zajmuje
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Wieloryb się wzruszył...
- Kommodus odbyÂł drogĂŞ z mÂłodzieĂączym poœpiechem, przeciÂągaÂł szybkoprzez miasta, które leÂżaÂły po drodze, przyjmowany wszĂŞdzie po cesarsku,a gdy siĂŞ zjawiÂł...
- trwoga na próżno do sejmujących nie przemawiała w wewnętrznych wstrząśnieniach...
- Dorcas wpięła sobie we włosy stokrotkę; kiedy jednak szliśmy wzdłuż kamiennych ścian (ja owinięty szczelnie w mój płaszcz, a tym samym całkowicie...
- naszych ewolucyjnych uprzedzeń mamy skłonność do myślenia o początku wszechświata jak o pewnej szczególnej chwili, przed którą wszechświat nie...
- Posiadacz zegarka skinął ręką...
- Wyszedł z Białego Domu zasępiony, żałując, że nie zażądał przerwania terrorystycznych nalotów, które zamieniały w ruinę wszystkie znaczniejsze miasta...
- 80 Hippagreci byli to jakby rotmistrze dowodzÂący oddziaÂłem zÂłoÂżonym z 300 jeŸdŸców stanowiÂących przybocznÂą straÂż króla...
- Plasując się na drugim miejscu (pierwsze zdobył Dell wśród firm zajmujących się handlem w Internecie), Amazon...
- Justyna Horska[JJH] Jestem w Zakonie, gdzie kobiety mają takie same prawa co mężczyźni...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Jest niemal wy³¹cznie kwesti¹ uk³adów rodzinnych, zgodnoœci maj¹tkowej; to dwaj
rejenci
flirtuj¹ i gruchaj¹ z sob¹, dochodz¹ do porozumienia, po czym rzuca siê sobie w objêcia
dwoje obcych ludzi, aby szli razem przez ¿ycie. Jeden rys zw³aszcza przetrwa³ do czasów
Balzaka: to kontrast miêdzy zupe³n¹ nieœwiadomoœci¹ ¿ycia, sztucznym og³upieniem, w
jakim
utrzymywano m³od¹ dziewczynê, a nieograniczon¹ prawie swobod¹, do której
przechodzi³a
jako mê¿atka, wnosz¹c w ma³¿eñstwo fantastyczne i opaczne pojêcia o ¿yciu oraz
niezdrowo
rozko³ysan¹ wyobraŸniê. Wspomnia³em ju¿: nie chcê roli Balzaka jako „reformatora"
6 Nale¿y tu wszelako nadmieniæ trzy rzeczy: l. i¿ to samo mog³oby siê zdarzyæ po paroletnich konkurach; 2.
¿e ma³¿eñstwo samej pani d'Epinay, która poœlubi³a z wzajemnej sk³onnoœci krewniaka swego, znanego jej
od
dziecka, wypad³o jeszcze gorzej; 3. i¿ po d³ugiej ewolucji obyczajowej doszliœmy do czegoœ bardzo
podobnego
owym osiemnastowiecznym procederom, mianowicie do ma³¿eñstwa przez anons w dzienniku. (Przypis
t³umacza).
7
w tym dziele braæ powa¿niej, ni¿ bierze j¹ on sam; ale czy¿, w istocie, przeobra¿enie
obyczajów
nie posz³o po linii jego ¿¹dañ i wywodów? Czy¿ coraz wiêksza samodzielnoœæ, mêskie
niemal wychowanie panien nie zdobywa sobie z ka¿dym dniem terenu? Czy¿ ostatni
nawet, najbardziej zakorzeniony z przes¹dów, przes¹d dziewictwa – nie dozna³ mocnych
uszczerbków (przynajmniej u nas) w tych ostatnich czasach?
Przygotowuj¹c, po trzynastu latach, tê ksi¹¿kê do powtórnego wydania, bardziej mo¿e
ni¿
dawniej wra¿liwy by³em na jej s³absze momenty; niejeden ¿art wyda³ ml siê przyciê¿ki
lub w
w¹tpliwym guœcie; nieraz uderzy³ mnie nadmiar elementu ksi¹¿kowego w tym utworze.
Wynagrodzi
nam to autor, wróciwszy jeszcze raz, w drugiej po³owie swego ¿ycia, do tego
niewyczerpanego
tematu: Ma³e niedole po¿ycia ma³¿eñskiego bêd¹ wy³¹cznie prawie owocem
bezpoœredniej i ¿ywej obserwacji. Ale na ogó³, jak zawsze u Balzaka, bujnoœæ jego myœli,
talentu zwyciê¿a, tak i¿ prawie bez zastrze¿eñ mogê tu powtórzyæ kilka s³ów wstêpnych,
którymi
wprowadza³em nieœmia³o tê ksi¹¿kê (pierwszy mój przek³ad z literatury francuskiej) w
jej pierwszym polskim wydaniu:
„Tak samo jak wielkie dzie³o Balzaka, Komedia ludzka, sta³o siê kamieniem wêgielnym
rozwoju nowoczesnej literatury francuskiej, a poniek¹d i europejskiej, w której powieœæ
obyczajowa
tak przemo¿ne zdoby³a sobie miejsce, tak samo w Fizjologii ma³¿eñstwa znajdziemy
ju¿ w zacz¹tku pierwiastki, z których mia³ siê rozwin¹æ póŸniejszy psychologiczny
romans
francuski: filozofiê «trójk¹ta ma³¿eñskiego», legendê «niezrozumianej kobiety», sylwetê
«kobiety
trzydziestoletniej», owej klasycznej bohaterki francuskiego romansu w czasie jego
rozkwitu.
Ksi¹¿ka ta, tak ciekawa z punktu historii literatury, i jako lektura nie straci³a dawnego
uroku. Bêd¹c zbiorem aforyzmów, spostrze¿eñ i anegdot, powi¹zanych za pomoc¹ na
wpó³
œmiej¹cej siê, na wpó³ nielitoœciwie g³êbokiej i przenikliwej filozofii ¿yciowej, dzie³o to nie
ucierpia³o prawie zupe³ne od «zêba czasu», który okazuje siê nieraz tak nieub³aganym
wzglêdem
najœwietniejszych nawet utworów powieœciowych minionych epok. Treœci¹ jego, wedle
stów autora: «to, o czym ca³y œwiat myœli, a o czym nikt nie ma odwagi mówiæ g³oœno».
Autorowi,
co prawda, odwagi tej nie zbrak³o ani na chwilê, jednak nawet najdra¿liwsze ustêpy
ksi¹¿ki okupuje g³êbokie przeœwiadczenie Balzaka, bêd¹ce niejako dogmatem jego
artystycznej
twórczoœci, ¿e wspólne ¿ycie ludzkie, a w szczególnoœci to, co nazywamy szczêœciem,
zale¿y mo¿e w wy¿szym stopniu od nieuchwytnej i mieni¹cej siê gry ¿yciowych
drobiazgów
ni¿ od wielkich linii charakterów. S³owem, ksi¹¿ka ta jest jedynym mo¿e w swoim
rodzaju
¿artem, prowadzonym bez utraty oddechu, przez kilkaset stronic, z których niemal ka¿da
zawiera
tyle myœli, obserwacji i prawdy ¿yciowej, ile by ich mo¿na ¿yczyæ niejednemu
powa¿nemu
dzie³u".
BOY
Kraków, w maju 1921
8
DEDYKACJA
Zwraca siê twoj¹ uwagê, czytelniku,
na s³owa (strona 52): „Cz³owiek o wy¿szym
umyœle,
dla którego ksi¹¿ka ta jest przeznaczona...".
Czy¿ to nie znaczy po prostu: „dla ciebie"?
AUTOR
9
OSTRZE¯ENIE
Kobieta, która, znêcona tytu³em, dozna³aby pokusy rozchylenia tych kartek, niech sobie
oszczêdzi trudu; czyta³a ju¿ tê ksi¹¿kê, sama o tym nie wiedz¹c; najprzenikliwszy
bowiem
mê¿czyzna nie potrafi powiedzieæ o kobietach ani tyle dobrego, ani tyle z³ego, ile one
same o
sobie myœl¹. Gdyby jednak ostrze¿enie (o nie zdo³a³o odwieœæ kobiety od zamiaru
przeczytania
tego dzie³a, wówczas prosta delikatnoœæ powinna by j¹ ustrzec od znêcania siê nad
autorem,
z chwil¹ gdy ten, wyrzekaj¹c siê dobrowolnie najpochlebniejszego dla artysty poklasku,
wyry³ niejako na nag³ówku ksi¹¿ki przezorny napis, zdobi¹cy drzwi niektórych zak³adów:
DAMOM WSTÊP WZBRONIONY
10
WSTÊP