Podchodzimy do czarnych drewnianych lakierowanych drzwi...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- żelazne okucia drzwi, to, przypadłszy do gromady, stojącej w ponurem milczeniu, zaskowy- czała chrapliwie ostatkami sił i ostatkami...
- kaporą za twój najmniejszy paznokietek! Wysłuchawszy mnie dziewczyna wybuchnęła śmiechem łotrzycy, zatrzasnęła mi drzwi przed samym nosem,...
- innymi nie otworzono już drzwi tego dnia, bo pani była zdrożona, a przy tym musiała się za-jąć panem Nowowiejskim...
- Gdy Helikopter podszedł do drzwi Michela i zapukał, Hans zerknął znad studzienki...
- Zanim zdążył to przemyśleć, odepchnęli go wybiegający zza drzwi strażnicy...
- Otworzył szklane drzwi i podał legioniście przepustkę wejściową...
- Podszedł do drzwi przedziału, schylił się i powąchał dziurkę od klucza...
- Odbili się od drzwi i ścinając schody na skos, dopadli motocykla...
- - Czy to były grube drzwi? - zapytał Sparhawk ze zdumieniem...
- Nagle drzwi się otwarły, a na ulicę wybiegło dziecko...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Nasze przybycie rejestruje umieszczona nad nimi kamera, której dioda
mruga czerwonym światłem. Jonathan stuka staromodną mosiężną
kołatką. Po kilku sekundach drzwi się otwierają i w progu staje
blondynka ubrana w bardzo drogi zielony kostium. WÅ‚osy ma zwiÄ…zane
w ciasny kok i zachowuje siÄ™ z profesjonalnym dystansem.
– Dobry wieczór – wita nas i wpuszcza do Å›rodka. Drzwi cicho
zamykajÄ… siÄ™ za naszymi plecami.
Nie mam pojęcia, czego właściwie oczekiwałam, ale z całą
pewnością nie tak prostej elegancji. Rozproszone światło wyłania z
półmroku hol wejściowy i podkreśla kontrast między błyszczącym
białym blatem, za którym czeka blondynka, a matowymi beżowymi
ścianami przełamanymi sięgającymi aż do sufitu brązowymi
elementami z drewna. Na podłodze ułożone są ciemnomahoniowe dywany. Pomieszczenie sprawia jednocześnie chłodne, ale i przyjemne
wrażenie. Dwa obite białym materiałem dizajnerskie fotele zapraszają,
by na nich spocząć. Wyglądają jednak tak, jakby nikt na nich nigdy nie
siedział, jakby dopiero zostały dostarczone do klubu.
Blondynka zna Jonathana, mnie za to mierzy nieco sceptycznym,
choć wcale nie nieprzyjemnym wzrokiem. Odbiera od Jonathana
niewielkÄ… kartÄ™ magnetycznÄ…, przesuwa jÄ… przez czytnik, a mnie podaje
plik zadrukowanych kartek.
– To zobowiÄ…zanie do zachowania milczenia i poufnoÅ›ci –
wyjaÅ›nia Jonathan i uÅ›miecha siÄ™ szeroko. – Wiesz już chyba, do czego
to służy.
Nie zadaję sobie trudu, by przeczytać całość, tylko sprawdzam
najważniejsze paragrafy. Jestem zaskoczona. Chyba musiałabym upaść
na głowę, żeby zdradzić cokolwiek z tego, co zobaczę albo usłyszę w
czasie pobytu w klubie. Nie mam na pewno takiego zamiaru. PodpisujÄ™
wszystkie papiery i oddajÄ™ dokumenty blondynce.
– ProszÄ™, możecie paÅ„stwo wejść – mówi i podaje Jonathanowi
dwa klucze, na których wiszą drewniane breloczki z numerami
jedenaście i dwanaście. Bierzemy też dwie czarne maski z
błyszczącego, miękkiego materiału.
Chciałabym zapytać, do czego są nam te klucze i maski, lecz
odnoszę wrażenie, że jedną z podstawowych zasad jest zachowywanie
milczenia. Dlatego postanawiam się nie odzywać. I tak jestem już zbyt
podekscytowana i nie mogę zebrać myśli.
– ProszÄ™ – mówi blondynka i wskazuje na drzwi naprzeciwko
holu wejściowego, które prowadzą do wnętrza willi.
Kiedy do nich podchodzimy, z wrażenia wstrzymuję oddech, bo
nie mam pojęcia, co się za nimi kryje. Jonathan chyba wyczuwa moje
napięcie. Patrzy na mnie i uśmiecha się delikatnie. W końcu otwiera
drzwi. Chwilę później stoimy w kolejnym holu, z którego zakręcone
schody prowadzą na wyższe piętra.
Pomieszczenie jest urządzone w zupełnie innym stylu niż hol
wejściowy, jest znacznie bardziej wyraziste. Framugi, drzwi, boazeria i
stopnie wykonane są z ciemnego, niemal czarnego drewna. Podkreśla
to sposób wykończenia podłogi i sufitu, które zostały ozdobione
kontrastującym, biało-czarnym wzorem w linie. Na podłodze
wykonany on jest z biaÅ‚ego i czarnego marmuru i ma delikatnie rozrysowane wzory, natomiast na suficie – za pomocÄ…
wyeksponowanych belek stropowych. Wielkie lampy, podobnie jak
poręcze, wykonane są z mosiądzu.
Niemal natychmiast obok nas pojawia się mężczyzna w
eleganckiej liberii i pomaga nam zdjąć płaszcze. Odbiera nam je, a na
koniec bierze również moją torebkę. Jonathan podaje mu oba klucze,
które dostał od blondynki przy wejściu. Drugi z mężczyzn, w
identycznym uniformie, staje na schodach, spoglÄ…da w naszÄ… stronÄ™ i
zaraz znika.
– Kim oni sÄ…? – pytam Jonathana, kiedy zostajemy sami.
– DbajÄ… o to, żeby nasz pobyt tutaj byÅ‚ tak przyjemny, jak siÄ™
tylko da. Jeśli zachcemy, przyniosą nam napoje lub podadzą jedzenie. A
jeÅ›li – patrzy na mnie – bÄ™dziesz chciaÅ‚a siÄ™ rozebrać, zadbajÄ…, by twoje rzeczy trafiÅ‚y do kabiny numer dwanaÅ›cie, tam z przodu – wyjaÅ›nia,
wskazujÄ…c na drzwi przy schodach. – NaprawdÄ™ o nic nie musisz siÄ™ tu
troszczyć.
– A jeÅ›li wolaÅ‚abym zostać ubrana, a oni sprzÄ…tnÄ… już moje
rzeczy? – pytam.
– Wtedy zaÅ‚ożysz pÅ‚aszcz kÄ…pielowy, który ci zaproponujÄ… –
odpowiada.
– NiezÅ‚a obsÅ‚uga – potakujÄ™ i wzruszam ramionami. – Pewnie też
odpowiednio droga, co?
Jonathan się śmieje. Wolę nie pytać, ile dokładnie to wszystko
kosztuje, bo pewnie bym się przeraziła. Teraz mam jasność, dlaczego
Claire nie miała szans dostać się do środka. Być może nie przekroczyła
nawet kutej bramy…
Nabieram głęboko powietrza.
– Co teraz?
– Chodź – mówi i prowadzi mnie w kierunku kolejnych drzwi po
prawej stronie schodów. Zanim je otwiera, nieruchomieje.
– Chcesz zaÅ‚ożyć maskÄ™? – Podaje mi jednÄ… z tych, które
otrzymaliśmy.
– A ty? – Odpowiadam pytaniem.
– Zawsze jÄ… noszÄ™. To nie jest obowiÄ…zkowe, ale wielu je
zakłada. Właściwie wszyscy. Ten element garderoby potęguje
podniecenie.
Nawet dobrze, że mam tę maskę, bo w jakiś sposób będę mogła
się za nią ukryć, myślę i zakrywam twarz. Materiał jest miły, miękki i
bardzo wygodnie leży na twarzy. Kiedy Jonathan zakłada swoją maskę,
zaczynam rozumieć, co miał na myśli, mówiąc o podnieceniu. Czuję
dreszcz emocji przebiegajÄ…cy mi po plecach. W masce wyglÄ…da bardzo