Zaszywam się w górnej barce i próbuję oczyścić się z piachu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Programy s¹ przypisane do kategorii, dla których tworzone s¹ zasady zapory ogniowej: n Jeœli zapora ogniowa wyœledzi, ¿e program próbuje otworzyæ...
- cej żony, próbując z nią rozmawiać, ale nie chciała się doń odezwać ani też pozwolić, żeby ją trzymał za rękę, a kiedy już na niego patrzyła, to z...
- nowy obrzęd chrztu wodą i uczył naród, iż trzeba żałować za swoje grzechy oraz oczyścić się z nich przez chrzest...
- Przycisnem guzik na grnej czci uchwytu elektrody...
- zobowiązania osób, które uległy capitis deminutio itd...
- Tak sobie opowiadano o tym zamachu, nie wiadomo jednak, czy byÂłato prawda, czy tylko pogÂłoska rozpuszczona przez Maksymina...
- A oczy ku zamkowi czy się nie zwracały? Powiedz mi, czy się twego wzroku nie uchronił, Niewdzięczny, gdy cię ujrzał?...
- kusje ze zwiÂązkowcami z ÂSolidarnoÂści i OPZZ, z kierownictwami opozy-cyjnych partii i klubów parlamentarnych, ze stowarzyszeniami twórców i...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- 60 znaków...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wywracam slipki na drugą stronę, żeby okryć czymś zadek, po czym przekradam się po wzgórzu do auta. Moszczę siedzenie kierowcy starymi szmatami oraz gazetami i śmigam do domu. Nie mam wrażenia, że poniosłem sromotną klęskę, choć pewnie tak właśnie wyglądam - zwłaszcza z tyłu.
W kimono pod prysznicem
Na mój widok Rosemary i dzieciaki zaczynają skowyczeć z radości. Padają niezbyt dla mnie pochlebne komentarze na temat mojego zachowania w toalecie. Dzieciaki pytają, czy ktoś gonił mnie po całym Le Port Marly, wymierzając kopniaki gdzie popadnie. Sam trochę się wygłupiam, pokazując im krok dżinsów, w których szew puścił aż po rozporek; suwak ciągle się trzyma, ale ledwo ledwo. W końcu Rosemary przestaje się śmiać.
- Kochanie, wiem, że na pewno istnieje jakieś szczególne wytłumaczenie twego wyglądu, ale wybacz, nigdy sama na to nie wpadnę. Nie dręcz mnie już dłużej, zdradź nam swój sekret. Myśleliśmy, że pojechałeś zakładać szyby w oknach. Oczyma wyobraźni widziałam cię czystego i schludnego, jak jedno po drugim szklisz okna przez cały piękny, słoneczny dzień, który mieliśmy dzisiaj. Cóż, na Boga, się stało, że tak się pomyliłam?
Wówczas zdaję im pokrótce sprawę z moich problemów z transportem szkła i opisuję, w jaki sposób rozdarłem sobie spodnie. Dużo rozgaduję się na temat szklarza i tego, jak wycinał szyby z ogromnych szklanych tafli. Obiecuję im, że jeśli mają ochotę, zabiorę ich do niego, żeby mogli zobaczyć go w akcji. Jednocześnie wymuszam na nich obietnicę, że będą stać cicho z boku i nie przeszkodzą mu w pracy. Zdaję sobie sprawę, że zanim dałem słowo, powinienem był się upewnić, czy da się je dotrzymać; Chez Mollard ma pewnie z dziesięć różnych powodów, dla których nie pozwoli bandzie dzieciaków kręcić się po placu.
Po kolacji sączę moją bezkofeinową kawę o nazwie Caro, kiedy biorąc łyk, nagle przyłapuję się na tym, że zasypiam. Siedząca naprzeciw mnie Rosemary pije swoją ulubioną herbatę. Głowa opada mi i o mało nie wylewam kawy na stół. Rosemary podnosi się i staje za moimi plecami.
- No już, kochanie, czas do łóżeczka. Głowa prawie wpada ci do filiżanki. Zbyt ciężko pracowałeś przez te ostatnie kilka dni i dopada cię zmęczenie. Rusz się, idziemy spać.
Nie daję się długo prosić. Wypijam resztki zimnej już kawy i obieram kierunek na sypialnię. Słyszę, jak na górze dzieciaki grają w monopol, zamiast odrabiać lekcje. Następną rzeczą, jaką sobie uświadamiam, jest to, że Rosemary stoi obok mnie i rozpina mi guziki koszuli. Istotnie, przestałem kontaktować. Rozbiera mnie jak dziecko, nawet nie mam siły się opierać.
- Tak nie możesz pójść do łóżka, Will. Puszczę ci prysznic i wyciągnę piżamę. Za minutkę będę z powrotem. Proszę, nie zasypiaj.
Łazienka z prysznicem przylega do sypialni. Słyszę, jak Rosemary odkręca wodę. Podnoszę się na nogi i staję tak, oparty o drzwi, kiedy ona je otwiera.
- Will, to już ponad twoje siły. Dalej, wskakuj pod prysznic, trochę się odświeżysz. Pamiętaj, żebyś dokładnie zmył z siebie ten cały piach.
Długo by mówić dlaczego - wiąże się to z innym moim projektem konstrukcyjnym, a mianowicie przerobieniem wnętrza warsztatu ciesielskiego na obecne mieszkanie - ale umieściłem prysznic na podwyższeniu, na dwóch stopniach, tak aby woda mogła łatwo ściekać. Rosemary stoi więc na nich z mydłem w ręku, czekając, aż wejdę do środka, po czym zasuwa za mną zasłonkę. Podaje mi mydło. Woda ma idealną temperaturę. To jedna z korzyści płynących z małżeństwa - żona dokładnie wie, jaki prysznic lubię. Wiem, że Rosemary woli chłodniejszą wodę. Ta wiedza bierze się z wieloletnich usiłowań, żeby wspólnie stawać pod orzeźwiającym strumieniem wody.
Zaczynam szorować krocze. O rany, cały jestem rzeczywiście oblepiony czarnym, mulistym błotem. Woda w brodziku zaczyna przypominać Missisipi, taka jest brudna i szlamowata. Rosemary wsuwa rękę przez zasłonkę; w dłoni trzyma szampon.
- Wiem, że nie masz za dużo włosów, Will, ale to, co ci zostało, jest całe obsmarowane szlamem. Nie zapomnij także dokładnie umyć szyi.
Myję włosy. Opieram się o ścianę kabiny i pozwalam, aby woda spływała po moim ciele. Jest to całkiem przyjemny masaż.
Nie mogliśmy wstawić wanny do tej malutkiej łazienki, stąd ten podwyższony prysznic. Często zdarzało mi się zasypiać w wannie, ale po raz pierwszy w życiu łapię się na tym, że zasypiam pod prysznicem. Zaczynam powoli obsuwać się do mrocznej Missisipi.
Na szczęście Rosemary zagląda akurat w momencie, kiedy jest mi już wszystko jedno i próbuję skulić się na dnie brodzika. Nic strasznego by się nie stało, niejednokrotnie kąpaliśmy tak nasze dzieciaki. Rosemary budzi mnie i wyciera ręcznikiem, podczas gdy ja bez przekonania udaję, że próbuję jej pomóc. Tak przynajmniej opowiada mi następnego dnia.
Co do mnie, nie pamiętam nic, odkąd wtarłem szampon w brudne, przerzedzające się włosy. Rosemary musiała także wpakować mnie w piżamę, ponieważ kiedy budzę się nazajutrz rano, mam ją na sobie.
Odpoczynek przy pracy
Cała załoga, z Rosemary na czele, zniknęła. Na stole obok mojego talerza leży kartka.
Mam nadzieję, że czujesz się lepiej, Will. Nie wyjeżdżaj dziś, proszę, na barkę - potrzebny ci odpoczynek. Po południu mam spotkanie nauczycielskie, więc wrócimy później niż zwykle. Kocham Cię.
RosemarySypię sobie na talerz płatki owsiane i zalewam je jogurtem. Wypijam sok pomarańczowy, połykając witaminy, które Rosemary zostawiła mi na serwetce. Wkrawam do owsianki banana, mieszam tę miksturę i zjadam ją. Nie jestem zmęczony; prawdę mówiąc, czuję się jak nowo narodzony. Nie mogę usiedzieć w miejscu - tak bardzo chciałbym już znaleźć się na barce i wstawiać szyby. Postaram się wrócić do domu przed piątą. Spotkanie nauczycielskie na pewno przeciągnie się, toteż Rosemary nie zdąży się zmartwić.