Przeczytał im krótkie urywki ze swojej rozmowy z Bayardem, z diariusza Madeleine i zapytał: - Czy zgadzamy się więc, że dowodzi to stabilnej, ale bardzo...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — SplamiÅ‚ go? SplamiÅ‚?— Bardzo dba o osobistÄ… czystość...
- Było to nadal za mało jak na ich potrzeby, „wszystko było wspaniale zorganizowane, bardzo zabawne zupełnie inaczej niż obecnie jest zorganizowane nasze centrum...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- przed laty wieloma przywiózł mu w prezencie pewien bardzo wielki kupiec wprost z Gdań- ska, tliły się kawałki tego czarnego tytoniu, który nosi na paczce...
- Chociaż trenowałem i trenowałem godzinami, nie przypuszczałem, że dwanaście zaledwie minut walki może trwać tak bardzo długo...
- Kto wie, jak działa na proste katolickie umysły eksponowana w mediach świetność beatyfikacji i kanonizacji, jak bardzo wyraża się w kanonizacjach określona...
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- W ciągu trzech pierwszych miesięcy od czasu przeniesienia się do nowej siedziby byłem wciąż bardzo zajęty i prawie nie widywałem mego przyjaciela Holmesa...
- Król Azis milczał bardzo długo, tylko drgania nagłe biegły przez jego twarz na znak, że bije serce królewskie i że się lęka...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Hartog kiwnął głową.
- Przyjrzyjmy się teraz - powiedział Mather - bardzo dokładnie świadectwu wewnętrznemu. Najpierw rozmowie z Bayardem. Jest on prawnikiem. Jest przyzwyczajony do dużej ostrożności w wyrażaniu się. Mówi mi na przykład, że nie żywi żadnej urazy w stosunku do Loredona czy innych kochanków żony, że brali to, co dawała. Mówi, że jest pełen podziwu wobec talentu Madi. Ale jego działanie przeczy temu, co mówi. Nie pozwala Madi wystawiać. W życiu domowym jest zrzędny, przykry i destrukcyjny. A teraz zwróćmy się do Madi. Diariusz, notatnik, szkicowniki - wszystko świadczy o tym samym, ale obserwowanym z innych punktów widzenia. Mówią prawdę. W niezamierzony sposób zestawiają fakty prawdziwie.
- Trafnie wykazane - pochwalił Munsel.
- Zgubił mnie pan - powiedział Sam Hartog.
- Mój wujek jest rabinem - zagadkowo zaznaczył Bechstein. Mather na nowo podjął wątek swojej kwestii.
- Madeleine była artystką. Jak każdy artysta przeinaczała rzeczywistość - w swojej myśli, na swoich płótnach. Zmieniała światło, uwydatnienie, kompozycję, porządek wydarzeń i ich emocjonalny wydźwięk.
Wracając z powrotem do swoich notatek, przeczytał opisy agresywnego wydarzenia z Peterem w wersji diariusza i Danny. Potem przeszukał stronice szkicownika i pokazał plastyczną wersję tego samego incydentu. Zniknęła z niego cała brzydota. Pozostała tylko pięknie narysowana i nieco komiczna wersja priapicznego szaleństwa.
- Rozumiecie mnie, panowie? - zapytał Mather.
- Rozumiemy - powiedział Bechstein. - poprawnie pan to wywiódł. Ale niech pan pomyśli trochę dłużej. Madeleine wyreżyserowała swoją pornoscenkę. Został jej obrazek. Peter otrzymał wynagrodzenie jako model i sam się zabawił. Ale Danny Danziger została w gruncie rzeczy zgwałcona - i został jej całkiem niezły motyw morderstwa.
- Którego nie dokonała - dodał Munsel.
- Proszę tego dowieść - wezwał Hartog. Mather wskazał na postać mężczyzny na rysunku.
- To jest pański świadek, prawda? To jest facet, który gotowy jest przysiąc, że widział Danny, przychodzącą godzinę później, niż w rzeczywistości przyszła.
Bechstein i Hartog popatrzyli na siebie. Bechstein powiedział:
- Tak, to ten.
- To przeczytam wam - powiedział Mather - co o nim napisała Madi. - Podał im, słowo po słowie, wersję Madeleine napaści Petera na nią, po czym wrócił znowu do swoich notatek amsterdamskich. - Mając to wszystko w pamięci, chciałbym abyście bardzo uważnie posłuchali wersji Loredona śmierci Madeleine, w której Danny gra rolę mordercy. Słuchali uważnie, gdy czytał, czasami wymieniając ukradkowe spojrzenia. Wtedy zaczął komentować tę historię.
- Hugh Loredon jest bardzo sprytny, ponieważ nadal Madi wywołuje utarczkę, ale tym razem partnerem jest kobieta. Słuchajcie opisu sceny. Jest bardzo dokładnie opracowana - dwie szklanki ze śladami szminki, resztki szampana w butelce. Znaleźliście to, gdy weszliście tam po raz pierwszy? Jestem zupełnie pewien, że nie. Policyjne fotografie dowodzą, że ich tam nie było. Potem są te śliczne szczegóły o gumowych rękawiczkach, sztylecie i pozbyciu się go przez Danny. Zauważyłem, że wszystko to jest w liście, który wam przysłał. Według jego wersji, wszystko to wydarzyło się pomiędzy drugą trzydzieści a trzecią po południu. Zgadza się?
- Zgadza - przyznał Bechstein.
- Która była godzina, gdy Bayard zadzwonił, donosząc o morderstwie swojej żony?
- Około szóstej trzydzieści.
- A wy tam byliście o której?
- Piętnaście minut później, mniej więcej.
- Bayard kołysał ciało swojej żony i był zbroczony świeżą krwią?
- Zgadza siÄ™.