Tymczasem Masud Umarkuł powracał do domu w wesołym nastroju...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W pewien sposób cieszyła się, że Egwene oraz jej przyjaciółek tu nie ma, cieszyła się, że nie może widzieć ich twarzy, a na nich, być może, piętna...
- Komnata znajdowała się na samym szczycie najwyższej wieży fortecy Przeoczenie na południe od Pułapki Cienia, miasta położonego na południowym krańcu...
- - Niedobitki Shaido wycofują się na północ - oznajmiła ponuro Amys - a coraz ich więcej przekracza Mur Smoka, jednak Rand al'Thor najwyraźniej o nich...
- Chociaż trenowałem i trenowałem godzinami, nie przypuszczałem, że dwanaście zaledwie minut walki może trwać tak bardzo długo...
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- Przez cały dzień odpoczywał po ostatniej misji, zanim wezwano go już nie do małego gabinetu kapitana Dumery'ego, ale na spotkanie z samym generałem Gorem...
- Nałgała mu coś o jednym jedynym weekendzie w łóżku z narzeczonym, który poszedł do wojska i zginął, co potem okazało się szczerą prawdą, gdyż...
- Brezovsky wstał i zwrócił się do adwokata: - Niestety, będziemy zmuszeni zatrzymać pana Lebovitza, bo może okazać się bardzo ważnym świadkiem...
- Wyniki te przeczą dosyć silnie zakorzenionemu w psychologii przekonaniu, że albo stosujemy racjonalne, czyli zaradcze sposoby przezwyciężania...
- Zresztą Rena i tak wolała słuchać o smokach, które były tematem dostatecznie bezpiecznym, nawet gdyby ktoś podsłuchiwał...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Nogi niosły go lekko, niepomne na ciężar siedmiopudowy. Na razie wszystko układało się po jego myśli. Strategia chytrego planu z pewnością wyda wkrótce dorodne owoce.
“Dwukrotnie nie udało się chanowi pognębić zagadkowego wędrowca. Dwukrotnie włóczęga wyślizgnął się z pułapki niczym wąż pustynny z dziurawego worka - rozmyślał wielmoża. - No, ale do trzech razy sztuka. Przyszła zatem kolej i na trzecią próbę. A tej nie przegapię. Miłościwy chan - oby żył wiecznie - czuł się dzisiaj niezdrów. Podobno nosa nie wysunął spod kołdry. Już z samego rana odwołał wieczór przyjęć, nie chciał nikogo ani widzieć, ani słyszeć. Choroba władcy to wszakże nic dobrego, jednakże grzechem byłoby nie pochwycić za ogon okazji, jaką zsyła miłosierny Allach w takiej właśnie chwili".
Masud Umarkuł dogodnych sposobności nie przegapiał wżyciu. Inaczej nigdy by nie doszedł do znacznych stanowisk i znacznych majątków. I tym razem nie zawahał się ani przez moment. Całe miasto wiedziało, że chanowi nie udało się upokorzyć sprytnego włóczęgi. Gdyby więc jemu się powiodło, wdzięczność władcy z pewnością nie będzie mieć granic.
Wielmoża oczyma wyobraźni widział już worek nabity złotem lub drogocennymi kamieniami, albo tabun rączych argamaków, albo stado wytrzymałych turkmeńskich wielbłądów, albo siedemnaście niewolnic przecudnej urody. Zrobiło mu się błogo na duszy. Zaledwie dotarł do domu, sięgnął po papier i czernidło. Czym prędzej wystosował pismo nasiąkło słodyczą i kadzidłem. Następnie posłał sługę z listem do lepianki garncarza Achmadżana, u którego zatrzymał się wędrowiec.
Mędrzec bucharski nie dał na siebie długo czekać. Przebiegł wzrokiem równe szeregi arabskiego pisma i sięgnął po chałat. Nic dziwnego, późne wieczory dokuczały chłodem, a kto Odgadnie, kiedy będzie mógł powrócić do domu? Potem wiedziony przez posłańca udał się na drugi kraniec grodu, do dzielnicy bogaczy,
Tutaj, na podwórcu Umarkułowego domostwa, w cieniu morelowych drzew i baldachimu z winorośli, oczekiwano go już z niecierpliwością. Kilkunastu najbogatszych wielmożów chanatu spoczywało wygodnie na drewnianych okrytych kobiercami tachtach - szerokich tapczanach - zezując w stronę furty. Palenie nargilów i pląsy czerkieskich tancerek nie mogły jednakże zastąpić prawdziwych emocji zbliżających się z każdym krokiem Hodży.
Pułapka zastawiona dziś przez Umarkuła była znakomitej konstrukcji. Przemyślana do najdrobniejszego szczegółu. Tak przynajmniej ocenili ją wielmoże wtajemniczeni przez gospodarza w arkana zasadzki. Pojęli, że kto raz wsadzi głowę w potrzask, ten jej już nie ocali. Dla pojmanej zwierzyny nie będzie szansy ratunku ani jutro, ani za tydzień, ani za miesiąc. Nawet jeśli zwierzyną tą okaże się największy filozof spośród wędrowców przemierzających w tym stuleciu niezbadane szlaki muzułmańskiego świata.
- Zgodnie z tradycją panującą od dawna na dworze wielkiego władcy Kokandu i my pragnęlibyśmy rozpocząć dzisiejszy wieczór od siedmiu niezwyczajnych pytań - przemówił uroczyście Masud Umarkuł, zaledwie mędrzec bucharski pojawił się w progu. - Czy zgadzasz się ze mną, człowieku wędrujący od miasta do miasta?
- Tradycja dwukrotnie pozwoliła mi odpowiedzieć na stawiane pytania. I dorzuciła dwie sakiewki pełne srebrnych monet Hodża Nasreddin uśmiechnął się szeroko. - Nie mam zatem nic przeciwko tradycji, panie.
Wielmoża sięgnął dyskretnie pod chałat, gdzie miał ukrytą kartkę z przebiegłymi pytaniami, przepisanymi pośpiesznie z dzieł starożytnych mędrców przez uczonego mudarrisa za kilkanaście marnych miedziaków. Zerknął jednym okiem na pismo i otworzył usta:
- Zastanów się głęboko, szlachetny mój gościu, zanim właściwe słowo zepchniesz z języka, albowiem liczyć się będzie pierwsza odpowiedź. Pomyśl więc i odpowiedz. Co u ludzi starzeje się najszybciej?
Hodża odrzekł krótko:
- Wdzięczność, panie. O tym wiedzieli już mądrzy ludzie przed stuleciami.