poprzez stymulowanie dodatkowego importu kosztownych dóbr nie wytwarzanych w kraju oraz w transferach kapitału zagranicę...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- JOWISZ W ZNAKU RAKAZnaczenie oraz pełny wpływ Jowisza w znaku Raka, daje się zauważyć dopiero w środku życia, ponieważ pozycja taka, gdy chodzi o znak Raka,...
- Cena bazowa netto Pole umożliwia podanie ceny netto, będącej wraz ze stopami marży i stawką podatku VAT podstawą naliczania ceny sprzedaży oraz punktem...
- więcej niż 50 g dziennie) oraz zsiadłe mleko (ni e więcej niż l szklankę dziennie)...
- W pewien sposób cieszyła się, że Egwene oraz jej przyjaciółek tu nie ma, cieszyła się, że nie może widzieć ich twarzy, a na nich, być może, piętna...
- Windows), — podstawy routingu statycznego i dynamicznego, — podstawowa znajomość IOS oraz sposobu konfigurowania urzÄ…dzeÅ„ Ci- sco,...
- CEL PRACY Celem pracy była ocena poziomu wiedzy z zakresu udzie- lania pierwszej pomocy uczniów szkół ponadgimnazjalnych (liceum i technikum) oraz...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- b) dokonaæ wyboru i rozpoznania miejsca zasadzki,c) okreœliæ czas rozpoczêcia, przebiegu i zakoñczenia zasadzki,d) wyznaczyæ i przygotowaæ sprzêt oraz...
- przeprowadzonego postępowania dojdzie do uchylenia decyzji o odmowie oraz wydania nowej decyzji...
- "papieże nie tylko byli mordercami na wielką skalę, lecz ponadto uczynili mord podstawąprawną Kościoła chrześcijańskiego oraz warunkiem zbawienia"...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Koniec końców mogłoby go pozostawać do dyspozycji krajowej gospodarki mniej, a nie więcej. Tego z kolei dowodzi doświadczenie Rosji z ostatnich kilku lat. Podatek liniowy jest nie tylko niesprawiedliwy, czym nie każdy ekonomista i polityk musi się przejmować, ale przede wszystkim jest on destabilizujący
i antyefektywnościowy, a od tego ekonomiści i politycy gospodarczy, którym na sercu leży
zrównoważony wzrost gospodarczy, abstrahować nie mogą.
Po czwarte, sprawna realizacja dobrych koncepcji polityki gospodarczej wymaga zdeterminowanego przywództwa politycznego. Musi ono wiedzieć, czego chce, musimy naprawdę rozumieć, „o co walczymy, dokąd zmierzamy". Jak się nie wie, to się grzęźnie i brnie, choć, oczywiście, grzęznący i brnący też walczą, jak mogą... Wtedy jednak nawet
dobra teoria nie pomoże, bo nie wystarcza tych, którzy powinni umieć się nią posłużyć.
Na niewiele zdają się trafne odpowiedzi, jeśli polityczni decydenci często nie wiedzą nawet, jak brzmią pytania.
Przywództwo polityczne można przy tym ujmować na różnych płaszczyznach. W warunkach demokracji politycznej i rozwijającego się młodego społeczeństwa obywatelskiego chodzi tu przede wszystkim o dobrze zorganizowane i sprawnie działające, przy otwartej publicznie kurtynie, partie oraz ich liderów. Z tego też punktu widzenia sytuacja
w Polsce jest nader niekorzystna. Co więcej, paradoksalnie miast poprawiać się - staje się
ona coraz gorsza. Rokuje to niedobrze na przyszłość, nie tylko zresztą z punktu widzenia
możliwej do osiągnięcia stopy wzrostu gospodarczego (Koźmiński, Sztompka 2004).
Gdyby analizy i oceny ograniczyć li tylko do tego aspektu sprawy, to już widać, że rzeczywiste tempo wzrostu podczas następnych co najmniej kilku, jeśli nie kilkunastu lat, będzie mniejsze niż potencjalnie możliwe do osiągnięcia w hipotetycznej sytuacji, gdyby
takiego pozaekonomicznego ograniczenia nie było. A tego czynnika - w odróżnieniu na
przykład od ropy naftowej czy komputerów - zaimportować się nie da. Tego trzeba się nauczyć w historycznym procesie ewolucji i rozwoju, budując stosowne instytucje i kształtując inną niż poprzednio kulturę polityczną.
Po piąte, polityka to sztuka koordynacji. Wielowątkowość aktywności gospodarczej
wymaga równoczesnego zajmowania się ogromną liczbą spraw. Oczywiście, są ważne
i ważniejsze, pilne i pilniejsze. Zresztą wyłuskanie tego, co naprawdę jest ważne i pilne
oraz odróżnienie spraw zasadniczych i strategicznych od drobnych i doraźnych to też
niełatwa umiejętność, nie wszystkim politykom dana. Polityka z jednej strony kojarzyć
może się z bieżącym prowadzeniem ogromnej firmy czy organizacji, gdzie natychmiast
trzeba podejmować - niekiedy w sytuacji kryzysowej -wiele trudnych decyzji, często przy
niepeÅ‚nych informacjach i pod haÅ‚aÅ›liwÄ… presjÄ… otoczenia. Z drugiej strony, jest to dziaÂ
Å‚anie strategiczne, wymagajÄ…ce oddechu, perspektywy i refleksji. A także twórczej interakcji z tym mniej haÅ‚aÅ›liwym otoczeniem - z zapleczem intelektualnym i ekspertami, partnerami zagranicznymi z globalnej gospodarki, a co najważniejsze z partnerami spoÂ
łecznymi (Gardawski 2004). Jeśli udaje się to wszystko w miarę zgrabnie skoordynować,
usuwajÄ…c szumy informacyjne i liczne frykcje w mechanizmach decyzyjnych, to maszyna
działa. Decyzje nie są wzajemnie sprzeczne, uruchamiane są pozytywne sprzężenia
zwrotne, aktywizowanie czynników sprawczych odblokowuje pożądane procesy i przyno-
INSTYTUCJE I POLITYKA A WZROST GOSPODARCZY 37
si z czasem oczekiwane skutki w sferze realnej i finansowej, w odniesieniu do produkcji,
dystrybucji i konsumpcji. Krótko - gospodarka rośnie.
Po szóste wreszcie, polityka - wszelka polityka, także ta gospodarcza - to sztuka kompromisu. Wciąż trzeba poszukiwać twórczego konsensusu pomiędzy tym, co konieczne, a tym co możliwe, pomiędzy sprzecznymi interesami całego społeczeństwa w różnych horyzontach czasowych (klasyczny dylemat akumulacja-konsumpcja), między
doraźnymi i długofalowymi interesami poszczególnych grup społecznych i zawodowo-
-dochodowych, między potrzebami Państwa i regionów, między podatnikami a beneficjantami budżetu, między konsumentami a producentami. Płaszczyzn, na których przejawiają się rozbieżności interesów ekonomicznych, jest dużo więcej. Istotne jest to, że przy braku umiejętności rozwiązywania odpowiednimi instrumentami polityki sytuacji
konfliktogennych przeradzają się one w sytuacje konfliktowe. Wtedy najczęściej o porozumienie jest jeszcze trudniej. Powinien to przy tym być kompromis pozytywny, który tym się różni od negatywnego - kiedy to wszyscy go od biedy akceptują, ale wszyscy są też
z niego niezadowoleni - że (prawie) wszyscy są osiągniętym porozumieniem w (mniej
więcej) tym samym stopniu usatysfakcjonowani. Na takim kompromisie można próbować coś sensownego budować także na długą metę.
Niestety, w naszych warunkach zbyt wiele kompromisów ma charakter doraźny, powierzchowny, chybotliwy - od kwestii wysokości obciążeń podatkowych poprzez zasady finansowania budowy dróg do sposobów ustalania wysokości emerytur. To z kolei - miast
równoważyć dynamiczny układ społeczno-gospodarczy- utrudnia możliwości sensownego wydłużania perspektywy czasowej, w której uprawia się politykę gospodarczą. A polityka służąca szybkiemu wzrostowi gospodarczemu nie może być krótkowzroczna i „dojutrkowa"; musi być długofalowa. W Polsce -jeśli nie zostanie w zadowalającej mierze
zrealizowany Program Naprawy Finansów Rzeczypospolitej (PNFR 2003), a wiele wskazuje na to, że niestety tak właśnie się stanie - polityka pozostanie w dominującej części właśnie dojutrkowa. Jak dotychczas raz tylko - choć też zaledwie przez kilka lat - udało
się złamać ten syndrom, przy okazji realizacji długofalowego programu rozwoju społeczno-gospodarczego, połączonego z głębokimi reformami strukturalnymi i zaawansowaną budową instytucji gospodarki rynkowej, jakim była Strategia dla Polski w latach 1994—97
(Kołodko, Nuti 1997; Stankiewicz 2000; Stiglitz 2002; Baka 2004).
Polityka gospodarcza może przeto być dobra w każdych warunkach strukturalnych,