Zaczynamy zatem od wejrzenia w swoje serce i umysł...
Serwis znalezionych haseĹOdnoĹniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby siÄ tonÄĹo, jak gdyby grzebano ciÄ w ziemi.
- — Cha! cha! cha!— Ĺmiech paĹski rani moje serce...
- SĹuĹźy teĹź temu miejscu i ono, coĹmy w pytaniu: JeĹli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawujÄ ? powiedzieli, gdzie poĹoĹźyĹa siÄ przeszkoda trojaka,...
- ZWRACAJ UWAGÄ NA SWOJE MEMORANDAInformacje wewnÄtrzne firmy (memoranda) to kolejna puĹapka...
- nowy obrzÄd chrztu wodÄ i uczyĹ narĂłd, iĹź trzeba ĹźaĹowaÄ za swoje grzechy oraz oczyĹciÄ siÄ z nich przez chrzest...
- modny staĹ siÄ model karmiÄ cej piersiÄ matki, ktĂłra poĹwiÄca wszystko, by wychowaÄ swoje dzieci na jak najlepszych obywateli...
- ba, wybraĹ takĹźe tego syna Izaaka i Rebeki, by przez niego realizowaÄ swoje obietnice (Rdz 28,3-4...
- Nasza skĂłra byĹa ciepĹa, mĂłzg pracowaĹ, serce tĹoczyĹo krew w ĹźyĹy, byliĹmy tacy jak dawniej, jak jeszcze wczoraj, nie utraciliĹmy nagle ramienia, nie...
- KrĂłl Azis milczaĹ bardzo dĹugo, tylko drgania nagĹe biegĹy przez jego twarz na znak, Ĺźe bije serce krĂłlewskie i Ĺźe siÄ lÄka...
- Teraz powinniĹcie trzykrotnie, bez przerywania sobie, przeczytaÄ wzajemnie swoje wypowiedzi...
- Scenografka wygrzeba³a z ba³aganu na stole swoje próbki i projekt i rozglšda³a siê po pracowni...
Smutek to uczucie, jak gdyby siÄ tonÄĹo, jak gdyby grzebano ciÄ w ziemi.
Najczęciej podejmujemy poszukiwania duchowej cieżki, ponieważ czujemy się niedowartociowani, cierpimy albo chcemy oczycić swoje sumienie. Stopniowo nasza praktyka się rozwija. Zaczynamy rozumieć, że podobnie jak my sami, inni ludzie również wpadajš w sidła nadziei i lęku. Wszędzie, gdzie jestemy, dostrzegamy cierpienie, które jest wynikiem ulegania omiu wiatowym _dharmom_. Nie ma wštpliwoci, że czujšce istoty potrzebujš pomocy i że jedyny sposób, aby komukolwiek pomóc, to pomóc najpierw samemu sobie.
Motywacja naszej praktyki zaczyna się zmieniać, pojawia się pragnienie, by okiełznać i uzdrowić swój umysł przede wszystkim dla dobra innych. Nadal jestemy ciekawi, jak działa umysł i jak uwodzi nas _sansara_, ale teraz już nie badamy tego wyłšcznie dla siebie. Robimy to dla naszych towarzyszy, dzieci, przełożonych - dla całej uwikłanej w swe emocje ludzkoci.
IX
SZEĆ RODZAJÓW SAMOTNOCI
_Zazwyczaj mylimy o samotnoci jako o czym niepożšdanym. Niespelniona tęsknota za miłociš nie jest miłym gociem w wiecie naszych uczuć. Niesie niepokój, rodzi napięcie, wzbudza chęć ucieczki i znalezienia kogo lub czego do towarzystwa. Kiedy w samym rodku tego, co się wydarza, będziemy umieli odnaleć spokój, wówczas nawišżemy wię z odprężajšcš i kojšcš sarmotnociš, która odmieni nasze lękowe schematy._
Na drodze rodka nie ma punktu odniesienia. Umysł pozbawiony punktu odniesienia nie analizuje siebie, nie przywišzuje się ani nie lgnie do niczego. Ale jak to w ogóle możliwe, żeby nie było punktu odniesienia? Aby osišnšć taki stan, trzeba przezwyciężyć swój głęboko zakorzeniony, nawykowy stosunek do wiata: pragnienie, by wszystko działo się w okrelony sposób. "Umrę, jeli nie pójdę w prawo albo w lewo!" Kiedy nie możemy udać się w prawo lub w lewo, czujemy się, jakby trzymano nas w szpitalnym oddziale zamkniętym. Jestemy samotni, przepełnieni niepokojem, którego chcielimy uniknšć, kierujšc się w prawo albo w lewo. Takie napięcie może być trudne do zniesienia. [78]
Jednak przez te wszystkie lata zwracania się w prawo lub w lewo, stawiania na "tak" lub na "nie", kierowania się życzliwociš lub złociš, niczego tak naprawdę nie rozwišzalimy. Poszukiwanie bezpieczeństwa za wszelkš cenę przynosiło jedynie chwilowš ulgę. Zupełnie jak zmiana pozycji nóg podczas medytacji. Gdy ból w nogach zaczyna nam bardzo doskwierać, zmieniamy pozycję. Czujemy chwilowš ulgę, ale po dwóch minutach znów mamy ochotę się poruszyć. Wiercimy się tak bez przerwy w poszukiwaniu wygody, a satysfakcja, którš odczuwamy, okazuje się krótkotrwała.
Wiele słyszymy o cierpieniu _sansary_, słyszymy też o wyzwoleniu. Niewiele jednak wiemy o tym, jak bolesne jest przejcie od stanu mentalnego zablokowania do wolnoci. Proces uwalniania się od tego stanu wymaga niesłychanej odwagi, wišże się bowiem z całkowitš zmianš postrzegania rzeczywistoci. To prawie tak, jakbymy zmieniali strukturę naszego kodu DNA. Modyfikujemy wzorzec zachowania, który nie jest wyłšcznie naszš cechš. To wzorzec ogólnoludzki: rzutujemy na otaczajšcy nas wiat nieskończonš liczbę możliwych rozwišzań. Moglibymy na przykład mieć bielsze zęby, ładniejszy trawnik oraz lżejsze, wolne od wysiłku i zmartwień życie. A potem moglibymy żyć długo i szczęliwie. Te schematy powodujš cišgły niedosyt i koniec końców przynoszš dużo cierpienia.
Jako istoty ludzkie nie tylko poszukujemy odpowiedzi, ale również czujemy, że zasługujemy na to, by jš znaleć. Tymczasem nie tylko na niš nie zasługujemy, ale wręcz nas ona unieszczęliwia. Zasługujemy bowiem nie na odpowied, lecz na co o wiele lepszego. Zasługujemy na urzeczywistnienie właciwej każdej [79] czujšcej istocie natury buddy, na drogę rodka, na otwarty stan umysłu, który potrafi odprężyć się i w paradoksie, i w niejednoznacznoci. Tak jak dotychczas unikalimy niepewnoci, tak teraz dowiadczamy objawów zwišzanych z abstynencjš - "odstawiamy" bowiem przekonanie, że istnieje jaki problem i że kto, gdzie, musi temu zaradzić. Droga rodka jest szeroka, ale trudno niš podšżać, ponieważ kłóci się to z odwiecznym neurotycznym wzorcem, wspólnym nam wszystkim. Kiedy czujemy się samotni, bezradni, chcemy wykonać ruch w prawo lub w lewo. Nie mamy natomiast ochoty usišć i wczuć się w to, co czujemy. Nie chcemy przejć przez "odwyk". A do tego włanie zachęca nas droga rodka. Nakłania nas, bymy obudzili w sobie odwagę, która tkwi w każdym bez wyjštku, również w tobie i we mnie.
Medytacja dostarcza sposobów, aby ćwiczyć się w drodze rodka - sztuce pozostawania tam, gdzie się jest. Pomaga przestać oceniać to, co powstaje w naszym umyle. Pomaga przestać chwytać się tego, co się pojawia. Wszystko, co zwykle nazywamy dobrym lub złym, podczas medytacji traktujemy po prostu jako mylenie - bez dramatyzowania towarzyszšcego wartociowaniu zjawisk. Pozwalamy, by myli przychodziły i odchodziły niczym bańki mydlane, które znikajš pod dotknięciem piórka. Utrzymywanie podstawowej dyscypliny przygotowuje nas do zaniechania zmagań i odkrycia wieżego, bezstronnego stanu umysłu.
Czujemy, że problem dowiadczania pewnych uczuć, takich jak samotnoć, znudzenie czy niepokój, powinnimy rozwišzać szczególnie pilnie. Jeli nie potrafimy odnaleć w nich spokoju, trudno nam będzie [80] wytrwać na drodze rodka, gdy się pojawiš. Pragniemy zwycięstwa albo przegranej. Pochwały lub nagany. Kiedy na przykład kto nas porzuca, nie chcemy poczuć w pełni towarzyszšcych temu bolesnych uczuć. Odnajdujemy wówczas w sobie dobrze nam znanš tożsamoć ofiary. Albo unikamy kontaktu z dojmujšcym bólem, wybuchajšc i mówišc sprawcy naszych cierpień, co o nim mylimy. Odruchowo chcemy stłumić ból, w taki czy inny sposób, sprowadzajšc wszystko do emocji zwycięstwa albo porażki.
Zazwyczaj mylimy o samotnoci jako o czym niepożšdanym. Niespełniona tęsknota za miłociš nie jest miłym gociem w wiecie naszych uczuć. Niesie niepokój, rodzi napięcie, wzbudza chęć ucieczki i znalezienia kogo lub czego do towarzystwa. Kiedy w samym rodku tego, co się wydarza, będziemy umieli odnaleć spokój, wówczas nawišżemy wię z odprężajšcš i kojšcš samotnociš, która odmieni nasze lękowe schematy.
Tę dobrš, kojšcš samotnoć można rozpisać na szeć efektów jej oddziaływania, szeć jej aspektów: wyciszenie pragnień, zadowolenie, unikanie zbędnych działań, pełna dyscyplina, rezygnacja z błšdzenia w wiecie pragnień oraz nieszukanie poczucia bezpieczeństwa w dyskursywnym myleniu.