- Uważaj na siebie, Kat - powiedziała cicho...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziaÅ‚a Morgiana i jej dÅ‚oÅ„ zacisnęła siÄ™ na jego rÄ™ce, ale zadziwiÅ‚...
- — Siadaj, chÅ‚opaku — powiedziaÅ‚ dowódca...
- – Zgadzam siÄ™ – powiedziaÅ‚a nie ociÄ…gajÄ…c siÄ™ Colette...
- — Tego kuÅ›nierza mogÅ‚abyÅ› lepiej pamiÄ™tać, skoro zetknęłaÅ› siÄ™ z nim osobiÅ›cie — powiedziaÅ‚am z niezadowoleniem i naganÄ…...
- — Chce pan powiedzieć, że rurÄ™ zaÅ‚ożono, kiedy nie byÅ‚o jeszcze krateru ani tego wÄ…wozu? — spytaÅ‚em...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, w wieży nad nimi zadzwonił dzwon; brzmiał przeraźliwie głośno i nisko - jak żaden inny, które słyszała Miriamele...
- — To jest możliwe, ale raczej nieprawdopodobne — powiedziaÅ‚ Ulath...
- – Nie masz mi nic do powiedzenia – odparÅ‚, nie potrafiÄ…c ukryć pobrzmiewajÄ…cej w jego gÅ‚osie konsternacji...
- – PowinniÅ›my siÄ™ stÄ…d wynosić, nim orki zacznÄ… przetrzÄ…sać te ruiny – powiedziaÅ‚a Isaan...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- I gratulacje z okazji nagrody. To
wspaniałe.
Kat spojrzała córce w oczy i lekko skinęła głową. W tym ruchu było nieskończenie
wiele czułości i nieskończenie wiele bólu.
- Udzielę tego wywiadu - powiedziała Kat, wchodząc do pokoju Gilberta, żeby się
pożegnać. Gilbert układał właśnie książki na regale, a David kartkował gruby tom o
wywoływaniu duchów, który Gilbert czytał w pierwszych dniach po przyjeździe.
- Hej, ten nowy kolor wygląda świetnie. Dom będzie jak nowy, kiedy odjedziemy.
Dziękuję, tobie również, David. - Kat położyła mu dłoń na ramieniu. - Przykro mi za wczoraj.
Przeproszę też Gustawa za swoje idiotyczne zachowanie.
David popatrzył na nią chłodno.
- Może powinnaś z tym chwilę poczekać. Gustaw był dość roztrzęsiony po twoim
wczorajszym występie. Nie sądzę, żeby sobie poradził, gdybyś pojawiła się teraz w
gospodzie.
Dobrze - odparła Kat. - Dobrze. Jak uważasz. Naprawdę nie chcę wam robić
przykrości.
Tego wieczoru Gilbert poszedł wcześniej spać, ale Noi i Davida nie opuszczał
niepokój, nawet nie wykorzystali okazji do pocałunków. Kiedy w domu zapanowała cisza,
David wziął ją za rękę.
- Chodź ze mną - powiedział. - Pójdziemy do młyna.
- Co? - Noa spojrzała na niego, ale David tylko mocniej ścisnął jej rękę.
- Mam dość - oświadczył. - Chcę wreszcie znaleźć coś, co pomoże nam w tej sprawie.
We wsi świeciły latarnie, ale księżyca nie było widać, a w dole przy młynie, który
niczym czarny cień odcinał się od otoczenia, było tak ciemno, że Noa z ledwością widziała
swoje dłonie. Las jakby oddychał, był to głęboki, szumiący oddech. Drzwi do młyna były
zamknięte, ale na ścianie nad kołem młyńskim było otwarte okno.
- Wdrapię się na górę - szepnął David - i otworzę ci drzwi od wewnątrz, okej?
Rozluźnił uścisk, ale teraz Noa złapała go kurczowo za rękę.
- David, to... to, co zamierzasz, to jest włamanie, w dodatku o wiele poważniejsze od
odwiedzin na naszym strychu ostatnio. Za coś takiego możemy wylądować w więzieniu,
zdajesz sobie z tego sprawÄ™?
David zaśmiał się cicho.
- A co z morderstwem? - syknął. - Za to również powinno się lądować w więzieniu,
prawda? Do diabła, Noa, po wsi chodzi na wolności morderca, może być i tak, że twoja matka
właśnie dzieli się z nim pizzą. Jeżeli się boisz wejść ze mną do młyna, to wracaj. Ja w każdym
razie zamierzam dostać się do środka, zanim będzie za późno, zdecyduj się więc. Moa puściła
jego dłoń.
- Okej - powiedziała niemal bezgłośnie. - Idź pierwszy, ale pospiesz się, słyszysz?
Czekam na ciebie pod drzwiami.
Odwróciła się tyłem do Davida, nie chciała patrzeć, jak wspina się po młyńskim kole,
i myśleć, co by się stało, gdyby Robert przyłapał ich w swoim domu. Za plecami Noi rozległo
się ciche skrzypnięcie, później trzask, odgłosy wydawały się dobiegać z lasu. A potem znów
zapanowała cisza.
- David, pospiesz się - szepnęła zrozpaczona. - Pospiesz się, otwórz. - Naparła na
drzwi i wydała stłumiony okrzyk, kiedy nagle ustąpiły. David zdążył ją złapać w ostatniej
chwili, w przeciwnym razie runęłaby do środka.
Kiedy zapalali zabrane z domu świece, w powietrzu unosił się jeszcze zapach Kat.
Pomieszczenie wydało się większe niż za pierwszym razem i Noa kładła to nie tylko
na karb migotliwego płomienia świec, ale i poczucia wdzierania się w coś zabronionego,
nieokreślonego. Czy coś tu znajdą? Czy to się w ogóle opłaci? Dręczące ją myśli nie dały się
dłużej tłumić. Co będzie, jeśli Robert wróci wcześniej? Sama Kat powiedziała przedwczoraj
wieczorem, że w tym mężczyźnie jest coś nieobliczalnego, a to spojrzenie
atramentowoczarnych oczu, jakim obdarował Noę na pożegnanie w drzwiach, niemal
przejmowało grozą. Kiedy Noa otworzyła zasuwane drzwi do atelier w wykuszu, strach
ścisnął jej żołądek.
Zamalowane płótna wciąż stały oparte o ścianę jedno za drugim, w migotliwym
płomieniu świecy abstrakcyjne rysunki sprawiały wrażenie jeszcze bardziej dzikich,
strasznych, budziły lęk agresywnymi barwami i pogmatwanymi kształtami.
Także obraz, który Kat odsłoniła, był jeszcze na swoim miejscu: jedyny