„Królewską Eksploatacją Połowów Pereł z Ellebubu”, stanowią jego wyłączną własność prywatną i że wstęp do nich jest surowo wzbroniony...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- 187moemy przyj jako zasad, e kady kraj wymieniony wrd owych affines lea na zewntrz granic tego pastwa, jako jego bok" (tatu] Kierujc si t zasad,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziała Morgiana i jej dłoń zacisnęła się na jego ręce, ale zadziwił...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijajc bardziej szczegow analiz procesu sekularyzacji, omwiony zostanie sam pluralizm, a take proces jego nasilania si...
- 9 W książce tej termin „hitlerowski holokaust" odnosi się do wydarzeń historycznych, natomiast termin „holokaust" oznacza jego ideologiczne...
- WIANO WITEJ KINGI28Zaledwie trzynacie lat mia ksi Bolesaw, zwany pniej Wstydliwym, gdy panowie w jego imieniu rzdy sprawujcy, postanowili mu on...
- Źródła w Antibes podają, że Jordana zatłuczono na śmierć zaledwie w kilka dni po jego weselu i po tym, jak wydostał pijaną bratową ze szponów portowego opryszka...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wysłał tam sześciu urzędników, którzy mieli objąć wyspy w posiadanie w jego imieniu i eksploatować perły.
Kormorany nie wiedziały nic o wybuchu wojny i o niepowodzeniu doktora. I gdy ludzie Emira przybyli i zabrali ostrygi z perłami przez nie wyłowione, ptaki sądziły, że to są ludzie wodza Nyam-Nyam, i nie broniły im niczego. Na szczęście ten pierwszy połów ostryg zawierał tylko małe i prawie bezwartościowe perły.
Jip i Dab-Dab układali plany przedostania się do doktora, ale nie przychodziło im nic na myśl. A doktor w więzieniu machał jeszcze wciąż rękami, aby odrętwienie ustąpiło.
- Zdaje mi się, że pan wspomniał o jakiejś wiadomości dla Dab-Dab? - pisnęła biała mysz z ciemnego kąta.
- Tak - rzekł doktor - i nawet bardzo pilnej. Ale nie mam pojęcia, jak do niej dotrzeć. Mury są kamienne, a drzwi bardzo grube. Zauważyłem to, gdy tu wchodziłem.
- Niech pan się o to nie troszczy, panie doktorze, ja się z nią porozumiem - powiedziała mysz. - Odkryłam tutaj w kącie dziurę wydrążoną przez pewnego starego szczura. Wlazłam tam i przekonałam się, że zaczyna się ona pod murem i sięga aż do korzeni drzewa stojącego po drugiej stronie ulicy.
- Ach, jak to dobrze! - krzyknął doktor.
- Niech mi pan powie, o co idzie - mówiła dalej biała mysz - a zawiadomię o tym w mgnieniu oka
Dab-Dab; siedzi właśnie na drzewie, pod którym jest wyjście z dziury.
- Powiedz jej, żeby natychmiast poleciała na skały Harmattan i kazała kormoranom przerwać połów pereł.
Mysz wsunęła się do kryjówki szczurów i przedostała do drzewa.
Gdy Dab-Dab dowiedziała się, o co chodzi, pofrunęła na wyspy i oznajmiła kormoranom rozkaz doktora. Przybyła w samą porę: właśnie wylądowali tam ludzie Emira, aby zabrać drugi ładunek pereł. Dab-Dab i kormorany wrzuciły czym prędzej już wyłowione ostrygi z powrotem do morza i ludzie Emira nic nie znaleźli.
Po bezowocnych poszukiwaniach powrócili do Emira i powiedzieli mu, że na wyspach nie mogą już znaleźć ostryg perłowych. Wysłał ich po raz drugi, ale powrócili z tym samym rezultatem.
Emir był bardzo zaskoczony i gniewny. Jeśli Nyam-Nyam mógł znajdować perły wśród skał Harmattan, to dlaczego jemu miało się to nie udać? Jeden z generałów był zdania, że to z pewnością sprawka białego człowieka, gdyż on to przecież odkrył ławice i rozpoczął połów ostryg.
Emir więc przywołał tragarzy i kazał się zanieść w lektyce do więzienia doktora. Otwarto drzwi. Emir wszedł i powiedział:
- Co za kawały urządzasz mi z połowem pereł na moich wyspach, ty łotrze o białej twarzy?
- To nie twoje perły i nie twoje wyspy, ty gburze o czarnej twarzy - odpowiedział Jan Dolittle. - Ukradłeś je staremu, biednemu Nyam-Nyam. Perły wyławiają ptaki wodne. Ale te ptaki są uczciwe i mogą pracować tylko dla uczciwych ludzi. Dlaczego w twoim więzieniu nie ma nawet okien? Powinieneś się wstydzić. Emir wpadł w straszliwą wściekłość.
- Jak śmiesz tak mówić do mnie? Jestem Emirem z Ellebubu! - zagrzmiał.
- Jesteś oszustem bez sumienia - powiedział doktor.
- Nie mam ochoty rozmawiać z tobą.
-Jeśli nie nakażesz ptakom, aby dla mnie pracowały, zabronię przynosić ci pożywienie - zagroził Emir.
- Zginiesz nędznie z głodu!
- Już ci powiedziałem, że nie mam ochoty na rozmowę z tobą. Nie dostaniesz ani jednej perły z połowu wśród skał Harmattan.
- A ty nie dostaniesz ani jednego kęsa, dopóki nie otrzymam pereł! - wrzeszczał Emir. Potem nakazał dozorcom, aby nie dawali doktorowi nic do jedzenia, i wyniósł się. Drzwi zatrzasnęły się za nim z głuchym łoskotem i po jednym, jedynym powiewie świeżego powietrza został doktor znowu w ciemnościach swojej zatęchłej celi.
ROZDZIAŁ. VI
UWOLNIENIE DOKTORA
Najmocniej przekonany, że po kilku dniach doktor z głodu zrobi wszystko, czego się od niego zażąda, powrócił Emir z Ellebubu do swego pałacu. Rozkazał zresztą, aby więźniowi nie podawano nawet wody, gdyż był pewny, że to go uczyni podwójnie uległym.
Ale zaledwie Emir opuścił więzienie, biała mysz natychmiast przelazła przez dziurę do miasta. Dniem i nocą przynosiła okruszyny, zbierane po domach. Były to okruchy chleba, sera, kartofli i mięsa. Te zapasy chowała w kapeluszu doktora w kącie celi. Pod wieczór każdego dnia mysz zdołała zebrać tyle okruchów, że starczyły na obfity, pożywny posiłek.
Doktor Dolittle nie miał pojęcia, co właściwie jada. Ale ponieważ mączna mieszanina była bardzo lekko strawna i pożywna, nie miał przeciw niej żadnych zastrzeżeń. Aby dostarczyć swemu panu wody, mysz zaopatrywała się w orzechy. Wygryzała małą dziurkę w skorupce, potem rozkruszała jądro i wysypywała je przez dziurkę. Wreszcie napełniała pustą skorupkę wodą i zaklejała otwór gumą arabską, którą zbierała z drzew. A że orzechy, napełnione wodą, były dla niej nieco za ciężkie, Dab-Dab przenosiła je z rzeki aż do wylotu korytarza podziemnego, a potem biała mysz toczyła je dalej przez chodnik do celi więźnia.