Starzec sapał, pot się z niego lał strugami...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W końcu wybuchnął jak francuska bomba wodorowa, dwadzieścia pięć kilometrów nad Sidi Ben Hassid, oślepiając wszystkich, którzy na niego patrzyli...
- cio nie ma worka z pieniędzmi? W gronie najbliższych tak nazywała teraz hrabiego, a panowie nie pytali już o niego inaczej, jak: „Czy widziałaś wczoraj...
- Po jakimś czasie, badając nowe terytoria, napotkali na uroczej, przybrzeżnej wyspie źródło i napili się z niego, i napoili swe konie...
- cej żony, próbując z nią rozmawiać, ale nie chciała się doń odezwać ani też pozwolić, żeby ją trzymał za rękę, a kiedy już na niego patrzyła, to z...
- ba, wybrał także tego syna Izaaka i Rebeki, by przez niego realizować swoje obietnice (Rdz 28,3-4...
- decznoœci czy sympatii, psychoterapeut¹ mo¿e potraktowaæ je jako ekspresnowego, bardziej niezale¿nego i dojrza³ego stosunku pacjenta do niego, a...
- 55 najpierw, jak to z Tomkiem Sawyerem znaleźliśmy te sześć tysięcy dolarów (tylko że z sześciu zrobiła dziesięć) i wszystko o tatku jakie to z niego...
- Opowiedział to wszystko Madze, która obudziła się przytulona do niego, mrucząca i senna...
- Tej nocy, kiedy khal Drogo przyszedł do jej namiotu, Dany czekała na niego...
- wkleiliśmy skopiowany styl na wszystkie podręczne, a z niego wybieramy polecenie Paste jednocześnie...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Mocno ścisnął mnie za ramię.
Wszystko się wyjaśniło rano... ale zostały ślady. Obed bierze wszystko w swoje ręce i mówi, że trzeba dużo zmienić... one będą z nami w czasie zgromadzenie oddawać cześć bogom i niektóre domy muszą przyjąć ich jak gości... chcą się z nami mieszać jak z Kanakami, a on nie uważa, że trzeba ich przed tym powstrzymywać. Zmienił się Obed... oszalał na tym punkcie. Mówi, że one nam sprowadzają ryby i skarby i powinny dostać to, czego żądają...
Na zewnątrz nic się nie miało zmienić, tylko trzeba nam unikać obcych, o ile chcemy wiedzieć, co jest dla nas dobre. Wszyscy musieliśmy złożyć przysięgę Dagona, a potem jeszcze niektórzy drugą i trzecią przysięgę. Te przysięgi miały nam szczególnie pomóc, dać specjalne nagrody... złoto i inne rzeczy. Nie ma sensu się sprzeciwiać, bo tam głęboko są ich miliony. Raczej nie powstaną przeciw ludziom, żeby ich zniszczyć, ale jak będą zmuszone, mogą zrobić dużo. Nie znamy starych zaklęć, aby się ich pozbyć, jak to zrobili ludzie z Południowego Morza, a Kanakowie nigdy nie zdradzą swoich sekretów.
Trzeba im składać ofoary i różne ozdoby dzikusów i dawać schronienie w mieście, jak będę chcieli, a wtedy zostawią nas w spokoju. Nie trzeba dopuścić, żeby obcy coś podpatrzyli i opowiedzieli na zewnątrz. Wszyscy wierni - Porządku Dagona - i dzieci nigdy nie umrą, tylko wrócą do Matki Hydry i Ojca Dagona, od których wszyscy pochodzimy... Ial Ial Cthulhu fhtagn ! Ph'nglul mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah-nagi fhtagn...
Stary Zadok zaczął najwyraźniej bredzić; wstrzymałem oddech. Biedak ! Jakież żałosne halucynacje popodował alkohol, a także nienawiść do rozkładu, obcości i chorób w tym płodnym i skłonnym do wyobraźni mózgu! Zaczął teraz jęczeć, a łzy spływały po głębokich bruzdach policzków aż na samą brodę.
- Boże, ja to wszystko widziałem, miałem piętnaście lat... Mene, mene, tekel, upharsin!... ludzi, co zniknęli, i tych, co zostali zabici... a tych, co opowiadali w Arkham albo Ipswich czy gdzie indziej, nazwali wariatami, jak i ty mnie teraz nazywasz... ale Boże, co ja widziałem... i mnie by zabili już dawno za to, co wiem, ale złożyłem pierwszą i drugą przysięgę Dagona, więc i one mnie chronią, chyba że ich sąd by dowiódł, że mówię o znanych mi rzeczach świadomie... ale nie złożę trzeciej przysięgi... za nic w świecie...
A potem znowu w czasie Wojny Domowej, kiedy dzieci urodzone w czterdziestym szóstym zaczęły dorastać... to znaczy niektóre. Bałem się... nigdy już po tej strasznej nocy nie wyglądałem, nigdy już nie widziałem żadnego z tych stworów... z bliska. Nigdy... Poszedłem na wojnę i żebym miał trochę oleju w głowie, to bym nie wrócił i gdzieś się osiedlił. Ale moi pisali, że nie jest źle. Chyba to dlatego, że po sześćdziesiątym trzecim byłly w mieście oddziały rządowe. Po wojnie znowu zrobiło się źle. Ludzi było coraz mniej... fabryki i sklepy pozamykano... atatki nie przypływały i przystań stanęła... kolej nie chodziła... ale one... one nie przestały wpływać do rzeki i wypływać... z tej przeklętej rafy szatana... i coraz więcej okien na poddaszach zabijano deskami i coraz więcej hałasów było w domach, choć wydawało się, że nikogo tam nie ma...
Ludzie w okolicy mówili o nas różne historie, pewnie słyszałeś ich dużo, skoro mnie pytasz... historie o tym, co czasem udało im się zobaczyć... I o tych dziwnych skarbach i klejnotach, co skądciś się pojawiają i jeszcze nie są stopione... ale nikt nie wie nic konkretnego. Nikt w nic nie wierzy. Nazywają to złotem z łupu pirackiego o mówią, że ludzi z Innsmouth mają obcą krew albo są nienormalni czy coś w tym rodzaju. A ci, co tutaj żyją, zniechęcają obcych, jak mogą, nie trzeba być ciekawym, zwłaszcza nocą. Bestie niszczą ludzi - konie nie są mułami - ale jak się wynoszą, wtedy jest w porządku.
W czterdziestym szóstym kapitan Obed wziął sobie drugą żonę, nikt jej przedtem w mieście nie widział. Niektórzy mówią, że nie chciał, ale został przez nich zmuszony, jak ich zaprosił - miał z nią troje dzieci - dwoje zniknęło wcześnie, a jedna dziewczyna, niepodobna do nikogo, uczyła się w Europie. Obed podstępem wydał ją za mąż w Arkham za faceta, co niczego nie podejrzewał. Teraz to już nikt nie chce mieć do czynienie z nikim z Innsmouth. Barnabas Marsh, ten, co teraz prowadzi rafinerię, jest jego wnukiem po pierwszej żonie, syn Onesiphorusa, najstarszego syna Obeda, ale jego żona była jedną z nich i nigdy jej się nigdzie nie widziało.
Teraz Barnabas jest już zmieniony. Nie może zamknąć oczu i ma inny kształt. Mówią, że jeszcze nosi ubranie, ale niedługo pójdzie do wody. Może już nawet próbował... czasami idą w wodę na krótko, zanim pójdą na dobre. Już go nikt nie oglądał jakieś dziewięć albo dziesięć lat. Nie wiem, co czuje jego biedna żona... ona jest z Ipswich, nie zlinczowali Barnabasa, jak się do niej zalecał pięćdziesiąt lat temu. Obed... on umarł w siedemdziesiątym ósmym i całe następne pokolenie już nie istnieje... dzieci z pierwszej żony nie żyją, a reszta... Bóg jeden wie...
Odgłos przypływu stawał się coraz silniejszy, mijał płaczliwy nastrój starca, był coraz bardziej zalękniony i czujny. Co chwila przerywał opowieść i oglądał się nerwowo przez ramię w stronę rafy, a choć wszystko, co mówił, wydało mi się absurdalne, mimo to i ja zacząłem się czujnie rozglądać. Zadok drżał teraz i jakby starał się dodać sobie odwagi mówiąc głośno: