Tajemnicza postaæ odesz³a od sto³u i sta³a teraz u szczytu schodków...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- Gdyby tego rodzaju wydarzenie zaszło pierwszej nocy, zaraz pomyślałbym o zmarłych mnichach, lecz teraz najgorszego gotów byłem spodziewać się po...
- UZNANIE Skoncentrujmy siÄ™ teraz na znaczeniu uznania i na tym, co ono tak naprawdÄ™ oznacza...
- — Wyczuwacie takÄ… ingerencjÄ™ nawet teraz? — Åšnieżynka dotknęła swego Klejnotu...
- Teraz – majÄ…c Boga, a z Nim Jego nieskoÅ„czone bogactwa – poÅ›piesznie wyrzekaÅ‚am siÄ™ ich...
- Chciałam to teraz powiedzieć Beacie, żeby ją skłonić do przemyślenia kwestii i urwałam, bo przyszło mi na myśl, że może spowoduję tym pierwszy krok na drodze...
- Czy na zewnątrz wiał wiatr tak silny, że szeleściły liście na drzewach? Czy może mój umysł dał się porwać przez wicher i słuchał teraz, jak tłucze się,...
- cio nie ma worka z pieniędzmi? W gronie najbliższych tak nazywała teraz hrabiego, a panowie nie pytali już o niego inaczej, jak: „Czy widziałaś wczoraj...
- i rozmaitych spółek, parę silnych branż, jak górnicy, jeszcze zachowu- je resztki dawnej potęgi, ale zdecydowana większość trzyma się teraz za...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Nawet pomimo skrywaj¹cej je sukni widaæ by³o, ¿e ka¿da z koñczyn zgina siê nie w tym miejscu, co trzeba. Wci¹¿ nie móg³ dostrzec twarzy pod kapeluszem.
Postaæ postawi³a stopê na pierwszym stopniu schodków z patio i Michael zerwa³ siê na równe nogi. W sekundê póŸniej pêdzi³ ju¿ przez ogród w kierunku widniej¹cej w g³êbi bramy z kutego ¿elaza. Zamek ust¹pi³ ³atwo i Michael przystan¹³ na chwilê w alei, ¿eby zorientowaæ siê w sytuacji. - W lewo - wysapa³, z trudem ³api¹c oddech. Us³ysza³ za sob¹ kroki, szczêk zamka. To mia³a byæ pi¹ta czy szósta brama po lewej? W alei by³o zbyt ciemno, aby móg³ jeszcze raz przeczytaæ instrukcjê, ale dostrzeg³ bramy -- po obu stronach. Nad murem ci¹gn¹cym siê wzd³u¿ przeciwleg³ej strony alei majaczy³y grube, czarne, zupe³nie nieruchome drzewa.
Biegn¹c liczy³ bramy... dwa, trzy, cztery, piêæ. Przystan¹³ znowu, ale po chwili zastanowienia podszed³ do szóstej bramy.
¯elazny zamek by³ zamkniêty na klucz. Wiedzia³ instynktownie, ¿e nie wolno mu po prostu przeleŸæ gór¹ - gdyby to zrobi³, zasta³by po drugiej stronie tylko ciemnoœæ. Gor¹czkowo przetrz¹sa³ kieszenie w poszukiwaniu klucza, jedynego klucza, jaki dosta³.
Postaæ w sukni z falbanami znajdowa³a siê ju¿ w odleg³oœci jakichœ szeœciu, siedmiu metrów i zbli¿a³a do niego powolnymi, odmierzonymi susami, jakby mia³a ca³y czas œwiata.
Klucz pasowa³ do zamka, ale nie idealnie. Michael musia³ szarpn¹æ nim kilka razy. Za jego plecami rozleg³o siê przeci¹g³e, suche westchnienie; poczu³ zimny nacisk na ramiê, coœ lekkiego i twardego otar³o siê o rêkaw jego kurtki...
Michael otworzy³ pchniêciem bramê i wpad³ do œrodka, potykaj¹c siê na nierównoœciach terenu i uschniêtym œciernisku, na wpó³ biegn¹c, na wpó³ pe³zaj¹c. Brama zatrzasnê³a siê za nim z metalicznym hukiem i szczêkiem rygla powracaj¹cego na swe miejsce. Zamkn¹³ oczy i czeka³ zaciskaj¹c piêœci na rozsypuj¹cych siê grudkach ziemi i suchych patyczkach.
Minê³o kilka sekund, zanim uwierzy³, ¿e nie jest œcigany. Zmieni³o siê powietrze. Przekrêci³ siê na plecy i spojrza³ na kamienny mur. Postaæ powinna byæ widoczna nad nim albo miêdzy prêtami bramy, ale nie zobaczy³ tam nikogo.
Odetchn¹³ pe³n¹ piersi¹. Czu³ siê teraz bezpieczny - przynajmniej przez chwilê. - Uda³o siê -- mrukn¹³ pod nosem wstaj¹c i otrzepuj¹c ubranie. - Naprawdê siê uda³o! - Mimo wszystko nie odczuwa³ wielkiego podniecenia. Dzia³o siê coœ dziwnego i by³ porz¹dnie wystraszony.
Wykonanie wszystkich instrukcji nie mog³o zaj¹æ Michaelowi wiêcej ni¿ piêtnaœcie minut, a tu na wschodzie rozlewa³a siê pomarañczowa mgie³ka brzasku.
Przeszed³. Ale dok¹d?
Rozdzia³ drugi
Zaraz te¿ pomyœla³, jak wróciæ do domu. Podszed³ ostro¿nie do bramy i wyjrza³ przez ni¹. Po drugiej stronie zamiast alei zobaczy³ szerok¹ groblê opadaj¹c¹ ku szarej rzece, tocz¹cej leniwie swe wody miêdzy brzegami odleg³ymi od siebie o jakieœ trzydzieœci metrów. Rzeka p³ynê³a wœród oparów unosz¹cych siê w œwietle pierwszego brzasku, poprzez pagórkowat¹ bezdrzewn¹ krainê, a wzd³u¿ brzegów pleni³y siê chwasty.
Michael obróci³ siê i rozejrza³ po polu, które mia³ przed sob¹. Kiedyœ by³a to winnica, ale teraz zarasta³o j¹ zielsko, a i ono zbytnio nie wybuja³o. Winoroœle zmarnia³y, pozostawiaj¹c po sobie grube, szare ³odygi uwi¹zane do przechylonych tyczek, otoczone martwymi, zesch³ymi liœæmi i ¿wirem.
Gdy mglisty œwit przyniós³ wiêcej œwiat³a, Michael zauwa¿y³, ¿e ogród znajduje siê na ty³ach bry³owatego, prostok¹tnego dworku. Ruszy³ przez zapuszczon¹ winnicê, mru¿¹c oczy, by lepiej wy³owiæ szczegó³y z ciemnych zarysów budynku. Za dworkiem wschodzi³o s³oñce; nie widzia³ go wyraŸnie, dopóki nie zbli¿y³ siê na odleg³oœæ jakichœ stu metrów.
Dom nie znajdowa³ siê w najlepszym stanie. Po¿ar strawi³ ca³e jedno skrzyd³o. z którego pozosta³y tylko œciany i poczernia³e od ognia belki. Michael nie by³ ekspertem w dziedzinie architektury, ale konstrukcja wygl¹da³a na europejsk¹; stylem przypomina³a dwór francuski. Dom móg³ mieæ od stu do trzystu lat, a mo¿e jeszcze wiêcej. Wokó³ nie by³o œladu ¿ycia.
Michael czu³ siê tu intruzem. By³o mu zimno, nie mia³ zielonego pojêcia, gdzie siê znajduje, a teraz jeszcze zaczyna³ mu doskwieraæ g³ód. Na razie nie mia³ innego wyboru, jak podejœæ do domu, sprawdziæ, czy ktoœ tam mieszka, i postaraæ siê znaleŸæ odpowiedzi na nasuwaj¹ce siê mu pytania.
Znalaz³ w¹sk¹ œcie¿kê biegn¹c¹ przez chwasty i uschniête winoroœle. Dom by³ wiêkszy, ni¿ s¹dzi³; mia³ trzy kondygnacje. Œciany parteru by³y cofniête w g³¹b o oko³o pó³tora do dwóch metrów wzglêdem górnej czêœci budynku. Wystêp podpiera³o piêæ szerokich, kamiennych ³uków wspartych na kolumnach; gdy podszed³ bli¿ej, stwierdzi³, ¿e ze œrodkowego ³uku odpad³ szeroki na metr kawa³ tynku.