Podszedł do drzwi przedziału, schylił się i powąchał dziurkę od klucza...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- żelazne okucia drzwi, to, przypadłszy do gromady, stojącej w ponurem milczeniu, zaskowy- czała chrapliwie ostatkami sił i ostatkami...
- kaporą za twój najmniejszy paznokietek! Wysłuchawszy mnie dziewczyna wybuchnęła śmiechem łotrzycy, zatrzasnęła mi drzwi przed samym nosem,...
- innymi nie otworzono już drzwi tego dnia, bo pani była zdrożona, a przy tym musiała się za-jąć panem Nowowiejskim...
- Małgorzata odwiesiła słuchawkę i jednocześnie w sąsiednim pokoju rozległo się drewniane kuśtykanie i coś zaczęło dobijać się do drzwi...
- Zanim zdążył to przemyśleć, odepchnęli go wybiegający zza drzwi strażnicy...
- Otworzył szklane drzwi i podał legioniście przepustkę wejściową...
- Odbili się od drzwi i ścinając schody na skos, dopadli motocykla...
- - Czy to były grube drzwi? - zapytał Sparhawk ze zdumieniem...
- Nagle drzwi się otwarły, a na ulicę wybiegło dziecko...
- Podchodzimy do czarnych drewnianych lakierowanych drzwi...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wyczuł słabiutki zapach eteru. Bez wątpienia popełniono tu przestępstwo, a on wkrótce złapie bezwzględnego sprawcę.
- Proszę się nie obawiać, signora - rzekł inspektor Ricci i wyprostował się. - W żaden sposób klejnoty nie wydostaną się z tego pociągu. Złapiemy złodzieja i zwrócimy pani biżuterię.
Miał wszelkie powody do optymizmu. Pułapka była szczelnie zamknięta i przestępca nie miał najmniejszej szansy ucieczki.
Pasażerów wyprowadzono pojedynczo do dworcowej poczekalni, gdzie byli poddawani rewizji osobistej. Wszyscy oni - w większości ważne osobistości - poczuli się urażeni.
- Bardzo mi przykro - wyjaśniał inspektor Ricci każdemu z osobna - ale kradzież miliona dolarów to poważne przestępstwo.
Podczas gdy pasażerów poddawano rewizji, ich przedziały zostały wyjątkowo skrupulatnie przeszukane przez innych detektywów. Sprawdzano każdy centymetr kwadratowy ścian, mebli, otwierano wszystkie walizki i przeglądano ich zawartość. Inspektor Ricci dojrzał przed sobą życiową szansę i postanowił ją wykorzystać. Po odzyskaniu skradzionych klejnotów bez wątpienia czeka go awans i podwyżka. Może nawet Silvana Luadi z wdzięczności zaprosi go na... Wydawał rozkazy ze zdwojoną energią.
Tracy usłyszała pukanie do drzwi przedziału, a w chwilę później do środka wkroczył policjant.
- Przepraszam, signorina. Z powodu włamania niezbędne jest przeszukanie wszystkich przedziałów oraz zrewidowanie pasażerów. Gdyby była pani łaskawa pójść za mną...
- Włamanie? - Była wstrząśnięta. - W tym pociągu?
- Niestety tak, signorina.
Tracy wyszła na korytarz, po czym do przedziału weszło dwóch detektywów, którzy otworzyli jej walizki i rozpoczęli staranne metodyczne przetrząsanie ich zawartości.
Po czterech godzinach poszukiwań znaleziono kilka paczuszek marihuany, pięć uncji kokainy, nóż i nielegalnie posiadany pistolet. Nie wykryto najmniejszego śladu skradzionej biżuterii. Inspektor Ricci nie mógł w to uwierzyć.
- Czy przeszukaliście cały pociąg? - zapytał swego zastępcę.
- Panie inspektorze, przeszukaliśmy absolutnie wszystko: lokomotywę, wagony restauracyjne, bar, toalety, przedziały. Przeszukaliśmy pasażerów i wszystkie ich bagaże. Mogę przysiąc, że biżuterii nie ma w tym pociągu. Może pani Luadi ta kradzież po prostu się przyśniła.
Ale inspektor Ricci był innego zdania. Rozmawiał już z kelnerami, którzy potwierdzili, że poprzedniego wieczoru przy obiedzie Silvana Luadi miała na sobie klejnoty wielkiej wartości.
Do Mediolanu przyleciał przedstawiciel towarzystwa Orient Express.
- Pociąg musi jechać dalej - stwierdził - już teraz jesteśmy poważnie opóźnieni.
Ricci musiał skapitulować. Dalsze przetrzymywanie pociągu nie miało sensu. Inspektor nie mógł zrobić nic więcej. Sytuację można było, jego zdaniem, wytłumaczyć w ten sposób, że w nocy złodziej wyrzucił klejnoty przez okno wagonu do oczekującego gdzieś przy torach wspólnika. Ale czy rzeczywiście było to możliwe? Złodziej musiałby niezwykle dokładnie uzgodnić ze wspólnikiem miejsce wyrzucenia łupu, a przecież nie mógł zawczasu przewidzieć, kiedy korytarz będzie pusty. Nie mógł dokładnie wiedzieć, w której chwili pociąg minie jakiś wybrany przez niego punkt. Była to zagadka, której inspektor nie potrafił rozwiązać.
- Niech pociąg odjeżdża - rozkazał.
Stał na peronie, patrząc z bezsilną wściekłością za oddalającym się pociągiem. Razem z nim oddalał się jego awans, podwyżka i wspaniały wieczór z Silvana Luadi.
Przy śniadaniu wszyscy pasażerowie rozmawiali jedynie o rabunku klejnotów.
- To najbardziej zdumiewająca historia, jaką słyszałam w swoim życiu - przyznała bardzo uprzejma nauczycielka ze szkoły dla dziewcząt. Pokazała malutki, złoty naszyjnik z diamentami: - Mam szczęście, że nie ukradli mi tego!
- Na pewno! - zgodziła się z nią Tracy.
Gdy tylko Alberto Fornali pojawił się w wagonie restauracyjnym, natychmiast zauważył Tracy i w chwilę później był już przy niej.
- Słyszałaś, oczywiście, co się stało. Ale czy wiesz, że to właśnie żona Fornati została obrabowana?
- Nie!