Diana Palmer – W blasku sÅ‚oÅ„ca wspomniaÅ‚ chyba, że jej matka nie żyje...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- choćbyÅ› i mnie miaÅ‚ waszmość tak pochlastać, zawszeć winszujÄ™, winszujÄ™! – Et, dalibyÅ›cie sobie waszmoÅ›ciowie pokój; bo w rzeczy nie macie siÄ™...
- znalazÅ‚ i któż zarÄ™czy, czy jÄ… znajdzie? – Prawda jest! Ale gdy Bóg go przez nasze rÄ™ce od Bohuna uwolniÅ‚ i przez tyle niebezpieczeÅ„stw, przez...
- Po prawej, najbliżej Å›ciany hangaru, staÅ‚y bok w bok nowiutkie Gromy i BÅ‚yskawice – nieco mniejsze wozy bojowe przystosowane do przewozu piechoty...
- «Dlaczego wiÄ™c oÅ›miela siÄ™ podejść do kapÅ‚ana za pierwszym razem, kiedy jest caÅ‚kiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć siÄ™ nawet do...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwÄ™ hosta docelowego...
- Krzysztof przetarÅ‚ palcami oczy i powtórzyÅ‚ bezdźwiÄ™cznym gÅ‚osem: – Precz, precz, zabierzcie stÄ…d tego czÅ‚owieka...
- • skrzynia biegów, dÅ‚uga – ponieważ jest wiele szybkich partii (Å‚uki, czasami proste), na których to wÅ‚aÅ›nie dużą prÄ™dkoÅ›ciÄ… można sporo...
- Czemu wiÄ™c pÅ‚akaÅ‚a? ObawiaÅ‚ siÄ™ jednak, Åœe jeÅ›li bÄ™dzie próbowaÅ‚ nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoiÅ‚ jÄ…...
- – Zabierzesz stÄ…d te akta, zrobisz gdzieÅ› kopie, rozeÅ›lesz część do przyjaciół i znajomych rozrzuconych możliwie po caÅ‚ych Stanach, a resztÄ™ ukryjesz,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Słuchałam nieuważnie, na pewno
coś pomyliłam. Widziałam Carę zaledwie kilka razy. Wzięła Brody'ego
pod pantofel. Brak mu stanowczości.
- Lubisz meksykańskie jedzenie?
- Świeże owszem, ale to z puszek do niczego się nie nadaje -
westchnęła tęsknie.
- Racja.
- Zawsze uwielbiałeś jajecznicę po meksykańsku. Mogłeś ją
codziennie jeść na śniadanie. - Ugryzła się w język. Nie powinna zdradzać,
że zapamiętała jego kulinarne upodobania. Ten drań zaraz sobie pomyśli,
że jest dla niej ważny.
- Tak. Usmażyłaś mi ją tego ranka, gdy tata zmarł. Jessie i Margie
strasznie płakały. Inni jeszcze spali. Wróciłem z zagranicy. Spieszyłem
się, byłem bez kolacji. Poszedłem do kuchni zjeść kanapkę. Usłyszałaś, że
się tam kręcę, zeszłaś na dół, popatrzyłaś na mnie i szybko przygotowałaś
śniadanie - wspominał z dziwnie łagodnym uśmiechem. - Bez słowa
postawiłaś przede mną talerz, nalałaś kawy i wyszłaś. Nawet gdyby od
tego zależało moje życie, wtedy nie zdołałbym wykrztusić słowa. Nie
mogłem przeboleć śmierci taty. Byłaś tego świadoma. Szósty zmysł?
- Bo ja wiem? - odparła bezradnie ze wzrokiem utkwionym w szybie.
Dzień był chłodny i dżdżysty, miasto zasnute mgłą i spalinami. Jak
Diana Palmer – W blasku sÅ‚oÅ„ca
zwykle.
- Co ci się tak podoba u Vance'a? - spytał nagle Aleksander.
- Brody jest sympatyczny i otwarty, stara się dostrzegać w ludziach
same zalety. LubiÄ™ jego towarzystwo. CzujÄ™ siÄ™ przy nim... wyluzowana.
- Wyluzowana! - W jego ustach to określenie zabrzmiało jak obelga.
Zaparkował przed meksykańską restauracją.
- Zadałeś pytanie, więc odpowiedziałam.
- Uchowaj Boże, żeby kiedykolwiek jakaś kobieta uznała mnie za
słodkiego misiaczka, przy którym może być na pełnym luzie! - mruknął,
wyłączył silnik i popatrzył na Jodie.
- Nie ma obawy. Musiałby stać się cud - zapewniła uprzejmie i odpięła
pasy.
Aleksander parsknął śmiechem.
Gdy weszli do restauracji, rozejrzał się po sali. Był chyba trochę
zawiedziony, że nie zastał tam Brody'ego Vance'a i Cary. Rozchmurzył się,
gdy usiedli przy stoliku, choć zerkał ukradkiem na wchodzących gości.
Nadal wypytywał Jodie ojej pracę i codzienne zajęcia.
- Kennedy! - zawołał nagle na widok nieco starszego mężczyzny, który
stanÄ…Å‚ na progu.
Tamten zawahał się, wyraźnie speszony, a potem przywołał na twarz
Diana Palmer – W blasku sÅ‚oÅ„ca
szeroki uśmiech i podszedł do stolika.
- Cześć, Cobb! Miło cię widzieć - przywitał się.
- Myślałem, że jesteś w Nowym Orleanie - powiedział Aleksander.
- Byłem, ale sprawy poszły szybciej, niż zaplanowałem. Przedstawisz
mnie tej miłej pani? - spytał Kennedy.
- Jodie, poznaj agenta Kennedy'ego z mojego oddziału Jodie to moja
dziewczyna - oznajmił bez zająknienia Aleksander.
Kennedy z ciekawością wypytywał o szczegóły śledztwa dotyczącego
handlarzy narkotyków. Pożegnał się wkrótce i usiadł przy wolnym
stoliku.
Podczas posiłku Aleksander rozgadał się i opowiedział Jodie, skąd
wzięło się początkowe skrępowanie podwładnego, który jakiś czas temu
bardzo mu podpadł.
- Sądzę, że gorzko żałował swojej niesubordynacji - mruknęła
ironicznie.
Ze zdziwieniem stwierdziła, że Aleksander stara się być miły i w ogóle
nie patrzy na zegarek. Co dziwniejsze, zebrało mu się na zwierzenia.
Wspominał ojca, z ponurą miną mówił o matce alkoholiczce, która
zrobiła wszystko, aby podczas rozprawy rozwodowej przekonać sąd, że jej
należy przyznać opiekę nad dziećmi, bo mąż romansujący z młodszą
kobietą jest wyzuty z poczucia odpowiedzialności. Dopięła swego, wróciła
Diana Palmer – W blasku sÅ‚oÅ„ca
do picia i przez wiele lat odgrywała się na synu i córce za winy ich ojca.
Jodie spochmurniała. Aleksander natychmiast to spostrzegł.
- Nie waż się tak myśleć - powiedział stanowczo, biorąc ją za rękę.
Miała wrażenie, że widzi ją na wylot. - Byłaś zmęczona, więc szampan
uderzył ci do głowy. Wcale nie porównuję cię do mojej matki, więc nie
chowaj do mnie urazy.
- Zgoda - odparła zakłopotana - ale muszę już wracać do biura. Mam
sporo pracy. - Uśmiechnęła się przepraszająco.
Gdy wychodzili, Kennedy pomachał im, więc Aleksander odwzajemnił
ten gest i objął ją w talii, lecz wkrótce cofnął ramię. Wszystko na pokaz,
uznała ponuro.
Podwiózł ją pod same drzwi biurowca i na pożegnanie obrzucił
zagadkowym, przeciągłym spojrzeniem, które nie dawało jej spokoju.
Następnego dnia rano pisała w pośpiechu, gdy zadzwonił telefon.
Machinalnie podniosła słuchawkę.
- Nadal lubisz muzykę poważną? - usłyszała niski, znajomy głos.
Aleksander! Musiała skasować kilka słów, bo zrobiła mnóstwo
błędów.
- Aha - wymamrotała.
- Jutro wieczorem w filharmonii grajÄ… Debussy'ego.
Diana Palmer – W blasku sÅ‚oÅ„ca
- Czytałam o tym koncercie w dodatku kulturalnym do gazety. Będzie
Popołudnie fauna i La mer, moje ulubione utwory.
- Wiem. - Aleksander zachichotał.
- Chciałabym pójść - westchnęła tęsknie.
- Mam bilety. Przyjadę po ciebie o siódmej. Zdążysz wcześniej zjeść
kolację? - zapytał.
No tak, chciał jej dać do zrozumienia, że idą razem na koncert, lecz o
wspólnej wyprawie do restauracji nie ma mowy.
- Naturalnie - odparła z godnością.
- Jestem zawalony robotą - Niespodziewanie zaczął się tłumaczyć.
Mówił cichym, łagodnym głosem. - Gdyby nie to, poszlibyśmy także na
kolacjÄ™.
- Nie martw się. Mam w domu mnóstwo jedzenia. Nie umrę z głodu -
zapewniła żartobliwie.
- Do zobaczenia jutro o siódmej.
- O siódmej - powtórzyła, odkładając słuchawkę.
Drżały jej ręce, zimne jak lód. Była wstrząśnięta. Aleksander zaprosił
ją na koncert! W myśli dokonała przeglądu swojej garderoby. Miała jedną
wieczorową suknię; prostą, czarną. Może być. Włoży do niej pojedynczy
sznur pereł, które dostała od Margie i Aleksandra po ukończeniu
Diana Palmer – W blasku sÅ‚oÅ„ca
studiów. Włosy upnie wysoko.
Czuła się jak nastolatka przed pierwszą randką do chwili, gdy
uświadomiła sobie, że idą na koncert, bo dla dobra śledztwa udają parę.
Aleksander nie jest zakochany, tylko zastawia pułapkę na gangsterów z
narkotykowej mafii. Ale czemu postanowił nagle iść z nią na koncert do
filharmonii?
Wkrótce odkryła, w czym rzecz. Brody zajrzał do niej kilka minut po
telefonie Aleksandra. Wydawał się zdenerwowany.
- Co jest? - zagadnęła przyjaźnie. Westchnął głęboko i zaczął