymi skrzydlatymi potworami, o których bredził Gaber?
- Między innymi.
- Czy na pewno nie masz ochoty na jeszcze jeden kawałek świeżego owocu? - Varian nie potrafiła powstrzymać się, by mu nie dokuczyć.
Kai rzucił jej przelotne, rozdrażnione spojrzenie, ale zaraz uśmiechnął się. Ma ujmujący uśmiech, pomyślała Varian, nie po raz pierwszy zresztą. Widywali się dość często w fazie przygotowawczej wyprawy, lecz teraz, gdy musieli już stawić czoło swym obowiązkom, ich spotkania były stanowczo zbyt rzadkie.
- Najadłem się naprawdę do syta, Varian. Dziękuję - odparł.
- A ja jestem obżartuchem - przyznała przekornie Varian, naprędce połykając jeszcze jeden plasterek owocu. - Jak wyglądają te stworzenia? Nie ufam obserwacjom Gabera.
- Mają złotą sierść i zaryzykowałbym stwierdzenie, że są inteligentne. Ciekawość występuje tylko w parze z inteligencją, prawda?
- Ogólnie rzecz biorąc, tak. Inteligentne formy lotne? Wielkie nieba, ależ to doprowadzi Ryxich do szaleństwa! - Varian aż zapiszczała z zachwytu. - Gdzieś na nie trafił?
- Chciałem przyjrzeć się wreszcie kolorowym jeziorom Berru i przelatując, wypłoszyłem te stworzenia z urwiska. A propos, te jeziora zasiedliły monstra równie olbrzymie i groźne, co moczarniki, które widzieliśmy dziś rano.
- Ta planeta obfituje w rzeczy wielkie...
- Na przykład wielkie łamigłówki - przytaknął Kai. Weszli do pracowni kartografa. Kai podał Varian stary czujnik.
- Oto najstarsza nowość!
Varian zważyła czujnik w dłoni. Spostrzegła inne na stole.
- Czy to takich używacie w tej chwili?
Kai zerknął znad taśm, które właśnie zaczął porządkować i skinął głową.
Dopiero teraz, porównując oba przyrządy, Varian mogła dostrzec drobne różnice w obwodzie, długości i wadze.
- Czy to wyjaśnia, dlaczego mieliśmy dotąd tak mało szczęścia w odkrywaniu złóż?
- Owszem. Ten obszar został już najzwyczajniej w świecie wyeksploatowany. Moim ludziom kamień spadł z serca; w końcu Ireta miała tonąć w bogactwach. Teraz trzeba będzie po prostu założyć obóz pomocniczy w górach pochodzących z młodych fałdowań...
- Obóz pomocniczy? Kai, to nie jest zbyt bezpieczne. Nawet gdybyś miał zmierzyć się jedynie z kłączem.
- Z kłączem?
- Nazwalam tak sobie to coś, co wyszarpało Mabel pół boku.
- Mabel?
- Czy musisz po mnie powtarzać? Jest mi o wiele łatwiej nadać im imiona, niż nazywać je “roślinożerny numer jeden" albo “drapieżny z uzębieniem typu A..." - Nie myślałem, że widziałaś już drapieżnika...
- Nie widziałam. Ale jestem w stanie ocenić po śladach jego zębów...
- Co powiesz na to? Może to jest kłacz? - zapytał Kai, wskazując na ekran. Na monitorze pojawiły się pierwsze zdjęcia, które zrobili razem z Gaberem tego popołudnia. Gdy ukazała się głowa zwierzęcia, Kai zatrzymał klatkę.
Varian podeszła do ekranu. Kiedy przyjrzała się dokładnie potężnemu łbu zwierzęcia szczerzącego okazałe kły i małym złośliwym oczkom podniesionym na ślizgacz, wyrwał jej się krótki okrzyk.
- To mógłby być on. Sześć metrów w barach... Nie jesteś w stanie zbudować takiego obozu pomocniczego, który by go odstraszył. Może cię rozgnieść, nawet gdybyś miał na sobie z pięć pasów siłowych... Nie, Kai, radziłabym nie bawić się w zakładanie kolejnych obozów, zanim nie dowiemy się, jaki obszar zamieszkują te rozkoszne maleństwa.
- Można by przesunąć wahadłowiec...
- Ale nie wcześniej, niż Trizein zakończy obecną serię eksperymentów. Poza tym, czemu mielibyśmy go ruszać? Aż tak z nami źle, że musimy oszczędzać na bateriach do ślizgaczy?
- Oj, nie! Chodzi wyłącznie o odległość. Ogranicza czas efektywnej pracy w terenie.