Rozpiął pas i rząd guzików, usiadł wygodnie i wydał krótkie polecenie:- Do domu, Piotrze...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- «Och! Wielkie szczęście i wielkie nieszczęście w tym domu! Niebiosa dały syna bezpłodnej, niech będzie błogosławiony Najwyższy! Lecz siedem miesięcy temu...
- nikat, musisz byæ zalogowany do serwera, a wiêc musisz podaæ w wierszu poleceñ nazwê serwera, szczegó³y dotycz¹ce swojego konta, docelowego u¿ytkownika...
- Aviendha ubrała się, ale upłynęło sporo czasu, zanim usiadła, i jeszcze więcej, zanim Elayne zdołała ją przekonać, że nie powinny zawiązywać spisku...
- Podczas gdy d'Artagnan pędził po ulicach i pukał do bram, Aramis przyłączył się do dwóch towarzyszy; wróciwszy do domu d'Artagnan zastał przyjaciół w...
- Uran krytycznie aspektowany zapowiada w tym domu niepowodzenia w sprawach małżeńskich i współżyciu małżeńskim, brak tzw...
- Wróciłem do pokoju, zmyłem naczynia po śniadaniu, posłałem łóżko, a potem usiadłem przy stole, wypisałem czek na pięćdziesiąt funtów, napisałem...
- Wyszedł z Białego Domu zasępiony, żałując, że nie zażądał przerwania terrorystycznych nalotów, które zamieniały w ruinę wszystkie znaczniejsze miasta...
- Kiedy skończyłem i usiadłem, pewien mężczyzna, siedzący w trzecim rzędzie ławek, podniósł się ze swego miejsca i ruszył w moją stronę...
- kwietnia roku pańskiego 1901, w dwudziestą piątą rocznicę ucieczki z domu Ja- śnie Wielmożnej Panny Katarzyny Rolnickiej”...
- Córka barona popatrzyła na nią pytającym wzrokiem i usiadła na krześle przy stole, gdyż nie miała siły utrzymać się na nogach...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Czekając, aż samochód ruszy, przymknął oczy. W czasie jazdy zdrzemnął się i obudził dopiero wtedy, gdy samochód zwalniał przed ogromnym domem z niskim, obszernym gankiem. Do ganku prowadziła betonowa droga pomiędzy pasami zieleni, które były dawniej trawnikami. Karamazow pomyślał, że jest to zdecydowanie najlepszy z jego dotychczasowych domów. I do tego usytuowany w najbogatszej dzielnicy Chicago.
Wóz skręcił w betonową aleję. Nareszcie Karamazow miał trochę wolnych dni, po raz pierwszy od czasu ucieczki Chambersa i Rourke'a z bazy w Teksasie. Pomyślał o swojej żonie. Wspomnienia odżyły.
Samochód stanął, Karamazow włożył czapkę czekając, aż szofer otworzy mu drzwi. “Czy Rourke kłamał? - pytał sam siebie. - Czy Natalia była jego kochanką?”
Wysiadł, w rozpiętym mundurze, z pasem przerzuconym przez ramię.
- Będę cię potrzebował o szóstej rano - rzucił kierowcy. - Przyjemnego wieczoru!
- Nawzajem, towarzyszu majorze.
- Zostaw bagaż na ganku. Możesz odejść, Piotrze. Karamazow nacisnął dzwonek. Czekał. Był coraz bardziej wściekły na myśl o żonie. Wreszcie drzwi otworzyły się i usłyszał jej głos:
- Ach, to ty.
Karamazow zacisnął pięści. Wyobraził ją sobie z przymkniętymi oczyma. Była taka piękna: ciemnoniebieskie oczy, czarne włosy, gładka, alabastrowa skóra. A na dodatek była jedną z najlepszych agentek KGB; chłodna i oficjalna, ale jednocześnie ciepła i ludzka. Nawet wrogowie nie potrafili jej nienawidzić.
- Dobry wieczór, Natalio - Karamazow przyglądał się żonie.
Miała na sobie białą, koronkową suknię, jeszcze ze Związku Sowieckiego. Wyglądała na idealną żonę - elegancka, miła, poważna i skromna.
Natalia spuściła oczy i nic nie powiedziała.
- Jesteś dziś piękna jak zawsze - wyszeptał. Wszedł, zdjął skórzane rękawice i położył je razem z czapką i teczką na stoliku pokrytym skórą. Płaszcz przerzucił przez krzesło.
- Dasz mi drinka?
Bez słowa ruszyła w stronę kuchni. W swojej długiej, koronkowej sukni poruszała się płynnie i lekko.
Karamazow zdjął mundur i rzucił na fotel w salonie. Rozpiął guziki białej koszuli i automatycznie sprawdził, czy ma pistolet w lewej kieszeni spodni. Odwrócił się, gdy Natalia wróciła z kuchni z tacą, na której stała butelka wódki i szklanka.
- Zawsze sumienna i uczynna - rzekł z ironią, gdy Natalia nachyliła się nad niskim stolikiem, by postawić tacę.
- A ty nie wypijesz?
- Nie - powiedziała cicho.
Chwycił ją za ramiona i przyciągnął do siebie. Włosy opadły jej na czoło, odchyliła głowę, aby odrzucić je z twarzy. Karamazow prawą ręką ścisnął jej białą, smukłą szyję.
- To boli - powiedziała spokojnie, ale on roześmiał się.
- Jesteś ekspertem od sztuki walki. Nie umiesz mnie powstrzymać? - zapytał i puścił ją. Nalał sobie wódki i wypił od razu pół szklanki.
- Chcę, żebyś napiła się ze mną.
- Nie będę piła.
Chwycił ją za kark i brutalnie odchylił głowę. Przytknął jej szklankę do ust i wlał wódkę. Płyn ściekał po twarzy, Natalia zakrztusiła się. Kiedy zwolnił uścisk, wytarła ręką usta i siadła na brzegu kanapy. Spojrzał na nią.
- Piłaś z nim? Rourke pewnie wolał amerykańską whisky niż rosyjską wódkę?
Podniósł się, znów nalał sobie wódki i przez chwilę oglądał przejrzysty płyn. Potem nagle uderzył ją w policzek.
- Nie zdradziłam cię - powiedziała patrząc mężowi w oczy.
- Ale chciałaś to zrobić! - wrzasnął i uderzył ją pięścią w twarz, wylewając sobie resztę wódki na koszulę.
ROZDZIAŁ VI
Warakow oglądał szkielety mastodontów niezmiennie od trzech tygodni, odkąd Sowieckie Dowództwo Sił Zbrojnych w Ameryce Północnej ulokowało się w dawnym muzeum. Generał Warakow przyzwyczaił się do tych wymarłych olbrzymów. Wyobrażał sobie czasem, że widzi szkielety niedźwiedzia lub orła i zastanawiał się, czy te zwierzęta też już wyginęły. Spojrzał w okno. Lubił ciemność, była spokojna, kojąca.
- Towarzyszu generale.
Odwrócił się od barierki i uśmiechnął do młodej sekretarki.
- Są już?
- Tak, towarzyszu generale.
Spojrzał na swój rozpięty mundur, ale nie zapiął guzików. Był generalnym dowódcą i w promieniu tysięcy mil nie było nikogo, kto mógłby mu rozkazywać.
Odwrócił się, żeby spojrzeć jeszcze na mastodonty. Choćby nic pozytywnego nie wynikło z tej wojny, on przynajmniej zwiedził dobrze to muzeum. Kiedyś służył jako doradca w Egipcie, ale tam nawet nie widział takich skarbów przeszłości. “Wreszcie znalazłem sobie dom, jaki lubię” - myślał idąc przez hall.
- Tu, wśród prehistorycznych okazów - dodał głośno. Przeszedł obok człowieka z epoki kamiennej, malajskiej kobiety i Buszmena uzbrojonego w pistolet pneumatyczny. Wszedł do biura. Oficerowie siedzieli półkolem przy jego pustym biurku. Popatrzył na nich, uśmiechnął się i rzekł:
- Nie wstawajcie, nie ma potrzeby.
Okrążył biurko, usiadł na krześle, pochylił się i zdjął buty.