- Znam mego ojca takim, jakiego znała go matka - stwierdziła...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Maria była ciekawa, jaki związek ma krew, która wyciekała spomiędzy jej nóg, z byciem panną, lecz matka nie umiała jej tego wyjaśnić...
- pili, œmiali siê,575a matka mia³a wra¿enie, ¿e coœ wiêcej widzi tymi wytrzeszczonymi oczami, ni¿tylko to, ¿e oni jedz¹, pij¹, œmiej¹ siê...
- 08 Przynoœcie wiêc owoc godny nawrócenia,09 a nie wmawiajcie sobie: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam: Z tych kamieni Bóg mo¿e wywieœæ synów Abrahamowi...
- teresowała tylko matka, która wydała ją na ten świat i opuściła przed laty...
- Kiedy zostałem przyjęty do drużyny, Matka kupiła mi czapkę harcerską z lilijką...
- szczęśliwy i bezpieczny – stwierdza, że jest zadowolony, a nawet bardzo zadowolony ( Jak dobrze)...
- Spojrzała na radio z zegarem, marki Sony, które podarowała jej matka...
- Diana Palmer – W blasku sÅ‚oÅ„ca wspomniaÅ‚ chyba, że jej matka nie żyje...
- - Czy jej matka wie, co się stało?Ertekin potrząsnął głowę...
- 2 — GÅ‚odna kotka 33 - Åšwietnie siÄ™ dogadujecie - stwierdziÅ‚ kiedyÅ›, jeszcze w próbnym okresie Maryjkowego panowania...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W najdrobniejszym szczególe każdego doznania, jakie z nim dzieliła. W tym sensie jestem moją matką. Przejęłam jej wszystkie wspomnienia aż do chwili, gdy wypiła Wodę Życia i weszła w czas transmigracji.
- Twój brat wyjaśnił mi co nieco.
- Tak? Dlaczego?
- Pytałem. - Po co?
- Mentat wymaga danych.
- Och! - Spojrzała w dół na płaski grzbiet Muru Zaporowego. Udręczona skała, przepaście, rozpadliny.
Pochwycił jej spojrzenie.
- To bardzo odsłonięte miejsce - zauważył.
- Lecz dobre, by się ukryć. - Zerknęła na niego. - Przypomina mi ludzki umysł z jego wszystkimi zakamarkami.
- Aha - powiedział.
- Aha? Co to znaczy "aha"? - Nieoczekiwanie ogarnęła ją złość, której przyczyny nie potrafiła ustalić.
- Chciałabyś wiedzieć, co kryje mój umysł. - To było stwierdzenie, nie pytanie.
- Skąd wiesz, że nie obnażyłam twej prawdziwej istoty mocą jasnowidza?
- A zrobiłaś to? - spytał zaciekawiony. - Nie!
- Wieszczki też podlegają ograniczeniom - rzekł. Wydawał się ubawiony i to ostudziło nieco gniew Alii.
- Bawi cię to? Nie masz żadnego szacunku dla moich mocy? - Nawet w jej własnych uszach pytanie nie zabrzmiało zbyt przekonywająco.
- Szanuję twoje znaki i omeny może bardziej, niż sądzisz - odparł. - Brałem udział w twoim Rytuale Porannym.
- I jaki stÄ…d wniosek?
- Masz prawdziwy dar ożywiania symboli - ciągnął, nie odwracając uwagi od sterów. - Powiedziałbym, że to specyfika Bene Gesserit. Ale jak wiele czarownic, stałaś się nieostrożna.
Poczuła skurcz strachu.
- Pozwalasz sobie za dużo!
- Pozwalam sobie na wiele więcej, niż przewidzieli moi twórcy. Dzięki temu nadal jestem u boku twego brata.
Alia w milczeniu przyglądała się stalowym gałkom jego oczu: żadnych ludzkich uczuć. Kaptur filtrfraka krył linię podbródka. Ale usta nadal były zaciśnięte. Zdradzały wielką siłę i determinację. W tym, co mówił, brzmiało fascynujące zaangażowanie. "Pozwalam sobie na wiele więcej..." Tak mógłby powiedzieć Duncan Idaho. Czy Tleilaxa - nie zbudowali swego gholę lepiej, niż myśleli, czy też to tylko pozory, część wyposażenia?
- Wytłumacz siebie, gholo - zażądała.
- Poznaj siebie, czy tak brzmi rozkaz? - zapytał. Znów wyczuła w nim rozbawienie.
- Nie baw się ze mną słowami, ty... ty przedmiocie! - wybuchnęła. Położyła dłoń na wąskiej pochwie krysnoża. - Dlaczego podarowali cię mojemu bratu?
- Twój brat mówił, że przyglądałaś się prezentacji - powiedział. - Słyszałaś, jak odpowiadałem na to pytanie.
- Odpowiedz jeszcze raz mnie!
- Zaplanowano, że mam go zniszczyć. - I to mówi mentat?
- Znasz odpowiedź nie pytając - uciął. - I wiesz też doskonale, że taki podarunek nie był konieczny. Twój brat dostatecznie dobrze pracuje nad swym upadkiem.
Ważyła jego słowa, nie wypuszczając rękojeści noża. Przebiegła odpowiedź, choć brzmiała w niej szczerość.
- Więc po co ten dar?
- Może po prostu bawił Tleilaxan. A prawdę mówiąc. Gildia prosiła o mnie jako o prezent.
- Dlaczego?
- Ta sama odpowiedź.
- Czy znaczy to, że nieostrożnie posługuję się moją mocą?
- A jak jej używasz? - odparował.
Jego pytanie dotknęło jej własnych obaw. Zdjęła dłoń z noża
- Dlaczego mówisz, że Paul dąży do własnego upadku?
- Och, daj spokój, dziecko! Gdzie owe osławione moce? Gdzie twoja zdolność rozumowania?
- Rozumuj za mnie, mentacie - wycedziła, powściągając gniew.
- Doskonale.
Poszukał wzrokiem eskorty, skupiając się znów na utrzymaniu kursu. Zza pomocnej krawędzi Muru Zaporowego wyłaniała się już równina Arrakin. Zabudowania wiosek rozrzuconych w niecce i grabenie kryły się pod całunem kurzu, ale można było dostrzec lśniące w oddali miasto.
- Symptomy - powiedział. - Twój brat utrzymuje nadwornego panegirystę, który...
- Który był darem od fremeńskich naibów!
- Dziwny dar od przyjaciół - stwierdził. - Dlaczego opętali go uniżeniem i służalczością? Czy kiedykolwiek słuchałaś tego panegirysty? "...Lud kąpie się w światłości Muad’Diba. Regent Ummy, nasz Imperator, nadszedł spośród mroków, by błyszczeć olśniewająco nad rzeszą poddanych. Jest naszym Panem. Jest bezcenną wodą z niewyczerpanej krynicy. Rozlewa radość, której pragną usta całego wszechświata..." Masz!
- Gdybym powtórzyła twoje słowa naszej fremeńskiej eskorcie - powiedziała cicho Alia - posłużyłbyś ptakom na żer.
- Więc powtórz im.
- Mój brat rządzi zgodnie z naturalnym prawem niebios!
- Sama w to nie wierzysz, więc po co to mówisz?
- SkÄ…d wiesz, w co wierzÄ™?
Żadna z metod Bene Gesserit nie mogła jej pomóc opanować drżenia. Ghola działał na nią w sposób, którego nie przewidziała.
- Kazałaś, żebym rozumował jako mentat - przypomniał.
- Żaden mentat nie wie, w co wierzę! - Dwa razy głęboko zaczerpnęła powietrza - Jak śmiesz nas osądzać?
- Osądzać was? Ja nie osądzam.
- Nie masz pojęcia, czego nas uczono!