- Osłabiony? W jaki sposób?- Jego wola może znacząco zmaleć, do poziomu zwykłego starca...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- 187mo¿emy przyj¹æ jako zasadê, ¿e ka¿dy kraj wymieniony wœród owych affines le¿a³ na zewn¹trz granic tego pañstwa, jako jego „bok" (tatuœ] Kieruj¹c siê t¹ zasad¹,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziaÅ‚a Morgiana i jej dÅ‚oÅ„ zacisnęła siÄ™ na jego rÄ™ce, ale zadziwiÅ‚...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijaj¹c bardziej szczegó³ow¹ analizê procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a tak¿e proces jego nasilania siê...
- 9 W książce tej termin „hitlerowski holokaust" odnosi się do wydarzeń historycznych, natomiast termin „holokaust" oznacza jego ideologiczne...
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wyczerpał ją do granic możliwości i całkiem prawdopodobne, że nigdy nie odzyska swojej dawnej mocy.
- Chcesz powiedzieć, że nie będzie już czarodziejem?
- Nie zadawaj retorycznych pytań, Garionie - odparła ze znużeniem. - Jeśli stanie się najgorsze, ty i ja będziemy musieli ukryć to przed wszystkimi. Jedynie moc twojego dziadka przez wszystkie te lata powstrzymywała Angaraków przed atakiem. Gdyby coś się z nią stało, ty i ja musimy sprawić, żeby wszystko wyglądało jak kiedyś. Jeśli się to uda, powinniśmy ukryć prawdę nawet przed nim samym.
- Co poczniemy bez niego?
- Będziemy działać dalej, Garionie - odparła spokojnie, patrząc mu prosto w oczy. - Nasze zadanie jest zbyt ważne, abyśmy mieli się cofnąć, ponieważ ktoś z nas padł po drodze... nawet jeśli ów ktoś to przypadkiem twój dziadek. Przez cały czas ścigamy się z czasem, Garionie. Musimy wypełnić Proroctwo i dostarczyć Klejnot do Rivy przed Dniem Zarania. Musimy też zebrać ludzi, którzy powinni się tam znaleźć.
- Kogo?
- Chociażby księżniczkę Ce’Nedrę.
- Ce’Nedrę? - Garion tak naprawdę nigdy nie zapomniał drobnej księżniczki, lecz nie pojmował, dlaczego ciocia Pol tak bardzo upiera się, aby towarzyszyła im ona do Rivy.
- Z czasem zrozumiesz, kochanie. Wszystko to stanowi część łańcucha wydarzeń, które muszą nastąpić w określonej kolejności i w określonym czasie. Zazwyczaj przeszłość kształtuje przyszłość. Ten łańcuch zdarzeń jest jednak inny. W tym wypadku zdarzenia, które zajdą w przyszłości, określają to, co dzieje się teraz. Jeśli nie zrobimy wszystkiego tak, jak powinniśmy, zmieni się zakończenie, a nie sądzę, aby komukolwiek z nas to się spodobało.
- Co mam zrobić? - spytał, bez wahania oddając się w jej ręce.
Polgara uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- Dziękuję, Garionie - odparła z prostotą. - Kiedy dołączysz do innych, spytają cię, jak się czuje mój ojciec. Chcę, abyś zrobił dobrą minę do złej gry i powiedział, że wszystko w porządku.
- Mam ich okłamać. - To nie było pytanie.
- Żadne miejsce na świecie nie jest wolne od szpiegów, Garionie. Wiesz o tym równie dobrze jak ja - a cokolwiek by się stało, nie możemy pozwolić, aby do Angaraków dotarł choćby cień pogłoski, iż twój dziadek mógłby stracić swoją moc. W razie konieczności będziesz kłamał, aż odpadnie ci język. Od tego, jak zręcznie to zrobisz, może zależeć los całego Zachodu.
Popatrzył na nią ze zdumieniem.
- Możliwe, że to wszystko okaże się zupełnie zbędne - pocieszyła go Polgara. - Po paru tygodniach wypoczynku możemy stwierdzić, że ojciec pozostał nie zmieniony, ale w razie gdyby coś poszło nie tak, musimy być przygotowani.
- Nie możemy czegoś zrobić?
- I tak robimy wszystko, co możemy. Teraz wracaj do innych, Garionie. I uśmiechaj się. Jeśli będzie trzeba, uśmiechaj się, póki nie rozboli cię szczęka.
Z kąta pokoju dobiegł ich cichy szmer i oboje gwałtownie odwrócili głowy. Stał tam Podarek. Jego błękitne oczy obserwowały ich z powagą.
- Zabierz go ze sobą - powiedziała ciocia Pol. - Dopilnuj, aby coś zjadł i miej na niego oko.
Garion skinął głową i gestem wezwał dziecko. Podarek uśmiechnął się z ufnością i przeszedł przez pokój. Wyciągnął rękę, poklepał dłoń nieprzytomnego Belgaratha, po czym odwrócił się i podążył za Garionem na korytarz.
Na zewnątrz czekała na nich wysoka ciemnowłosa dziewczyna, która towarzyszyła wcześniej królowej Silar. Jej skóra, jak zauważył Garion, była bardzo blada, prawie przejrzysta, a szare oczy spoglądały szczerze i otwarcie.
- Czy Przedwieczny naprawdę czuje się lepiej? - spytała.
- Znacznie lepiej - odparł Garion z całą pewnością siebie, na jaką potrafił się zdobyć. - Lada moment wstanie z łóżka.
- Sprawia wrażenie tak słabego - stwierdziła. - Starego i kruchego.
- Kruchy? Belgarath? - Garion zmusił się do śmiechu. - Jego ciało zbudowane jest ze starego żelaza i hufnali.
- Ale jednak ma siedem tysięcy lat.
- Dla niego to nic nie znaczy. Bardzo dawno temu przestał zwracać uwagę na upływ czasu.
- Ty jesteś Garion, prawda? - spytała. - Królowa Silar opowiadała nam o tobie, kiedy w zeszłym roku wróciła z Val Alorn. Z jakiegoś powodu sądziłam, że jesteś młodszy.
- Wtedy byłem - odparł Garion. - Przez ostatni rok nieco się postarzałem.
- Nazywam się Adara - przedstawiła się wysoka dziewczyna. - Królowa Silar prosiła, abym wskazała ci drogę do głównej sali. Kolacja będzie gotowa wkrótce.
Garion uprzejmie skłonił głowę. Mimo nękających go obaw, nie potrafił pozbyć się owego szczególnego wrażenia, że powinien znać tę spokojną, piękną dziewczynę. Podarek wyciągnął rękę i ujął dłoń Adary, po czym cała trójka ruszyła oświetlonym blaskiem pochodni korytarzem.
Sala tronowa króla Cho-Haga znajdowała się na niższym piętrze. Było to długie, wąskie pomieszczenie, w którym krzesła i wyściełane ławy stały wokół wypełnionych płonącymi węglami żarników. Barak, trzymający w swej potężnej ręce wielki kufel ale, z emfazą opisywał ich zejście z szańca, znacznie podkolorowując niektóre fakty.