Oone wodziła stopą po pęknięciach gruntu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- - “Co robisz, gdy w samochodzie pęknie ci szyba? - zanuciła pod nosem, leżąc na warstwie sosnowych igieł...
- Falą i nagą stopą, co wnet się zanurzy, Przyjściem listu i zdjęciem pieczęci z pośpiechem, Pomiędzy zaproszeniem i rankiem podróży, Między...
- - Cholera, zaraz chyba pęknie mu serce - Denny znowu klęczałprzy chłopcu...
- Głosowanie powinno przebiegać bez przerwy, między godziną 6°° rano a 8°° wieczorem...
- Celem ostatecznego rozprawienia się z Augustem II, latem 1706 r...
- spokój
- królewski, wymachując rękami przy wyjaśnianiu antyen - tropijnych przejść krytycznych, zauważył, że coś mu przeszkadza, rzucił okiem na własną dłoń i...
- ÂŤTo niedoskonałość miłości...
- In England, Wales and Northern Ireland the General Certificate of Secondary Education General Certificate of Education Advanced (GCE (GCSE) is the main...
- function makePath(formObj) { var fontName = imagePath + formObj...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Aby dowiedzieć się czegoś więcej, trzeba zostać adeptem naszej sztuki, terminatorem.
- Z chęcią - stwierdził Elryk. - Dość rozbudziłaś moją ciekawość, pani. Wspominałaś o pewnych zasadach. Czego dotyczą?
- Niektóre mają charakter instruktażowy, inne deskryptywny. Przede wszystkim musisz wiedzieć, że każdemu wymiarowi snu przypisaliśmy siedem aspektów, którym nadaliśmy nazwy. W ten sposób pragnęliśmy nadać postać temu, co jej nie posiada, i opanować to, co jest niemal nie do opanowania. Narzucając taką interpretację snów, nauczyliśmy się sztuki przetrwania w światach, gdzie inni musieliby zginąć po paru minutach. Jednak nawet to, co własną siłą woli kształtujemy, może wymknąć się czasem spod kontroli. Gdybyś wybrał się ze mną, by wesprzeć mnie w sprawie, będziesz musiał pamiętać, że przyjdzie nam przebyć siedem krain. Pierwsza to Sadanor, lub inaczej Kraina Snów Pospolitych. Druga nazywa się Marador, inaczej Kraina Starych Pragnień. Trzecia to Paranor, Kraina Straconej Wiary. Dalej jest Celador, Ląd Zapomnianej Miłości. Piąta jest Imador, Kraina Młodzieńczych Ambicji, szósta zaś Falador, Kraina Szaleństwa...
- Zaiste dziwaczne to nazwy, pani. Gildia ma chyba skłonność do poetyzowania. A siódma? Jak się nazywa?
Nie odpowiedziała od razu. Spojrzała na niego urokliwymi oczami, jakby sondując umysł księcia.
- Nie ma nazwy - stwierdziła cicho. - Nie ma nazwy, prócz tej, którą akurat nadadzą krainie jej mieszkańcy. Ale tam właśnie, jeśli gdziekolwiek, znajdziesz Perłową Fortecę.
Elryk poczuł się zniewolony jej łagodnym, ale przenikliwym spojrzeniem.
- A jak można tam się dostać? - Zmusił się do zadania tego pytania, chociaż całe jego ciało wołało wielkim głosem o chociaż łyk eliksiru.
Oone wyczuła napięcie i położyła mu uspokajająco dłoń na ramieniu.
- Poprzez dziecko.
Pamiętając zdarzenia ze Spiżowego Namiotu, Elryk zadrżał.
- Ale jak tego dokonać?
Oone zmarszczyła brwi i mocniej zacisnęła dłoń.
- Ona jest naszą bramą, a różdżki są kluczami. Nie stanie jej się przy tym żadna krzywda. Jeśli zaś dotrzemy do siódmej, Bezimiennej Krainy, wówczas może uda nam się znaleźć sposób, by uwolnić dziewczynę z więzienia.
- Zatem ona jest medium? Czy może Czarownicy wiedzieli o tym i dlatego właśnie wprawili ją w trans? Czy to tak było?
Oone zawahała się, ale przytaknęła.
- Blisko jesteś, książę Elryku. Nasze księgi, których wiele spisano, chociaż znaczna ich część spoczywa niedostępna w bibliotekach Tanelornu, powiadają że: „To, co trwa wewnątrz, zawsze ma swą postać na zewnątrz, to zaś, co jest na zewnątrz, z wnętrza przybiera swą postać”. Inaczej mówiąc, wszystko widzialne ma też swój niewidzialny aspekt, podobnie jak rzeczy niewidzialne mają swoje widzialne odpowiedniki.
Elrykowi wydało się to zbyt enigmatyczne, chociaż nieobce mu były podobne zagadki spotykane w demonologii jego kraju. Traktował je poważnie wiedząc, że często wymagają szczególnego doświadczenia i refleksji, by dały się zrozumieć.
- Mówisz, pani, o magicznych wymiarach. Światach zamieszkanych przez władców Ładu i Chaosu, przez istoty nieziemskie, nieśmiertelne i tym podobne. Wiem nieco o nich, bywałem tam nawet trochę. Nigdy jednak nie słyszałem o tym, by zostawiać przy przekraczaniu granicy część swej fizycznej materii ni o wykorzystywaniu śpiącego dziecka jako bramy wejściowej!
Przyjrzała mu się, jakby podejrzewała księcia o świadomą nieuprzejmość, potem wzruszyła ramionami.
- Sam stwierdzisz, że wymiary snów są bardzo podobne do tych, które poznałeś. I lepiej, jeśli zapamiętasz sobie dobrze nasz kodeks i będziesz go przestrzegał.
- Przejmujesz zatem dowództwo, pani...
- Jeśli mamy przetrwać... Alnac kierował się instynktem dobrego złodzieja snów, brakło mu jednak dyscypliny. To był jeden z zasadniczych powodów jego porażki. Dla ciebie zaś dyscyplina jest czymś naturalnym, dzięki niej doszedłeś do pewnej znajomości magii. Inaczej dawno byś już uległ własnym czarom.
- W znacznym stopniu wyzwoliłem się już od tej dyscypliny, pani.