teresowaniem i w konsekwencji działaniem poprzedzonym decyzja-mi, są ograniczone wyłącznie tym, jakie znamy sposoby ich genero-wania, wytwarzania,...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W pewien sposób cieszyła się, że Egwene oraz jej przyjaciółek tu nie ma, cieszyła się, że nie może widzieć ich twarzy, a na nich, być może, piętna...
- Windows), — podstawy routingu statycznego i dynamicznego, — podstawowa znajomość IOS oraz sposobu konfigurowania urządzeń Ci- sco,...
- Artyku 105 1 EgzAdmU wymienia sposoby sprzeday rzeczy zajtej w toku egzekucji z ruchomoci:1) sprzeda w drodze licytacji publicznej,2) sprzeda po cenie...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwę hosta docelowego...
- bynajmniej jedynie o to, by wszyscy si bali, i bali si w ten sam sposb...
- jaki sposób w małej zbiorowości lokalnej obrotny przedsiębiorca bogaci się, inwestuje, uzależnia od siebie innych, prowadzi wystawny tryb życia, wchodzi do...
- Żal, że dał się podkupić mojemu bratu i że w sposób typowy dla naszego rodzinnego konfliktu zaraz po złotych triumfach - Hary był pierwszy także ze sztafetą...
- Autorzy tego badania wysunęli przypuszczenie, że leki te mogły uniemożliwić pacjentom poleganie na sobie i zakłócić przebiegający w naturalny sposób proces...
- W ten sposób tedy w szóstym roku swego panowania zgin¹³ razemz matk¹ Antoninus, który prowadzi³ niegodny tryb ¿ycia, jak to powy¿ejprzedstawiono...
- Wyniki te przeczą dosyć silnie zakorzenionemu w psychologii przekonaniu, że albo stosujemy racjonalne, czyli zaradcze sposoby przezwyciężania...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
A jest ich trochę. Od zdrowego
trybu życia, dobrego odżywiania się, wnoszenia radości w życie in-
nych, po techniki relaksacji, medytacji i modlitwy. „A co ma do tego
wnoszenie radości w życie innych ludzi?” — mógłby ktoś pomyśleć.
Otóż bardzo wiele, bo najczęściej pomoc komuś, ofiarowanie czegoś
wprowadza nas w dobry nastrój, który jest niewątpliwym czynnikiem
generującym siłę życiową.
Dla mnie sukces to styl życia, który prowadzi do osiągania nieustan-
nie powstających na nowo celów różnych dziedzin życia w taki spo-
sób, by człowiek był stabilną zharmonizowaną jednostką emanującą
radością, optymizmem i życzliwością wobec otoczenia oraz samego
siebie. Taki stan prowadzi do poczucia szczęścia. I to właśnie szczę-
ście jest wyznacznikiem tego, czy ktoś może otrzymać miano człowie-
ka sukcesu. Czy jesteś szczęśliwy?
Copyright by Wydawnictwo Złote Myśli &Marek Zabiciel
SŁODYCZE SUKCESU — Marek Zabiciel
● str. 17
Hartowanie stali
Hartowanie stali
Zdecydowałem się na nieco kaskaderski krok — na wyprodukowanie
Sukcesu. Zdefiniowałem go na poziomie, według którego osiągnięcie
tego, co pozornie niemożliwe, stanie się faktem. Nie próbowałem na-
wet zastanowić się nad tym, co jest możliwe, a co nie. Tak naprawdę
nie zastanawiałem się nawet nad tym, czym jest ten Sukces dla mnie.
Wyznaczyłem cele. I wyruszyłem w podróż, nie zdając sobie sprawy
z tego, jak wiele będzie to mnie kosztowało. Kości zostały rzucone,
gra się rozpoczęła. Pierwsze podjęte próby zakończyły się powodze-
niem. Coś tam zagrało — to działa! I nawet nie było tak trudno. Ko-
lejny krok to wytyczenie następnych szczytów do zdobycia. I nagle
jak grom z jasnego nieba — porażka. Nie udało się. Zostałem odrzu-
cony. To boli. Nie tak, żeby nie dało się wytrzymać, ale boli. Nie lubię
bólu. Dążę do spełnienia — uciekam od bólu. Naczytałem się Antho-
ny'ego Robbinsa, więc wiem, że to tak działa. Uciekam od bólu. Ucie-
kając, stawiam sobie coraz większe cele, coraz poważniejsze, wszak
przyjemność płynąca z ich realizacji ma rekompensować trud, znój
i pot wyprodukowane na drodze do ich realizacji.
I znowu boli! Znowu porażka. Ból jest coraz większy i nie dziwi sło-
nia trąba — mam swój rozum i wiem, że jeśli większy cel, to i porażka
bardziej boli. Zaciskam zęby i idę do przodu. To nic, że boli, dam
radę — jestem twardy. Jak mówi mój przyjaciel: „żelazo nie klęka”.
Przypominam sobie te słowa i te, że to, co nas nie zabije, to nas
wzmocni. Jestem bohaterem. Nie takim z pierwszych stron kart hi-
storii, ale takim dla siebie. Pokonuję swoje słabości. Świat i tak kie-
dyś się o tym dowie. Wpiszą moje imię na wydrapywane paznokcia-
mi w skale miejsce. Dojdę tam. Nawet na kolanach.
Copyright by Wydawnictwo Złote Myśli &Marek Zabiciel
SŁODYCZE SUKCESU — Marek Zabiciel
● str. 18
Hartowanie stali
Mija okres bliżej niesprecyzowanej podróży Słońca wokół Galaktyki.
Jestem na swojej drodze. Pewne sprawy się poukładały, pewne rze-
czy się zmieniły… na gorsze. Parę drobnych sukcesów przysłoniły
chmury niepowodzeń. Znów poczucie odrzucenia i braku zrozumie-
nia. Czy było warto? Patrzę w Niebo i pytam po raz kolejny, czy było
warto? Gdybym wiedział o tym, że będzie tak ciężko wcześniej… no
właśnie… co bym zrobił? Nie wyruszyłbym w tę podróż? Zaciskam
zęby, a dziąsła krwawią. Zrobiłbym to samo. Zrobiłbym dokładnie to
samo. Kończę kolejne piwo, dopalam ostatniego dzisiaj papierosa.
Juto będzie kolejny dzień. Lepszy. „Jutro będzie kolejny dzień z resz-
ty mojego życia” — słyszę jak przez mgłę. Jutro będzie inaczej.
Wstaje jutro, a ja razem z nim. Czekam na cud. I wydarza się… tylko
nie taki, na jaki czekałem. I znowu ból. Odrzucenie, porażka. Na
Boga, kiedy w końcu ruszą dla mnie dni?
Mija kolejny szmat czasu. Kolejne cele, już po setnej analizie — te
będą lepsze i te się szybko zrealizują. Tak bardzo pragnę ich realiza-
cji. Pragnienie jest tym kluczem. Więc pragnę. I nagle jest już lepiej.
Wydarzają się rzeczy, na które czekałem. No prawie, bo nagle w mo-
mencie, w którym wydawałoby się, że już wszystko pójdzie jak po
maśle, pojawiają się nikomu niepotrzebne grudy. Kurwa mać! Mam
tego dosyć! Płaczę. Płaczę łzami. A można płakać inaczej? Można.
Zapewniam, że można. To płacz duszy i łzy są wtedy zbyteczne.
Siadam na ławce w parku i myślę, co robię nie tak. Myślę, ile jeszcze
razy będę musiał upaść i ile razy podnieść się po upadku, żeby móc
stanąć i iść, później biec i w końcu lecieć!
„Krew, pot i łzy.” Tak, słyszałem, że tak trzeba. Jestem geniuszem,
uzmysławiając sobie, że moje własne słowa brzmiały: „jeśli będzie
trzeba, będę się czołgał po tłuczonym szkle”. No i się czołgam, tylko
nie wydawało mi się, że czołgając się po szkle, trzeba będzie znosić
Copyright by Wydawnictwo Złote Myśli &Marek Zabiciel
SŁODYCZE SUKCESU — Marek Zabiciel
● str. 19
Hartowanie stali
ból. Cóż za ignorancja! Nie umiałbym iść dalej, gdyby nie Ty. Błogo-
sławię Twoje imię. Kocham Cię. Będziesz moją żoną. Zawsze byłaś.
Mijają lata. Porażka wtapia się w mój pejzaż jak mucha siadająca na
gównie. Te małe porażki są już śmieszne. Ignoruję je. Te duże dają
w kość. Bolą. Ale — o dziwo! Można się do tego bólu jakoś przyzwy-
czaić. Tylko żeby mieć siłę iść dalej. Albo żeby zrozumieć, że to, do
czego się zmierza, nigdy nie istniało i że rację mieli ci, którzy zapew-
niali, że nie warto. Nie warto tak bardzo się kaleczyć, lepiej pomału,
a najlepiej bezpiecznie, rozsądnie. Myślę o tym i jednocześnie proszę
Boga o to, by nigdy, przenigdy nie pozwolił mi na utożsamienie się