psami, a teraz przyniosła jej na srebrnej tacy szklankę lemionady...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- Gdyby tego rodzaju wydarzenie zaszło pierwszej nocy, zaraz pomyślałbym o zmarłych mnichach, lecz teraz najgorszego gotów byłem spodziewać się po...
- UZNANIE Skoncentrujmy siÄ™ teraz na znaczeniu uznania i na tym, co ono tak naprawdÄ™ oznacza...
- — Wyczuwacie takÄ… ingerencjÄ™ nawet teraz? — ĹšnieĹĽynka dotknęła swego Klejnotu...
- Teraz – majÄ…c Boga, a z Nim Jego nieskoĹ„czone bogactwa – poĹ›piesznie wyrzekaĹ‚am siÄ™ ich...
- Chciałam to teraz powiedzieć Beacie, żeby ją skłonić do przemyślenia kwestii i urwałam, bo przyszło mi na myśl, że może spowoduję tym pierwszy krok na drodze...
- Czy na zewnątrz wiał wiatr tak silny, że szeleściły liście na drzewach? Czy może mój umysł dał się porwać przez wicher i słuchał teraz, jak tłucze się,...
- cio nie ma worka z pieniędzmi? W gronie najbliższych tak nazywała teraz hrabiego, a panowie nie pytali już o niego inaczej, jak: „Czy widziałaś wczoraj...
- i rozmaitych spółek, parę silnych branż, jak górnicy, jeszcze zachowu- je resztki dawnej potęgi, ale zdecydowana większość trzyma się teraz za...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Jak pięknie
siostra mówi, wykrzyknęła kobieta. Nie przeszkadzaj nam, Pudenciano, powiedział
Augusto Aixela. Służąca postawiła tacę na stole i wyszła z nadąsaną miną. Nie
lubi, kiedy się do niej mówi Pudenciano, chociaż to jej prawdziwe imię, wyjaśnił
Augusto Aixela, kiedy znów zostali sami. Zakonnica jednym haustem wypiła
lemoniadę. Odstawiła szklankę na tacę, westchnęła i zachowywała milczenie, które
przerwał Aixela, dodając: Proszę mówić dalej, siostro, ja słucham. Podjęła więc
swój wywód, już spokojniejszym tonem. Takie przeobrażenie Szpitala nie jest
rzeczą prostą, powiedziała, trzeba by to i owo naprawić, przygotować pokoje,
zmienić system ogrzewania i doprowadzania wody, przebudować łazienki i kuchnie,
a to już, jak pan może się domyślać, inwestycja pokaźnych rozmiarów; mówiłam o
moich planach z różnymi ludźmi: z panem burmistrzem, z sekretarzem gubernatora,
który był na tyle uprzejmy, że mnie przyjął, i z pewną osobą z kręgu zbliżonego
do episkopatu; wszyscy wysłuchali mnie z największym zainteresowaniem i uznali,
że pomysł jest bardzo dobry, wręcz godny pochwały, ale nikt nie okazał
najmniejszej nawet chęci, by w jakiś konkretny sposób wziąć udział w jego
realizacji; mam oczywiście na myśli wsparcie finansowe. Tak że teraz nie ma już
drzwi, do których mogłabym zapukać, panie dziedzicu.
Augusto Aixela zastanawiał się przez chwilę, po czym, z równie poważną twarzą, z
jaką słuchał słów mniszki, zapytał: Jak siostra ma na imię? Odpowiedziała, że
nazywa się siostra Consuelo. Wciąż na nią patrząc zapytał, czy tym właśnie
imieniem podpisuje czeki i weksle, a ona uśmiechnęła się. Nie, kiedy załatwiam
sprawy handlowe, muszę używać świeckiego imienia, odparła. No to proszę mi je
podać, nalegał Augusto Aixela. Nie wiem, czy mogę, powiedziała zakonnica. Może
siostra, a nawet powinna, rzekł na to, bo o ile się nie mylę, przystępujemy
właśnie do załatwiania transakcji handlowej. Chyba że to wszystko jest jedynie
planem mającym na celu zbawienie mojej duszy. Tym razem roześmiała się siostra
Consuelo. O nie, to należy do księdza proboszcza; ja tylko próbuję zaprowadzić
pana do nieba okrężną drogą, bo czy pan nie powiedział, że przystępujemy do
załatwienia sprawy? Tak, ale to nie znaczy, że ją do końca załatwimy, a wciąż
jeszcze nie powiedziała mi siostra, jak się nazywa. Constanza, Constanza
Briones, szepnęła zakonnica. Nie jest to takie nazwisko, żeby się siostra
musiała rumienić, powiedział. Czyżbym się zarumieniła? - zapytała. Tak. To chyba
przez tę lemoniadę, powiedziała. Niech siostra nie kłamie, Constanzo Briones, bo
będzie się siostra musiała z tego spowiadać, powiedział. Siostra Consuelo
zwróciła się teraz do niego z całą powagą, jakby chcąc rozproszyć ów żartobliwy
ton, który zaczęła przybierać rozmowa. Pomoże mi pan? - zapytała. Nie wiem, nie
wiem nawet, co mógłbym dla siostry zrobić, bo chyba nie chodzi o jałmużnę; czy
siostra to sobie jakoś wyliczyła? - powiedział. Zakonnica odparła: Tak na oko;
nie mam przy sobie tych rachunków, ale mogę je panu przysłać. Niech siostra sama
je przyniesie, to sobie spokojnie przejrzymy, jutro cały dzień będę zajęty,
proszę przyjść w sobotę, powiedział.
2
Bramę zastała otwartą, jak zwykle. Po drugiej stronie muru był chłopak, którego
przed paroma dniami widziała wychodzącego z szopy: teraz miał na głowie słomiany
kapelusz z bardzo dużym rondem i przycinał nożycami żywopłot z krzewów wrzosu.
Zakonnica pozdrowiła go, a on odpowiedział jej przerwawszy robotę i zdjąwszy z
wielkim uszanowaniem kapelusz, ale kiedy nadbiegły ujadające psy, które mogły
się na nią rzucić, chłopak powściągliwym ruchem nałożył z powrotem kapelusz,
stanął do niej tyłem i w dalszym ciągu manewrował nożycami. To pewnie jeden z
tych przygłupków, których nigdy nie brak w wielkich majątkach, pomyślała
mniszka, zajmują się wszelkimi pomocniczymi robotami, są bardzo oddani i
pracowici, ale nigdy nie można na nich polegać. Psy tymczasem spełniały swój
obowiązek ze zwykłą zajadłością; szczekamy, skaczemy i dajemy do zrozumienia, że
aby zapracować na życie, możemy także gryźć, zdawały się mówić. Pudenciana
zaprowadziła zakonnicę do gabinetu pana Aixeli, gdzie nie było nikogo. Pan
dziedzic zaraz przyjdzie, powiedziała służąca. Wiem, że pani nie lubi swojego