Posiadacz zegarka skinął ręką...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Uciążliwych ości nie posiadają: duży sandacz, duży łosoś, duży dorsz, węgorz, flądra, turbot i rekin...
- - Potrzebne mi są niezaprzeczalne dowody - mówił prezydent, chudą ręką uderzając w dokumenty walające się na pościeli...
- Zastanawiałeś się kiedyś czy zasób słów jaki posiadamy ma wpływ na po- ziom naszej kreatywności...
- porozumiewawczo skinął Halley’owi, wmieszał się w tłum i niezauważony przez Lucy opuścił statek...
- pytając: - Pan do pani Ingi, co ją dziś przyjęliśmy? Michał skinął głową...
- jakiś rysunek słowa wypisane ręką Hali: „Nadzieję trzeba mieć zawsze...
- obyczaje Fremenów? Tyekanik skinął głową, wyrażając aprobatę...
- politykom, ludziom, władcom rządzenie i posiadanie wpływu na ludzi...
- Wiemy już, że komponenty posiadają właściwości i metody...
- organizacyjnej nie posiadaj¹cej osobowoœci prawnej...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ból wybuchł w głowie Ray’a; i upadł pod ciosem wymierzonym przez wojownika, który zaszedł go od tyłu.
Ray leżał w ciemności, pod sobą miał twardą powierzchnię, tak mroźną, że kości go bolały od jej chłodu i wilgoci. Poruszył ręką w stronę pulsującego bólu w głowie; usłyszał chrobot metalu i poczuł szarpnięcie w przegubie powstrzymujące go przed dokończeniem ruchu.
- Budzisz się wreszcie, towarzyszu? Słowa dochodziły z ciemności. Wydawało się, że zabiera mu dużo czasu, aby ułożyć je w umyśle w jakiekolwiek znaczenie.
- Zacząłem myśleć, że nie spoczywa tu nic prócz twej pustej łupiny, ty zaś z niej uciekłeś…
- Kto… Ktoś ty? Ray spojrzał w kierunku głosu, lecz ciemność była zbyt głęboka, aby mógł ujrzeć cokolwiek.
- Tak jak ty, więzień czekający na kaprys Chronosa. Oby jego kości zgniły, zanim jeszcze rozpadnie się jego ciało, a dusza będzie jęczeć na wietrze, na zawsze bezdomna!
- Jesteś Murianinem? Ray próbował podciągnąć się trochę do góry, po czym upadł z powrotem, gdyż ból w głowie przybrał na sile.
Jego współtowarzysz wydał dźwięk, który mógłby uchodzić za śmiech, gdyby nie to, że w tym miejscu nie można było się śmiać.
- Nie, jestem z urodzenia Atlantą, chociaż nieprzyjacielem Chronosa i jego wasali. A ty?
Ray zawahał się. Kim był? Mógłby powiedzieć, że szpiegiem.
- Przybyłem z Mu. Tyle mógł powiedzieć, nie wyjawiając więcej, niż już wiedziano.
- Cóż to oznacza? - dopytywał się żywo współwięzień. Czy to… wojna?
- Jeszcze nie.
- Ale zapewne wkrótce? To dobra nowina dla kogoś, kto siedzi tu od pięciu lat…
- Tutaj? Prawie nie mógł w to uwierzyć. Ta nora - jak ktokolwiek mógłby tu mierzyć czas, czy nawet utrzymać się przy zdrowych zmysłach?
- Nie. W tej celi tylko krótki czas. Nie liczy się dni w ciemności, kiedy wokół jest tylko czerń nocy. Ale jedzenie przynieśli osiem razy. Jednak, zanim mnie tu przywlekli, byłem trzymany tam, gdzie w celach jest dzień, a czasem nawet słońce. Lecz nie wiem nic o tym, co dzieje się poza tymi ścianami.
- Atlantyda występuje przeciwko Mu.
- ZabraÅ‚o im dostatecznie dużo czasu, żeby siÄ™ na to odważyć. Od stu lat kapÅ‚ani Ba–Ala chwytali siÄ™ wszelkich możliwych rodzajów magii, aby doprowadzić do takiego zakoÅ„czenia. Pięć lat temu, kiedy próbowaÅ‚em stÄ…d odpÅ‚ynąć, zbliżali siÄ™ wÅ‚aÅ›nie do szczytu zÅ‚a. Ludzie szeptali o tym…
- Jak to się stało, że jeszcze żyjesz?
Znowu ten dźwięk, który był niemal śmiechem.
- Mimo, że Chronos chciałby uważać się za mężnego, nie ośmiela się postępować wbrew prastarym przepowiedniom. Jest krew, której nie może rozlać, zanim nie zostanie prawdziwym panem świata - do czego mu jeszcze daleko. I nie zabije prawego władcy Trydentu, jako że oświadczono dawno temu, że ściągnęłoby to na kraj gniew morza.
- Co przez to rozumiesz?
- SÄ…dzono, że linia prawowitych Posejdonów wygasÅ‚a sto lat temu, ale po prawdzie tak siÄ™ nie staÅ‚o, gdyż ostatnia córka Posejdona, która wolaÅ‚a to niż przyjąć za małżonka czÅ‚owieka wybranego przez kapÅ‚anów Ba–Ala, zbiegÅ‚a w góry, pozwalajÄ…c uważać siÄ™ za zmarÅ‚Ä…. Tam wymieniÅ‚a bransolety z kapitanem swej gwardii, urodzonym w SÅ‚oÅ„cu, tak samo jak ona. A ja jestem w prostej linii potomkiem tego zwiÄ…zku, o czym Chronos wie. UwiÄ™ziÅ‚ wszystkich Urodzonych w SÅ‚oÅ„cu na których mógÅ‚ poÅ‚ożyć Å‚apska, zniszczyÅ‚ Å›wiÄ…tyniÄ™ PÅ‚omienia, ale nie oÅ›miela siÄ™ jeszcze dobyć na mnie noża - bo napisane jest w gwiazdach, co odczytać mogÄ… nawet kapÅ‚ani Cienia, że Atlantyda bÄ™dzie istnieć tylko tak dÅ‚ugo, jak prawowita krew. Trzyma mnie bezpiecznie w rÄ™ku, ale nie zabija.
- Ale trzymasz stronÄ™ Mu?
- Jak mogłoby być inaczej? - spytał wprost rozmówca. - Jestem z domu Słońca w Atlantydzie; syn nie może obrócić się przeciwko matce. Chronos nie pochodzi od Urodzonych w Słońcu: to jeden z powodów, dla których darzy ich tak czarną i gorzką nienawiścią. Ale teraz powiem ci, druhu, niech słońce przyspieszy pęd statków Mu, bo nie mogę uwierzyć, że czekają, aż synowie Cienia zaatakują pierwsi…
- Mam nadzieję, że nadpłyną - odpowiedział Ray. Ale pomyślał, co robi w środku tego sporu, który go nie dotyczy. Mógł mieć nadzieję na cud, który uratuje go od losu, jaki zgotowali mu Atlanci, ale szaleństwem byłoby liczyć zbytnio na tę nadzieję.
- A teraz, towarzyszu, porozmawiajmy o tobie. Przynieśli cię tutaj całkiem niedawno. Mówisz, że jesteś z Mu, lecz w świetle ich pochodni nie wyglądałeś na mego współziomka.
- Nazywam się Ray i jestem z Jałowych Ziem.
- Jałowe Ziemie? Więc założono tam kolonię?
- Nie pochodzę z Mu, to jedynie Re Mu obdarzył mnie tym zaszczytem - mówił powoli Ray. Obdarzył go? Nie, uśpił jego podejrzenia co do tego, że mógłby być bronią - lub czymkolwiek innym dla woli, która nim tu kierowała. Wola - Ray uświadomił sobie nagle, że odeszła. Albo została wypędzona siłą, której użyła Czerwona Suknia wciągając go ulegle w niewolę, lub też została wycofana ponieważ nie była dłużej użyteczna.
- Jałowe Ziemie - powtórzył więzień. - Czekaj - idą!
Ostry trzask - i w ścianie ukazał się prostokąt światła. Ray starał się zasłonić oczy, podczas, gdy do środka wkroczyło dwóch żołnierzy dzierżących szczapy dające żółte światło.
- Witajcie, psy Chronosa! krzyknął więzień. - Co u was słychać? Czy ci z Mu już na was spadli, czy też wciąż coś knujecie z pomocą nikczemnej magii Cienia w nadziei, że wzniesiecie nowe mury przeciwko muriańskiej stali?