starczy na godziwe życie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Moulin Leo - Codzienne życie zakonników w średniowieczu (X-XV wiek), 5HIGIENANec alia tonsura quisquam, nisi nobis solita, tonsurari affectat (Niech nikt si...
- - Szczęście osiąga w procesie nieustannie realizowanej pełni życia i niezależne jest od celu, jaki pozwoli zrealizować los; a tam gdzie życie pełne, na miarę...
- - To właśnie jest życie duchowe; wszystkie zwykłe czynności, klore się wykonuje z godziny na godzinę...
- W okresie, ktry upyn od wejcia w ycie ustawy zasadniczej, nastpio rozwinicie konstytucyjnej regulacji stanw nadzwyczajnych w drodze ustawodawstwa zwykego...
- To było dobre życie - żadnych dzikich pijatyk, pozamałżeńskiego seksu, narkotyków, nudy ani gorzkich utarczek na temat tego, co powinni dalej robić...
- Uważnie przeczytaj, przemyśl i zapamiętaj na całe życie ten oto główny wniosek: Natura stworzyła człowieka w taki sposób, że sprawuje on całkowitą...
- W pierwszej chwili rozmyślała sennie, że może w końcu rozkwitają baśniowe fajerwerki miłości, żeby rozświetlić jej życie – ale to zbyt...
- czyni z jednoznacznie instytucję społeczną, która ma dbać o to, by uczniowie wynieśli z niej tęniezbędną wiedzę i zachowali ją na życie...
- maestwo zawarte z mioci, a cale ycie...
- Myślę, że to jest bogate i sensowne życie...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Proszę cię, Hanie!
- Przykro mi, Hanie - odrzekła Korelianka. - Muszę zabrać wszystko. Absolutnie Mężczyzna zmierzył ją lodowatym spojrzeniem. Bria zaniosła się od płaczu. Uj-wszystko, co moi ludzie zdołają znaleźć na tej parszywej planecie. Całą przetworzoną rzawszy to, Jace Paol podszedł do niej i wyjął blaster z jej drżących palców.
przyprawę... broń i skarby. Wiem, że to niesprawiedliwe, ale nic na to nie poradzę.
- Ładujemy ostatnią partię skrzynek, pani komandor - zameldował.
- Czy pozostali rebelianccy dowódcy też tak postępują, Brio? -zapytał Solo.
Kobieta kiwnęła głową i z trudem się opanowała. Otarła oczy rękawem munduru.
- O ile wiem, nie - odrzekła kobieta. - Tylko ja otrzymałam wczoraj taki rozkaz.
- Proszę cię, Hanie - podjęła po chwili. - Jeżeli jesteś teraz bardzo zły, zrozumiem.
Nasi wywiadowcy donieśli, że Imperium przygotowuje coś wielkiego. Naprawdę Po prostu... prześlij mi wiadomość. Jabba wie, jak się ze mną skontaktować. Proszę cię, ogromnego. Coś, co może zadecydować o losie wielu światów. Musimy się dowie-Hanie.
dzieć, co knuje, a to pochłonie sporo kredytów... mnóstwo. Na łapówki, broń, wyposa-
- Jasne, prześlę ci wiadomość - odparł Solo. - Pamiętasz wszystko, co ci powie-
żenie szpiegowskie, żołd... mogłabym tak wyliczać bez końca. Mam tylko nadzieję, że działem tamtego wieczora w Błękitnym Świetle? No cóż, mówiłem świętą prawdę. Ale wystarczy nam to, co zdobędziemy na Ilezji.
ufając ci, zrobiłem z siebie głupca. - Pogrzebał w wewnętrznej kieszeni i wyciągnął
Han przesunął językiem po zeschniętych wargach.
niewielki woreczek, z którego wyjął arkusik flimsiplastu. - Pamiętasz to, hmmm?
- Myślałem, że mnie kochasz - powiedział. - Sama mi to powiedziałaś.
Bria uniosła głowę i podeszła bliżej. Później cofnęła się i kiwnęła głową. Zbladła i Za drzwiami skarbca zniknęła druga sterta skrzynek. Han przyglądał się, jak żoł-
zacisnęła zęby. -Tak...
nierze wnoszą je do ładowni wahadłowca. Chciał jęknąć. Chewie nie tylko chciał. Gło-
- No cóż, byłem tak głupi, że nosiłem go na sercu przez te wszystkie lata. - Han śno zawył.
prychnął pogardliwie. - Ale od tego dnia żadna kobieta nie zrobi ze mnie głupca, sio-Bria westchnęła i kiwnęła głową.
stro. Żadna kobieta mnie nie otumani. Nigdy.
Janko5
Janko5
273
A.C. Crispin
Trylogia Hana Solo – Tom III – Świt rebelii
274
Demonstracyjnie powoli uniósł arkusik, po czym go podarł. Pozwolił, żeby prze-Powrócił do sterowni, żeby zająć się procedurami przedstartowymi, ale kilka chwil ślizgnęły się między palcami i sfrunęły na podłogę.
później usłyszał głos przyjaciela. Chewbacca domagał się, żeby Han natychmiast do
- Lepiej wracaj na pokład swojego statku i wynoś się stąd, póki jeszcze możesz -
niego przyszedł i przekonał się, co znalazł.
powiedział lodowatym tonem. - Jeżeli jeszcze kiedyś w tym życiu cię zobaczę, strzelam Han poczuł, że jego serce zaczyna bić żywszym rytmem. Kasetkę z ampułkami bez ostrzeżenia.
błyszczostymu - pomyślał z nadzieją.
Wstrząśnięta Bria wpatrywała się w niego. Nie odezwała się ani słowem. W końcu Wybiegł ze sterowni, ale stanął jak wryty na skraju włazu. U stóp rampy stał
Paol ujął ją pod rękę i powiedział:
Chewbacca w otoczeniu gromady obszarpanych, umorusanych, wygłodniałych i prze-
- Pani komandor... skończyliśmy ładować.
rażonych dzieci. Najmłodszego brzdąca tulił do kosmatego torsu. Pozostałych ośmioro
- Dobrze - odezwała się kobieta. Jej cichy głos drżał. - Hanie... Bardzo mi przykro.
mogło mieć od czterech do dwunastu lat.
Zawsze będę cię kochała. Zawsze. Nigdy nie liczył się nikt oprócz ciebie... i nigdy nikt Han wpatrywał się w całą gromadę jak urzeczony.
nie zajmie twojego miejsca. Przepraszam.
- Co to takiego? - odezwał się w końcu. - Do licha, Chewie! Skąd ich wytrzasną-
Porucznik Paol objął ją i zwrócił się do Hana.
łeś?
- Zostawiłem jedną skrzynkę i podnośnik. Radzę nie tracić czasu. Nastawiliśmy Chewbacca wyjaśnił. Przeszukiwał opustoszałe budynki, kiedy usłyszał ciche jęki zapalniki detonatorów na trzydzieści minut.
i okrzyki. Dobiegały z piwnicy jakiegoś baraku niewolników. Kapłani najwyraźniej Powoli wycofał się do drzwi, cały czas kierując blaster w Hana i Chewiego. Mie-przetrzymywali tam dzieci, które urodziły się uwięzionym na Ilezji pielgrzymom. Za-rzyli do nich także inni Rebelianci, którzy czuwali na straży obok szturmowego waha-pewne uzależnieni od Uniesienia rodzice, odlatując z planety, zapomnieli powiedzieć dłowca.
Rebeliantom o swych pociechach.
Han stał jak sparaliżowany. Bez słowa przyglądał się, jak rebeliancki statek unosi Wszystkie dzieci były istotami ludzkimi. Han domyślił się, że ich rodzice pocho-się w powietrze i odlatuje.
dzili z Korelii. Popatrzył na Wookiego i jęknął.
Kiedy zniknął, Korelianin usiłował nabrać powietrza, ale przekonał się, że nie mo-
- Chewie! - powiedział. - Wysłałem cię, żebyś znalazł coś cennego!
że. Za każdym razem odczuwał dojmujący ból w piersi. W końcu odetchnął. Odnosił
Oburzony Chewbacca wyjaśnił, że uważa dzieci za największy skarb.
wrażenie, że coś kłuje go w oczy. Przygryzł dolną wargę, aby ból pozwolił mu odzy-
- Tylko wówczas, jeżeli sprzedamy je na targowisku niewolników - burknął Solo.
skać panowanie nad sobą.
Chewie cofnął górną wargę i odsłonił ogromne zęby. Groźnie warknął.
- Chewie - zwrócił się do przyjaciela. - To jeden z najwspanialszych dni naszego Han uniósł ręce.
życia, nie uważasz?