Wieczorem weszliśmy do Niemiec...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W lipcu 1941 roku jako czBonek Episkopatu Polski witaB chlebem i sol oficerów niemieckich wojsk okupacyjnych, haDbic ród arystokratów polskich i Episkopat
- Pewnego wieczoru Faks specjalnie przyszedł do Robintona, by go wyzwać na pojedynek walki wręcz; nie ze sobą, ale z jednym ze swoich młodych gospodarzy...
- Cała czwórka spędziła wieczór, pracując w części konferencyjnej apartamentu Donovana i Kate, przy jedzeniu przyniesionym przez obsługę...
- Kolejności zwiedzania miasta oczywiście nie pamiętam i nie ma ona wielkiego znaczenia, w każdym razie wieczorem, wykończona doszczętnie, jechałam do hotelu...
- Aby uniknąć tego śmiesznego, rzecz jasna, wniosku, w 1900 roku niemiecki uczony Max Pianek sformułował tezę, że światło, promienie Roentgena i inne fale...
- Pan Ralf był sam w pokoju, gdzie zazwyczaj jadał i przesiadywał wieczorami, jeżeli zyskowne zajęcia nie wzywały go na miasto...
- Nocami, przed pojawieniem siê Warrla na wieczornej lekcji myœlmagii, kipia³a od gniewu, le¿¹c w k¹pieli...
- G³osowanie powinno przebiegaæ bez przerwy, miêdzy godzin¹ 6°° rano a 8°° wieczorem...
- 1179 Podstawowe zwroty w języku niemieckim i angielskim dla farmaceutów W związku z EURO 2012 wydawnictwo MedPharm przygotowało dla...
- Zdjęcia pokazywały niemieckich inżynierów-elektroników instruujących lokalny nowojorski personel...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Mijaliśmy spustoszone wsie i miasteczka, gdzie wśród płomieni i przepalonych belek wałęsali się starcy i psy. Nasza ciężarówka stanęła przed szczątkami budynku, który musiał być dawniej siedzibą burmistrza. Na kamieniu, z głową wspartą na dłoniach, siedziała stara kobieta. Gdy tylko zeskoczyliśmy, wyprostowała się i podniosła w górę ręce.
- Hitler kaput - powiedziała.
Pomyślałem o staruszkach z getta; one też podnosiły ręce na widok esesmanów.
- Proszę spuścić ręce - rzekłem.
Ale ona potrząsnęła głową i nie usłuchała mnie.
- Chłopcy nie są pobłażliwi - powiedział nasz kierowca.- Za dużo widzieli okropności. Od dawna szykują się na Niemcy.
Ja też szykowałem się na Niemcy, ale nie na ojczyznę starych matek, lecz na państwo ludobójców, które przyszedłem zniszczyć.
Posuwaliśmy się w głąb pokonanego kraju. Rasa panów nie była bynajmniej dumna. Wszyscy wokoło wołali: „Hitler kapuł"! Co by zrobili, co by powiedzieli, gdybyśmy zamknęli ich w getcie? Zaakceptowaliby wszystko, wyparliby się wszystkiego?
Zaraz po przybyciu do Dramburga zacząłem szukać jakiejś drukarni. Tolek szedł obok mnie po zasypanych gruzem ulicach.
- Co chcesz zrobić, Mietek?
Wchodziłem do sklepów. Wszystkie drzwi były wyważone, wnętrza obrabowane. W pomieszczeniu, w którym kiedyś zapewne znajdowała się mała wytwórnia perfum, wśród potłuczonych butelek leżało nieruchomo trzech radzieckich żołnierzy z twarzami zanurzonymi w zbiorniku z płynem, którego resztki sączyły się na podłogę. Gdy potrząsnąłem nimi, przekonałem się, że nie żyją; zmarli, wypiwszy przygotowany do produkcji spirytus przemysłowy, zapili się na śmierć, a potem utopili się w alkoholu. Podniosłem jeden z pojemników, napełniłem go spirytusem i podałem Tolkowi.
- Zrobimy z tego wódkę dla naszej kantyny.
Chciałem być sam. Spoglądałem na tych trzech żołnierzy, którzy zmarli tak głupio, ale też z winy katów, zmarli tu, przyszedłszy z tak daleka. Na jakiejś małej uliczce znalazłem wreszcie drukarza, który schował się w głębi swojego warsztatu.
- Czy możesz wydrukować dla mnie plakaty? Potrząsnął głową, wskazując na swe maszyny.
- Muszę je mieć na jutro rano. Sam je porozlepiasz. Cała ludność musi je przeczytać. Pisz.
Chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował, wziął kawałek papieru i zacząłem mu dyktować. Skąd brały się te zdania, nad którymi nie zastanawiałem się, a które napływały, jak gdybym obmyślał je od czasów getta? „Rozkazuje się wszystkim obywatelom rasy niemieckiej powyżej lat szesnastu, aby chodząc po mieście nosili na prawym ramieniu opaskę ze swastyką. Opaska ta jest obowiązkowa".
Drukarz popatrzył na mnie.
- Duże, białe plakaty, na jutro. Podpisz: „Władze radzieckie".
Potem odszedłem. Tolek zmieszał alkohol z wodą, co dało białawy, wyglądający jak mleko płyn, który palił gardło i żołądek niczym najgorsza wódka. Przyszło kilku kolegów i piliśmy nie chowając flaszki u stóp, lecz postawiwszy ją otwarcie na stole, mimo że regulamin Armii Czerwonej zakazywał spożywania alkoholu. Ale nasz alkohol wyglądał jak mleko. Piliśmy i paliliśmy, aż zaczęliśmy zataczać się na siebie.
Nazajutrz przyszedł zbudzić mnie jakiś żołnierz.
- Poruczniku, poruczniku, pilna sprawa!
Kark bolał mnie nieznośnie, nogi odmawiały posłuszeństwa. Mimo to zszedłem do naszego biura. Pod ścianą stało mnóstwo ludzi w różnym wieku, których dwóch radzieckich żołnierzy trzymało na muszce. Wszyscy nosili na prawym ramieniu opaskę ze swastyką. Żołnierze byli rozwścieczeni, pobili już cywilów, mówili, że ich zastrzelą. Na szczęście byliśmy dość daleko od frontu. Kazałem żołnierzom odejść, zwolniłem cywilów, po czym razem z Tolkiem zmusiłem drukarza, by pozrywał afisze. Tolek śmiał się.
- Zrobiliśmy to, co oni w getcie, i włożyli ją, tak jak kiedyś my.
Przez cały dzień chodziłem po mieście, żeby się upewnić, czy drukarz pozrywał wszystkie afisze, i zapobiec ekscesom, Jakich żołnierze mogliby się dopuścić w stosunku do kręcących się po ulicach cywilów. Z opaską czy bez, żołnierze nie traktowali ich zbyt delikatnie. Interesowały ich zegarki, wieczne pióra i wiele innych rzeczy. Kobiety kryły się. Nie spotkałem ani jednej ciężko poszkodowanej ofiary mojego kawału. Wieczorem rozmawialiśmy z Tolkiern o Warszawie, o naszym powstaniu.