„Tak, Panie — powiedziałem — lecz z całą pewnością cierpienie jest złe”...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziała Morgiana i jej dłoń zacisnęła się na jego ręce, ale zadziwił...
- – Zgadzam się – powiedziała nie ociągając się Colette...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, w wieży nad nimi zadzwonił dzwon; brzmiał przeraźliwie głośno i nisko - jak żaden inny, które słyszała Miriamele...
- – Nie masz mi nic do powiedzenia – odparł, nie potrafiąc ukryć pobrzmiewającej w jego głosie konsternacji...
- – Powinniśmy się stąd wynosić, nim orki zaczną przetrząsać te ruiny – powiedziała Isaan...
- – Myślałem, że władza należy do rady – powiedział Pahner...
- – Ale powiedziałeś, że trochę się dowiedziałeś – ponagliła podekscytowana Catti-brie...
- - Myślę - powiedział, z uwagą dobierając słowa – że zamiast wydawać pieniądze na obce wojska, lepiej zrobiłbyś odtwarzając milicję wieśniaków,...
- W tym miejscu naley przynajmniej par sw powiedzie o sowie "zainteresowania", ktre obecnie w potocznym uyciu stao si terminem wytartym i martwym...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
„Czego cię nauczyłem, Memnochu, kiedy po raz pierwszy przyszedłeś do mnie, twierdząc, że śmierć i rozkład są złe? Czy nie rozumiesz wzniosłości kryjącej się w ludzkim cierpieniu?”
„Nie — odrzekłem. — Widzę jedynie zniweczone nadzieje, upadek miłości i rozpad rodziny. Widzę niepojęty, nieopisany ból. I widzę człowieka, który ugina się pod tym brzemieniem, pozwalając, by ogarnęły go rozgoryczenie i nienawiść”.
„Nie wejrzałeś dostatecznie głęboko, Memnochu. Jesteś tylko aniołem. Nie potrafisz zrozumieć Natury i tak właśnie było, od samego początku. Przynoszę Naturze moje światło. Przez trzy lata będę wędrował w ciele i nauczał najważniejszych prawd, które są mi znane i które potrafię wyrazić jako istota z krwi i kosa — A potem umrę”.
„Umrzesz? Ale po co? Co to znaczy, że umrzesz? Twoja dusza opuści…” — przerwałem, niepewnie.
Uśmiechnął się.
„Masz duszę, prawda, Panie? Wszak w tym ciele kryje się mój Bóg, światło wypełnia każdą Jego cząsteczkę… ale… przecież Ty nie masz duszy, prawda? Nie masz ludzkiej duszy!”
„Memnochu, te drobiazgi są bez znaczenia. Jestem Bogiem, Bogiem Wcielonym. Jak mógłbym mieć ludzką duszę? Istotne jest natomiast, że będę w tym ciele, kiedy zostanie ono udręczone torturami i zabite, a moja śmierć będzie świadectwem mojej miłości do wszystkich tych, których stworzyłem i którym pozwoliłem cierpieć najgorsze katusze. Będę dzielić ich ból i poznam ich ból”.
„Proszę, Panie, wybacz mi, lecz cały ten pomysł wydaje mi się chybiony”.
Znów wydawał się rozbawiony. Jego ciemne oczy wypełniły się wesołymi iskierkami. „Chybiony? Co jest nie tak, Memnochu, w tym, że przyjmę postać Boga konającego na drzewie, którego mężczyźni i kobiety wyobrażali sobie, o którym śnili i śpiewali pieśń od niepamiętnych czasów, umierającego Boga, który symbolizuje nieprzerwany cykl samej natury, czyli że to, co się narodziło, musi kiedyś umrzeć. Umrę, a potem powstanę z martwych, tak jak Bóg z każdego znanego mitu, jak po każdej zimie nieodmiennie nastaje wiosna. Będę Bogiem umęczonym i wywyższonym i stanie się to w sensie dosłownym, w Jerozolimie, a nie w formie symbolicznego ceremoniału ani z udziałem ludzkiego zastępcy. Syn Boży sprawi, że wypełni się mit. Postanowiłem uświęcić te legendy moją prawdziwą śmiercią. Powstanę z Grobu. Moje zmartwychwstanie potwierdzi odwieczne nadejście wiosny po każdej zimie. Potwierdzi też, że wszystkie istoty, które ewoluują, mają swoje miejsce w Naturze.
Lecz wiedz, Memnochu, że to przez moją śmierć zostanę zapamiętany. Przez moją śmierć. Będzie ona straszna. Nie zapamiętają mnie przez moje zmartwychwstanie, możesz być tego pewien, gdyż jest to coś, w co wielu prostaków nigdy nie uwierzy, ponieważ nie zobaczy tego na własne oczy. Jednak moja śmierć owocuje potwierdzeniem wszystkich znanych mitów i równocześnie usunie je w cień, ponieważ poprzez śmierć Bóg ofiaruje siebie, by dzięki temu lepiej poznać dzieło Stworzenia. Dokładnie tak jak mi radziłeś”.
„Nie, nie, zaczekaj, Panie, coś tu jest nie tak!”
„Stale zapominasz, do kogo mówisz — rzekł łagodnym tonem, mieszanina człowieka i Boga była dla mnie frapująca i urzekająca gdy tak na Niego patrzyłem, chłonąc Jego piękno i korząc się przed Jego boskością, ale przez cały czas miałem odczucie, że coś jest z tym wszystkim nie tak. — Memnochu, właśnie powiedziałem ci coś, o czym nie wie nikt oprócz mnie — dodał. — Nie mów do mnie jakbym mógł się mylić. Nie marnuj chwil spędzonych z Synem Bożym! Czy nie możesz uczyć się ode mnie, będącego w ciele tak jak uczyłeś się od śmiertelników? Czy nie mogę cię niczego nauczyć, mój ukochany archaniele. Czemu siedzisz tu i podajesz w wątpliwość moje decyzje? Co ma znaczyć to stwierdzenie, że coś jest nie tak?”
„Nie wiem, Panie, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Brak mi słów. Po prostu wiem, że to się nie uda. Przede wszystkim, kto będzie Cię torturował, a później zabije?”