Podszedłem do ceglanych schodków i usiadłem na najwyższym stopniu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Aviendha ubrała się, ale upłynęło sporo czasu, zanim usiadła, i jeszcze więcej, zanim Elayne zdołała ją przekonać, że nie powinny zawiązywać spisku...
- Wróciłem do pokoju, zmyłem naczynia po śniadaniu, posłałem łóżko, a potem usiadłem przy stole, wypisałem czek na pięćdziesiąt funtów, napisałem...
- Kiedy skończyłem i usiadłem, pewien mężczyzna, siedzący w trzecim rzędzie ławek, podniósł się ze swego miejsca i ruszył w moją stronę...
- Córka barona popatrzyła na nią pytającym wzrokiem i usiadła na krześle przy stole, gdyż nie miała siły utrzymać się na nogach...
- «Och! Wielkie szczęście i wielkie nieszczęście w tym domu! Niebiosa dały syna bezpłodnej, niech będzie błogosławiony Najwyższy! Lecz siedem miesięcy temu...
- Komnata znajdowała się na samym szczycie najwyższej wieży fortecy Przeoczenie na południe od Pułapki Cienia, miasta położonego na południowym krańcu...
- Sd Najwyszy z kolei zauwaa, e prawo do odmowy zastosowania przepisw ustawy, ktre sdy uznaj za sprzeczne z konstytucj, wynika z trzech wyraonych w niej zasad: jej...
- Rozpiął pas i rząd guzików, usiadł wygodnie i wydał krótkie polecenie:- Do domu, Piotrze...
- da siy sprawiedliwoci, usprawiedliwiono si,iby sprawiedliwe i silne byy razem i aby bypokj, ktry jest najwyszym dobrem...
- Podszed wprost do Nataszy wpatrujc si w ni uporczywie i powiedzia:- Moja wizyta u pani o tej godzinie i bez zapowiedzi jest do dziwna i przekracza granice...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Anna stanęła nade mną. Pozwoliliśmy naszym myślom biec jakiś czas w kompletnej ciszy.
— Nie wiem — odezwałem się wreszcie. — Nie wiem, w którym miejscu moja odpowiedzialność się zaczyna, a w którym kończy. Ona powiedziała, że są szczęśliwi jak skowronki. Wszyscy są szczęśliwi jak skowronki. ;
— Wszyscy? — zaciekawiła się Anna. — Marjorie, panna Johnson i kto jeszcze?
— Och, nie pytaj mnie. Powoli zaczynam myśleć, że ze zwykłej igły robimy mistyczne widły.
Anna przeciągnęła dłonią po twarzy.
— Strasznie się dzisiaj powtarzasz.
— I bardzo dobrze. Wolę się powtarzać niż ścigać perskie dżinny. Myślę, że powinniśmy dać sobie spokój z tą sprawą i pomyśleć o lunchu. Mam ochotę na zimne piwo i hot doga.
Anna pokręciła głową.
— Nie ma sensu uciekać przed tym problemem, Harry. Muszę odzyskać dzban, ponieważ to moja praca. Ty zaś musisz zrobić to samo przez wzgląd na twoją owdowiałą babkę.
Wzruszyłem ramionami.
— Coś mi się zdaje, że twoje powody są znacznie ważniejsze. Dlaczego po prostu nie chwycisz za kilof i nie wyłamiesz drzwi? Wtedy będziesz mogła wyjaśnić wszystko Marjorie osobiście.
Anna popatrzyła na mnie z powagą.
— Chciałabym mieć tyle odwagi — powiedziała. — Zastanawiam się nad wieżyczką. Jak myślisz, czy moglibyśmy przystawić do niej drabinę?
— Myślę, że tak — przyznałem z ociąganiem. — Zdajesz sobie jednak sprawę, że formalnie rzecz biorąc, wystąpimy w roli niepożądanych gości?
Anna rozpięła mankiety swojej szarej, jedwabnej bluzki.
— Niepożądanym .gościem będę tylko wtedy, gdy dam się złapać — odparła. — Gdzie w tym domu mogą być drabiny?
Wskazałem na szopę z narzędziami.
— Więc nie dasz sobie tego wyperswadować?
— W żaden sposób. Nadszedł czas, aby obejrzeć ten dzban w blasku dnia.
Wstałem ze schodów.
— Podejrzewam, że jako słabej kobiecie, będzie ci potrzebna niewielka pomoc. A więc chodźmy po drabinę i przekonajmy się w końcu, co ten przeklęty dzban robi naprawdę. Może on też się zmienił, tak jak i zegar słoneczny.
Anna uniosła brwi.
— Jaki znów zegar?
Skinąłem głową w stronę trawnika.
— Tamten. Zrobiono z niego jeszcze jeden arabski zabytek.
— Jesteś pewien?
— Oczywiście, że tak. Przestań mnie wreszcie pytać za każdym razem, czy jestem pewien. Jestem najpewniejszym człowiekiem jakiego znam. Zamiast wypytywać, lepiej podejdź i przekonaj się sama.
— Tak właśnie zrobię — stwierdziła, ruszając pospiesznie we wskazanym kierunku. Nie pozostawało mi nic innego jak pójść w jej ślady.
— Zobacz — powiodłem dłonią nad rysunkami i arabskimi napisami. — Kiedy byłem dzieckiem, stał tu zwyczajny zegar słoneczny.
Anna oglądała płytę z niesamowitym napięciem matki poszukującej wszy we włosach córki. Jej usta poruszały się nieznacznie, gdy próbowała odczytać poszczególne wyrazy, a od czasu do czasu wyrywało się z nich głośne: „O Boże”.
Stałem obok i czekałem cierpliwie aż skończy. Kiedy wreszcie wyprostowała się, zapytałem:
— Co to jest? Czy to kolejny przejaw perskiej sztuki magicznej?
Anna skinęła głową.
— Sądzę, że można to tak nazwać. Czytałam o czymś takim, oglądałam nawet rysunki, ale po raz pierwszy widzę to na własne oczy. Mamy oto przed sobą zegar nocny.
— Czyli zegar słoneczny, który wskazuje czas w nocy? Wiedziałem, że Arabowie byli bardzo zdolni, ale nie sądziłem, że aż do tego stopnia.
Pokręciła przecząco głową.
— Ten zegar nie odmierza czasu. Jest przeznaczony do oddziaływania duchowego. Słyszałeś o gwiazdach i planetach tworzących pomiędzy sobą koniunkcje? Zajmuje się tym astrologia.
Wyszczerzyłem zęby w ponurym uśmiechu.
— Rozmawia pani z ekspertem, madame.
— A więc — podjęła, nie odwzajemniając mojego grymasu — według pogłosek, starożytnym Arabom udało się poznać sposób na skupienie w określonym punkcie Ziemi wzmocnionego wpływu planet. To tak, jakbyś zogniskował promienie słoneczne za pomocą szkła powiększającego. Potrafili oni zsynchronizować swoje nocne zegary z innymi galaktykami czy gromadami gwiazd i skoncentrować dowolny rodzaj energii duchowej na obszarze nie większym od paznokcia.
Dotknąłem ostro zakończonej wskazówki. — A zatem jest to oryginalny przyrząd do uprawiania magii? — zapytałem. — Może ustawiono go tutaj jako dekorację, zabytek znaleziony przez Maxa w trakcie którejś z podróży?
Anna popatrzyła na mnie poważnym wzrokiem. — Nocnych zegarów nie znajduje się ot tak sobie, Harry. Po dzień dzisiejszy są one w Iranie zakazane, choć nie powie ci tego żaden przedstawiciel rządu. Ostatni znany okaz takiego zegara został skonfiskowany i zniszczony w Bagdadzie dwadzieścia pięć lat temu. Ściągnąłem brwi.
— Chyba żartujesz. Podobny do tego? A cóż u diabła można nim zrobić?
— Bardzo dużo — wyjaśniła Anna. — Możesz się nim posłużyć, aby zniszczyć swoich wrogów. Możesz obdarzyć przyjaciół nadprzyrodzoną mocą. Właściwa obsługa wymaga doświadczenia i ogromnego talentu. Da się ją porównać do prowadzenia wielkiego odrzutowca podczas huraganu. Podejmujący się tego człowiek ma do czynienia z kolosalnymi, wzburzonymi siłami, nad którymi musi nie tylko zapanować, ale jeszcze zogniskować je z niebywałą dokładnością.
— Brzmi nieźle — przyznałem. — Jest tylko jeden problem: co to tutaj robi?
Anna odrzuciła z oczu kosmyk włosów.
— Z odpowiedzią nie powinno być żadnych kłopotów — stwierdziła. — Uklęknij przy zegarze i patrz wzdłuż boku wskazówki tak długo, aż wszystkie otwory znajdą się w jednej linii. Tak w każdym bądź razie zalecają stare księgi.