W pewien sposób cieszyła się, że Egwene oraz jej przyjaciółek tu nie ma, cieszyła się, że nie może widzieć ich twarzy, a na nich, być może, piętna...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- JOWISZ W ZNAKU RAKAZnaczenie oraz pełny wpływ Jowisza w znaku Raka, daje się zauważyć dopiero w środku życia, ponieważ pozycja taka, gdy chodzi o znak Raka,...
- Artyku³ 105 § 1 EgzAdmU wymienia sposoby sprzeda¿y rzeczy zajêtej w toku egzekucji z ruchomoœci:1) sprzeda¿ w drodze licytacji publicznej,2) sprzeda¿ po cenie...
- Cena bazowa netto Pole umożliwia podanie ceny netto, będącej wraz ze stopami marży i stawką podatku VAT podstawą naliczania ceny sprzedaży oraz punktem...
- włącznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywajÄ… stylem winietowym – sposób malo- wania przypominaÅ‚ wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Komnata znajdowała się na samym szczycie najwyższej wieży fortecy Przeoczenie na południe od Pułapki Cienia, miasta położonego na południowym krańcu...
- więcej niż 50 g dziennie) oraz zsiadłe mleko (ni e więcej niż l szklankę dziennie)...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwÄ™ hosta docelowego...
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- Przez cały dzień odpoczywał po ostatniej misji, zanim wezwano go już nie do małego gabinetu kapitana Dumery'ego, ale na spotkanie z samym generałem Gorem...
- bynajmniej jedynie o to, by wszyscy siê bali, i bali siê w ten sam sposób...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
A jednak pragnęła na nie popatrzeć, upewnić się, popatrzeć na przyjaciółki i nie zobaczyć nic albo zobaczyć, że będą żyły. Gdzie one są, na Światłość? Dokąd one pojechały? Znając je, uznała, że Gawyn nie wie, gdzie one są, dlatego być może, że sobie tego nie życzą. Tak mogło być.
Nagle przypomniała sobie, gdzie jest i dlaczego, i że nie jest sama z Gawynem. Sahra jakby zapomniała, iż prowadzi Min do Amyrlin, jakby zapomniała o wszystkim z wyjątkiem młodego lorda; wbiła weń wzrok cielęcych oczu, którego on nie zauważał. Teraz nie było sensu udawać, że jest obca w Wieży. Stała przed drzwiami Amyrlin, nic już jej nie mogło zatrzymać.
- Gawyn, nie wiem, gdzie one są, ale jeśli odbywają pokutę na jakiejś farmie, to prawdopodobnie całe są zlane potem, zagrzebane po pas w błocie, więc ty jesteś ostatnią osobą, którą chciałyby oglądać. - Prawdę powiedziawszy, zaniepokoiła się ich nieobecnością wcale nie mniej niż Gawyn. Zbyt wiele już się wydarzyło i zbyt wiele wiązało z nimi i z nią. Jednak nie było zupełnie niemożliwe, żeby odesłano je dla odbycia kary. - Nie pomożesz im, jeśli rozzłościsz Amyrlin.
- Nie mam pewności, czy one rzeczywiście są na jakiejś farmie. Czy w ogóle żyją. Po co całe to ukrywanie i uniki, jeśli zwyczajnie wyrywają chwasty? Jeśli cokolwiek się stanie mojej siostrze... Albo Egwene... - Marszcząc czoło, wbił wzrok w swoje buty. - Moim obowiązkiem jest opiekować się Elayne. Jak mogę ją chronić, skoro nie wiem, gdzie ona jest?
Min westchnęła.
- Myślisz, że ona wymaga opieki? Że którakolwiek z nich jej potrzebuje? - Skoro jednak Amyrlin gdzieś je wysłała, to może i tak było. Amyrlin umiałaby wysłać kobietę do jaskini niedźwiedzia z niczym prócz wierzbowej witki, gdyby to odpowiadało jej celom. I spodziewałaby się, że tamta wróci w niedźwiedziej skórze albo z niedźwiedziem na smyczy, w zależności od tego, jak brzmiałoby polecenie. Jednakże powiedzenie czegoś takiego Gawynowi tylko by zaogniło jego nastrój lub pogłębiło strapienie. - Gawyn, one złożyły przysięgę Wieży. Nie podziękują ci za wtrącanie się w ich sprawy.
- Wiem, że Elayne nie jest dzieckiem - odparł cierpliwym głosem - nawet jeśli wiecznie się waha między powrotem do dzieciństwa a udawaniem, że jest Aes Sedai. Ale to moja siostra, a poza tym jest Dziedziczką Tronu Andoru. Będzie królową, po matce. Andor potrzebuje jej całej i zdrowej, nie można dopuścić do kolejnej sukcesji.
Zabawa w Aes Sedai? Najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z rozmiarów talentu swej siostry. Dziedziczki Tronu Andoru wysyłano do Wieży na szkolenie od tak dawna, jak istniał Andor, jednak Elayne była pierwszą, która miała dość talentu, by zostać wyniesioną do godności Aes Sedai, i to potężnej Aes Sedai, skoro już o tym mowa. Prawdopodobnie nie wiedział, że Egwene jest równie silna.
- A zatem będziesz ją chronił, czy ona sobie tego życzy czy nie? - Powiedziała to beznamiętnym głosem, który mu miał uświadomić, że jest w błędzie, ale on nie dosłyszał ostrzeżenia i skinął głową na potwierdzenie.
- To mój obowiązek, od dnia, w którym się urodziła. Moja krew rozlana przed jej krwią, moje życie oddane przed jej życiem. Złożyłem tę przysięgę, kiedy ledwie potrafiłem zajrzeć do jej kołyski. Gareth Bryne musiał mi wyjaśnić, co ona oznacza. Nie złamię jej teraz. Andor bardziej potrzebuje Elayne niż mnie.
Przemawiał ze spokojem i powagą, jakby akceptując coś, co jest najzupełniej naturalne i właściwe, a ją przechodziły ciarki. Zawsze uważała, że Gawyn zachowuje się jak mały chłopiec, który dużo się śmieje i lubi dokuczać. Teraz jednak stał przed nią ktoś obcy. Pomyślała, że Stwórca musiał być zmęczony, kiedy zabrał się za tworzenie mężczyzn, czasami ledwie przypominali ludzkie istoty.
- A Egwene? Jaką to przysięgę złożyłeś w związku z nią?
Wyraz jego twarzy nie uległ zmianie, ale zaalarmowany przestąpił z nogi na nogę.
- Naturalnie martwię się o Egwene. I o Nynaeve. Co się stanie towarzyszkom Elayne, może się przytrafić samej Elayne. Zakładam, że wciąż są razem; kiedy tu były, rzadko widywałem którąś osobno.
- Moja matka zawsze mi powtarzała, że powinnam wyjść za kiepskiego łgarza, a ty się znakomicie kwalifikujesz do tej roli. Zdaje się tylko, że pierwszeństwo należy się komuś innemu.
- Jednym rzeczom jest pisane stać się - powiedział cicho - a innym nigdy. Galad jest przybity zniknięciem Egwene.
Galad był jego przyrodnim bratem, obu wysłano do Tar Valon, żeby się szkolili na Strażników, w ramach jeszcze jednej andorańskiej tradycji. Zdaniem Min, Galadedrid Damodred był człowiekiem, który zabierał się za robienie właściwych rzeczy w taki sposób, że stale groziła mu porażka, lecz Gawyn nie uważał tego za złą cechę. Poza tym nie wypowiadał się o swych uczuciach względem kobiety, ku której Galad skierował swe serce.