Razi cie ludzko pycha? No boś sóm pysny? Razi cie ludzkie skąpstwo? No boś sóm skąpy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Ramię w ramię z nieludzkimi przeraźliwymi stworami maszerowała masa nagich postaci ludzkich - ludzi, których dusze Krwawnik schwytał z pomocą niszczącej...
- – Czy jesteście w stanie podjąć długi marsz w tym deszczu?Młoda kobieta o całkiem ludzkim wyglądzie i człowiek – diabeł jęknęli...
- Podróż ku zjednoczeniu -- kreacje odnajdują swego stwórcę -- jest niezwykle bliska ludzkiej duszy, a wynagrodzeniem owej podróży jest niezmienne uczucie...
- W religiach, które utraciły moc wiary, bogowie stają się tylko figurami retorycznymi, ornamentami dla ludzkiej samotności lub obrazami zdobiącymi ściany...
- drcu, iż barzo rad patrzał na ty swowolne a wszeteczne krotofile a sprawy ludzkie, to się im uśmiawszy a nadziwowawszy zasię, to po woli dyscypułum przyszedszy,...
- Uzasadnienie niezbdnoci realizacji zasady wodzostwa dla rozwoju caej ludzkoci zaczyna Hitler od kwestii niepolitycz-52 Rozdzia Vnych, mianowicie od...
- U nas som zdrowi w hałupie, niemoze ino Jagnieska Bartkowej Maryny...
- MERKURY W KWADRATURZE LUB OPOZYCJI DO MARSAMamy w tych aspektach zapowiedź dowcipu, sprytu, cierpliwości, ruchliwości umysłu, szybkiego postanawiania oraz...
- ry ukazała się całemu Paryżowi w koronkowej koszuli jedynie...
- 65
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Swój
swojego poznaje, ku swojemu ciągnie i swojego nienawidzi. Tak było, jest i bedzie. To były
prowdy dlo sytkik. Ale mioł ón tyz prowdy dlo wybranyk. Roz nad Dunojcem, niedaleko Sokolicy, w tajemnicy przed księdzami, prawiył tak: syćko juz było i będzie jesce roz. Bo my haw sóm jest wygnańcami na ziemi. Nagrzysyli my, w zaświatak i trza sie nóm ocyścić. Bo jo juz kiesi byłek i chłopcem, i dziwcynóm, i roślinóm, i ptokiem i niemą rybą, co z morza wychodzi. I inksi tyz.
Syćko będzie jesce roz, ino inacyj, a moze i z kim innym. Kto był chłopym, bedzie babóm, a kto babóm, bedzie chłopym i zaś sie pozynióm i dadzóm se, za przeproseniem, w dupe, coby było
sprawiedliwie. Dopiero potym trafióm do nieba, ka bedóm jako toci bogowie. Tadeusz Zachwieja
docekoł sie chwały i honoru. Roz ludziska chcieli go nawet na prezydenta wybrać, ale nie chcioł.
Wdzięcni mu byli i sóm nie ino za to, ze pedzioł: „na pocątku były śtyry”, ale i za kwaśnice. W
Szczawnicy i Krościenku „u Walusia” mozecie dziś zjeść kwaśnice „a la Zachwieja”. Gęmbe
krzywi, ale rozum prostuje. Co? Godocie, ze sukaliście i nima? Pockojcie, niech ino mi to
wydrukujóm, a juz bedzie.
* * *
Zapytocie się mnie moze, kim był naprowde Anaksagoras z Kladzomen, co go o
bezbożność posądziyli, z miasta wygnali, a pote kozali lasów państwowyk pilnować? Kie się
pytocie, to wóm powiem. Był to Wojtek Gąsienica-Byrcyn ze Zokopanego Wojtek siadowoł w
Tatrach na Gęsiej Syi, koło niego ludzisków chmara, a ón rusoł głowóm. Inksi za nim. Jako ta mogli. Ale nie zawse móg-eś za myślóm Wojtka nadązyć. Prawiył tak: - Ludziskóm sie zdaje, ze
jedno ginie, a drugie powstaje, ze jedno sie rodzi, a drugie umiero. Nieprowda! Prowda jest tako: syćko sie miyso, syćko sie rozdzielo. Co to śmierzść? Śmierzść - to rozdzielenie. Co to narodziny?
Narodziny - to zmiysanie. Ale moze się mnie spytocie, co sie miyso, co sie rozdzielo? Miysajóm sie i rozdzielajóm takie zarodki. (Grecy to pote przetłumacyli jako: homojomerie, cyli „chowo-sie-miernie”). Sytko ze zarodków. Widzicie, jako ponad Rusionowóm Polane snuje sie mlacowy puch?
Zarodki sóm jako tyn puch. One sóm wiekuiste! Pojmujecie, co to wiekuiste? Wiekuiste znacy, ze było, jest i bedzie! A pote sie miyso! Trafnie Wojtuś prawieł. To wóm powiem, ze kozdy nie ino widzioł te zarodki nad Rusinowóm Polanóm, ale je nawet w sobie cuł. Ale powiedz-ze, Wojtuś, co to za sieła tako przedziwno, co miyso syćkim? Wojtuś pedzioł: - Sytkie rzecy pomiysane były, jaz przyseł rozum i zaprowadziył porządek. A rozum zrobiył wir. A wir wiruje i robi wiater... Poźrej na wode w Morskim Oku. Nie widzis? Wir chyto wode, obraco nióm dookoła i leci dalej ku górze, ku niebu. Chmurami wiruje. Casym wir grzmi, kie błyskawica sie otre o chmure. A gwiozdami wiruje ciho. Kie rozum rozwiruje dookolny świat, to robióm sie z tego odpryski. I tak sie tworzóm rzecy.
A po rzecach powstajóm zyjątka i zyjątecka. A powstajóm z wilgoci i ciepła i takiej jakiejsi gliny.
Z zarodków, co sóm po prawej strónie, powstajóm samce, a z tych po lewicy - samice. A pote
wirujóm razym i po casie rodzi sie nowe. A Pon Bóg, to ka? Ka jest, Wojtuś, Pon Bóg? - A Wojtek na to: - Świat sóm jest boski. I góry sóm boskie, i kwiotecki boskie, i zyjątka boskie i zyjątecka boskie. Z boskiej mocy i boskiego rozumu rodzi sie to, co jest. Cy to mo znacyć, ze świat i Bóg to jedno? Świat jest boski? Bóg jest światowy? No hej. Inacej nie rzeknies. I tego wej juz katoliki słuchać ni mogli. Zacyno sie rycie pod Wojtkiem. Ale Byrcyn jak to Byrcyn, swoje wiedzioł i
8
swoje robiył. A Bartek Koszarek z Bukowiny, co na Gęsiej Syi był i sytkiego wysłuchoł, jakimsi takim wirem porwany, wstoł na nogi, przeciągnón sie, coby kościska wyprościć, i zawnioskowoł: