- Potrzebne mi są niezaprzeczalne dowody - mówił prezydent, chudą ręką uderzając w dokumenty walające się na pościeli...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W pewien sposób cieszyła się, że Egwene oraz jej przyjaciółek tu nie ma, cieszyła się, że nie może widzieć ich twarzy, a na nich, być może, piętna...
- Komnata znajdowała się na samym szczycie najwyższej wieży fortecy Przeoczenie na południe od Pułapki Cienia, miasta położonego na południowym krańcu...
- - Niedobitki Shaido wycofują się na północ - oznajmiła ponuro Amys - a coraz ich więcej przekracza Mur Smoka, jednak Rand al'Thor najwyraźniej o nich...
- Chociaż trenowałem i trenowałem godzinami, nie przypuszczałem, że dwanaście zaledwie minut walki może trwać tak bardzo długo...
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- Przez cały dzień odpoczywał po ostatniej misji, zanim wezwano go już nie do małego gabinetu kapitana Dumery'ego, ale na spotkanie z samym generałem Gorem...
- Nałgała mu coś o jednym jedynym weekendzie w łóżku z narzeczonym, który poszedł do wojska i zginął, co potem okazało się szczerą prawdą, gdyż...
- Brezovsky wstał i zwrócił się do adwokata: - Niestety, będziemy zmuszeni zatrzymać pana Lebovitza, bo może okazać się bardzo ważnym świadkiem...
- Wyniki te przeczą dosyć silnie zakorzenionemu w psychologii przekonaniu, że albo stosujemy racjonalne, czyli zaradcze sposoby przezwyciężania...
- Zresztą Rena i tak wolała słuchać o smokach, które były tematem dostatecznie bezpiecznym, nawet gdyby ktoś podsłuchiwał...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Dopóki nie będę miał niezaprzeczalnych, nie budzących wątpliwości dowodów, nie mogę wydać rozkazu do ataku.
- Nikt inny nie mógł nam tego zrobić - odezwał się Charles Kurnik. - Żaden inny kraj nie ma motywu, możliwości organizacyjnych i finansowych. Niech pan pomyśli, ile musiała kosztować ta cała operacja. Infiltracja fabryk konserw, sabotaże w elewatorach zbożowych, rozpryskiwanie Voraru D na każdej większej farmie pomiędzy Waszyngtonem a Kalifornią...
- Jest to jednak o wiele tańszy sposób od najtańszego konfliktu zbrojnego - powiedział Louis Krupner, nie zdejmując wzroku z prezydenta.
Prezydent przetarł oczy.
- Charles - powiedział. - Czy nie zasłoniłbyś tych okien? To słońce razi mnie.
Charles Kurnik bez słowa wykonał polecenie. Później stanął bez ruchu, z rękoma złączonymi przed sobą, jak mały chłopiec, który za chwilę ma wyrecytować jakiś wiersz.
- Panie prezydencie - zaczął - jeśli nie uderzymy teraz, jeśli nie uderzymy błyskawicznie, staniemy się niczym innym jak odkrytym, bezbronnym celem. W gruncie rzeczy jeszcze najwyżej przez kilka godzin jesteśmy w stanie posiadanymi środkami skutecznie bronić kraju.
Prezydent podniósł jakieś kartki, ale po chwili z rezygnacją odłożył je na łóżko.
- Jesteś dyrektorem FBI, Charles, i to bardzo dobrym dyrektorem. Ale, widzisz, w międzynarodowej dyplomacji nie można posługiwać się środkami właściwymi dla walk ulicznych. A ty, na podstawie kilku podejrzeń, chcesz w jednej chwili rozpieprzyć cały świat.
- Podejrzeń? - zdenerwował się Kurnik. - Sporządziliśmy już listy robotników z fabryk konserw, którzy niespodziewanie zaginęli w ostatnich dniach. Udowodniliśmy ponad wszelką wątpliwość, że wszyscy oni posługiwali się przez ostatni czas fałszywymi lub podrobionymi dokumentami. Udowodniliśmy, że wirus został rozrzucony na pola przez fałszywą agencję, zajmującą się fotografowaniem z powietrza - Your Spread From The Sky, Incorporated. Znane nam fakty dowodzą, że sowiecka armia ma w swoich szeregach od siedemdziesięciu do stu tysięcy specjalistów w zakresie wojny chemicznej i że w każdym pułku liniowym znajduje się wydzielona kompania obrony chemicznej! - Sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyciągnął z niej złożoną gazetę, wołając: -Wszyscy to wiedzą, na miłość boską! Popatrzcie na to: “Time” z dziesiątego marca 1980 roku. “Używając bomb, pocisków artyleryjskich, moździerzowych, wyrzutni rakietowych, sprayów rozpylanych z samolotów, a nawet min lądowych - Sowieci mogą atakować fosgenem, gazem musztardowym, cyjankiem wodoru, jadem kiełbasianym i setkami odmian śmiertelnych wirusów”. Jakiego jeszcze dowodu panu potrzeba, panie prezydencie? Przecież każdy średnio doinformowany człowiek w tym kraju wie, co jest grane! Prezydent przymknął oczy i odezwał się:
- Charles, jeśli przyprowadzisz mi chociaż jednego z tych dwustu robotników, którzy zniknęli, i udowodnisz mi, że jest on sowieckim agentem; jeśli przyprowadzisz mi chociaż jednego pilota z korporacji, która robiła zdjęcia nad polami, i udowodnisz, że ten pilot pracuje dla Moskwy, zacznę działać. Natychmiast, bez zwłoki, wahania, litości.
Charles Kurnik czekał, mając nadzieję, że prezydent powie coś jeszcze, ale ten już milczał. W półmroku jego blada twarz niewyraźnie odcinała się od bieli poduszki. Oczy miał wciąż zamknięte.
- Do tego czasu nic? - zapytał Kurnik zachrypniętym głosem. - Czy jeśli ich nie przyprowadzę, nie podejmie pan żadnej akcji, pod żadnym pozorem?
- Charles, żądasz ode mnie, żebym zrzucił bomby atomowe na Moskwę. Żądasz ode mnie, abym podjął decyzję o zniszczeniu narodu.
Charles Kurnik otarł ręką usta, jakby przed chwilą posmakował coś niezwykle kwaśnego.
- A co pana przed tym powstrzymuje? - zapytał. - Przecież oni już nas zniszczyli. - Stał w milczeniu, ze wzrokiem wbitym w podłogę. Z zewnątrz od czasu do czasu dobiegały odgłosy strzelaniny.
W pewnym momencie prezydent odezwał się do Louisa Krupnera: