«Ale Ty, Synu Mój, jesteś blady i wychudzony...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Czy jesteÅ›cie w stanie podjąć dÅ‚ugi marsz w tym deszczu?MÅ‚oda kobieta o caÅ‚kiem ludzkim wyglÄ…dzie i czÅ‚owiek – diabeÅ‚ jÄ™knÄ™li...
- — Gdzie jesteÅ›my? — odważyÅ‚am siÄ™ zapytać...
- – JesteÅ›my na dworcu – mówiÅ‚a dalej...
- W sklepie bierzesz towar w ręce, dokładnie go oglądasz, a jak jesteś przekonany, że właśnie on ci jest potrzebny - płacisz...
- - Katy - zapytał Heathcliff - jesteś dziś zajęta? Czy się gdzieś wybierasz?- Nie...
- — Stop! Kim jesteÅ›?SÄ™pi Dziób przystanÄ…Å‚ i przyjrzaÅ‚ siÄ™ policjantowi...
- - Jesteśmy tutaj - usłyszał po chwili...
- - Ale nie jesteÅ› tego pewna...
- - JesteÅ› szalony...
- - Jesteśmy małżeństwem...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
»
«Tak, wydaje siÄ™, że siÄ™ postarzaÅ‚eÅ›. Ja też to widzę» – zauważa Szymon.
Wchodzą do domu i Szymon, po złożeniu drewna na właściwe miejsce, dyskretnie się wycofuje.
«Synu, teraz kiedy jesteÅ›my sami, powiedz Mi caÅ‚Ä… prawdÄ™. Dlaczego CiÄ™ wypÄ™dzili?» – Maryja mówi z dÅ‚oÅ„mi na ramionach Swego Jezusa, wpatrujÄ…c siÄ™ w Jego wychudzone oblicze. UÅ›miech Jezusa jest Å‚agodny, peÅ‚en zmÄ™czenia.
«Ponieważ usiłowałem doprowadzić człowieka do uczciwości, sprawiedliwości, do prawdziwej religii.»
«Ale kto Cię oskarża? Lud?»
«Nie, Matko. Faryzeusze i uczeni w Piśmie, z wyjątkiem kilku sprawiedliwych spośród nich.»
«Cóż zrobiłeś, aby ściągnąć na Siebie ich oskarżenia?»
«Powiedziałem prawdę. Czy nie wiesz, że u ludzi to największy błąd?»
«A cóż mogli powiedzieć, by usprawiedliwić oskarżenia?»
«Kłamstwa. Te, które znasz i jeszcze inne.»
«Powiedz o nich Swej Mamie. Wlej całą Twoją boleść w Moje serce. Matczyne łono jest przyzwyczajone do boleści i jest szczęśliwe mogąc ją całą wchłonąć, aby zdjąć ją z serca Syna. Daj Mi Twą boleść, Jezu. Usiądź tutaj tak jak wtedy, gdy byłeś całkiem mały i wylej całą Swoją gorycz.»
Jezus siada na maÅ‚ej Å‚aweczce u stóp Matki i opowiada wszystko – bez urazy, ale i bez osÅ‚ony – o miesiÄ…cach [spÄ™dzonych] w Judei. Maryja gÅ‚aszcze Mu wÅ‚osy z heroicznym uÅ›miechem, kontrastujÄ…cym ze Å‚zami bÅ‚yszczÄ…cymi w Jej lazurowych oczach. Jezus mówi też o koniecznoÅ›ci nauczania kobiet dla ich zbawienia i o smutku, jaki odczuwa, nie mogÄ…c tego uczynić z powodu ludzkiej zÅ‚oÅ›liwoÅ›ci. Maryja potakuje i podejmuje decyzjÄ™:
«Synu, nie możesz odmawiać Mi tego, czego chcę. Odtąd będę chodziła z Tobą, kiedy się oddalisz. Niezależnie od pogody, niezależnie od pory roku, niezależnie od miejsca. Będę Cię bronić przed oszczerstwem. Moja obecność sprawi, że odpadnie błoto. I Maria [Alfeuszowa] pójdzie ze Mną. Ona tego tak pragnie. Tego potrzeba przy Świętym przeciw demonowi i światu: matczynych serc.»
11. W KANIE, W DOMU ZUZANNY. URZĘDNIK KRÓLEWSKI
Napisane 1 maja 1945. A, 4941-4944
[por. J 4,46-54] Jezus kieruje się chyba w stronę jeziora. Z pewnością udaje się do Kany, w kierunku domu Zuzanny. Z Nim są Jego kuzyni. Zatrzymują się w domu, odpoczywają, odświeżają, słuchają jak zawsze krewnych i przyjaciół z Kany. Jezus poucza prostymi [słowami] tych dobrych ludzi i pociesza małżonka Zuzanny w jego trosce. [Zuzanna] jest chyba chora, bowiem nie ma jej tutaj i słyszę, jak mówi się nieprzerwanie o jej cierpieniach. To właśnie wtedy wchodzi dobrze odziany człowiek, który upada do stóp Jezusa.
«Kim jesteś? Czego chcesz?»
Mężczyzna wzdycha i płacze, a pan domu ciągnie Jezusa za szatę i mówi Mu całkiem cicho:
«To urzędnik Tetrarchy. Zbytnio mu nie ufaj.»
«Mów zatem, czego chcesz ode Mnie?»
«Nauczycielu, dowiedziałem się, że powróciłeś. Czekałem na Ciebie tak, jak czeka się na Boga. Przyjdź zaraz do Kafarnaum. Mój syn leży tak bardzo chory, że jego godziny są policzone. Widziałem Twego ucznia, Jana. Od niego dowiedziałem się, że tutaj przyjdziesz. Chodź, chodź zaraz, zanim nie będzie zbyt późno.»
«Jak to? Jakże ty, sługa prześladowcy Świętego izraelskiego, możesz wierzyć we Mnie? Wy nie wierzycie w Poprzednika Mesjasza, jakże zatem możecie wierzyć w Mesjasza?»
«To prawda, grzeszymy niedowiarstwem i okrucieństwem. Ulituj się jednak nad ojcem! Znam Chuzę i widziałem Joannę. Widziałem ją przed i po cudzie i uwierzyłem w Ciebie.»
«Właśnie! Jesteście pokoleniem tak niedowierzającym i tak zepsutym, że bez znaków i bez cudów nie wierzycie. Brakuje wam pierwszej, niezbędnej cechy, aby otrzymać cud.»
«To prawda! Tak, to jest prawda! Jednak widzisz... ja wierzę w Ciebie i teraz proszę Cię: przyjdź, przyjdź zaraz do Kafarnaum. Znajdę dla Ciebie łódź w Tyberiadzie, abyś przybył szybciej. Jednak przyjdź, zanim umrze moje dziecko!»
PÅ‚acze zrozpaczony.
«Na razie nie pójdę. Jednak ty idź do Kafarnaum. W tej chwili syn twój doznaje uzdrowienia i żyje.»
«Niech Cię Bóg błogosławi, mój Panie! Wierzę. Jednak chciałbym, żeby cały dom Cię ugościł, dlatego przyjdź później do Kafarnaum, do mojego domu.»
«Przyjdę. Żegnaj. Pokój niech będzie z tobą.»
Mężczyzna wychodzi natychmiast. Zaraz potem słychać [tętent] kłusującego konia.
«Czy ten chÅ‚opiec rzeczywiÅ›cie jest uzdrowiony?» – pyta małżonek Zuzanny.
«Sądzisz może, że kłamię?»
«Nie, Panie. Jednak Ty jesteś tutaj, a chłopiec jest tam.»
«Nie ma barier ani odległości dla Mojego ducha.»
«O, mój Panie, Ty, który zamieniłeś wodę w wino na moim weselu, zamień też moje łzy w uśmiech: uzdrów Zuzannę.»
«A co Mi dasz w zamian?»
«Taką sumę, jakiej zażądasz.»
«Nie plamię tego, co jest święte, krwią Mamony. Pytam twego ducha, co Mi da.»
«Samego siebie, jeśli chcesz.»
«A gdybym poprosił cię o wielką, niewypowiedzianą ofiarę?»
«Mój Panie, proszę Cię o zdrowie dla małżonki i o uświęcenie dla nas wszystkich. Sądzę, że dla otrzymania tego żadna ofiara nie będzie dla mnie zbyt wielka.»
«Cierpisz z powodu [choroby] żony. Jednak cóż powiesz, jeśli przywrócę ją życiu, zdobywając ją na zawsze jako uczennicę?»
«Że... że masz do tego prawo... i że... będę naśladował Abrahama w gotowości złożenia ofiary.»