- Nigdy więcej - powiedział...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziała Morgiana i jej dłoń zacisnęła się na jego ręce, ale zadziwił...
- — Siadaj, chłopaku — powiedział dowódca...
- – Zgadzam się – powiedziała nie ociągając się Colette...
- — Tego kuśnierza mogłabyś lepiej pamiętać, skoro zetknęłaś się z nim osobiście — powiedziałam z niezadowoleniem i naganą...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, w wieży nad nimi zadzwonił dzwon; brzmiał przeraźliwie głośno i nisko - jak żaden inny, które słyszała Miriamele...
- — To jest możliwe, ale raczej nieprawdopodobne — powiedział Ulath...
- – Nie masz mi nic do powiedzenia – odparł, nie potrafiąc ukryć pobrzmiewającej w jego głosie konsternacji...
- – Powinniśmy się stąd wynosić, nim orki zaczną przetrząsać te ruiny – powiedziała Isaan...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Głos miał zachrypły od napięcia, plecy zgarbione. Odwrócił się do Ansseta, który doznał wstrząsu na widok postarzałej twarzy imperatora. Zmarszczki się pogłębiły, kąciki ust opadły, zapadnięte oczy, wypełnione bólem, spoczywały głęboko w oczodołach niczym klejnoty na ciemnym aksamicie. Ansset nagle uświadomił sobie, że Mikal umrze pewnego dnia.
- Nigdy więcej - powiedział Mikal. - To się nigdy nie może powtórzyć. Kiedy prosiłeś mnie o wolność od strażników, regulaminów i przepisów, powiedziałem: „Dobrze, rób, co chcesz, Słowika nie można zamknąć w klatce”. Dla mnie, dla moich przyjaciół jesteś piękną melodią w powietrzu. Dla moich wrogów, znacznie liczniejszych od przyjaciół, jesteś narzędziem. Sama utrata ciebie może mnie zabić, Ansset. Nie jestem już młody. Nie wytrzymam tego.
- Przepraszam.
- Przepraszasz. Skąd miałeś wiedzieć? Wychowany w tym przeklętym Domu Pieśni, zupełnie nie znając życia, skąd miałeś wiedzieć, jaka nienawiść kieruje zwierzętami, które chodzą na dwóch nogach i uważają się za rozumne? Ja wiedziałem. Ale odkąd cię poznałem, stałem się głupcem. Żyję już tak długo, tysiąc lat, milion lat, i nigdy nie robiłem tyle błędów, ile popełniłem od twojego przyjazdu.
- Więc odeślij mnie. Proszę. Mikal popatrzył na niego uważnie.
- Czy chcesz odejść?
Ansset chciał skłamać, chciał powiedzieć: Tak, muszę odejść, odeślij mnie do domu. Ale nie mógł okłamać Mikala.
- Nie - powiedział wreszcie.
- Więc załatwione. Ale od tej chwili będziesz strzeżony. Chociaż poniewczasie, ale będziemy cię cholernie dobrze pilnować, za twoją zgodą.
- Tak.
- Niech to szlag, zaśpiewaj dla mnie! Śpiewaj!
Mikal wielkimi krokami przemierzył pokój, wziął na ręce jedenastoletniego chłopca, zaniósł do kominka i trzymał w objęciach, kiedy Ansset zaczął śpiewać. Była to łagodna, krótka piosenka, ale pod koniec Mikal leżał na plecach, wpatrując się w sufit. Strumienie łez płynęły mu z oczu.
- Nie chciałem, żeby piosenka była smutna. Wyraziłem swoją radość - powiedział Ansset.
- Ja też.
Mikal wyciągnął rękę i chwycił dłoń Ansseta.
- Skąd miałem wiedzieć, Ansset, skąd miałem wiedzieć, że teraz, na starość popełnię głupstwo, którego unikałem przez całe życie? Och, kochałem równie namiętnie, jak rządziłem, ale dopiero kiedy cię porwano, odkryłem, że cię potrzebuję, mój synu. - Mikal obrócił się i spojrzał na Ansseta, który wpatrywał się z uwielbieniem w starego imperatora. - Nie patrz na mnie tak czule, chłopcze. Jestem starym draniem, który zabiłby własną matkę, gdyby wrogowie go nie wyręczyli.
- Nigdy mnie nie skrzywdziłeś.
- Krzywdzę wszystkich, których kocham. - Pełna goryczy twarz imperatora złagodniała na wspomnienie strachu. - Baliśmy się o ciebie. Najpierw baliśmy się, że zostałeś kolejną ofiarą tego szaleńca, który terroryzuje obywateli. Wykazuje niesłychaną zuchwałość. Ciągle się spodziewałem, że znajdą twoje ciało rozdarte na strzępy... - głos mu się załamał. -Ale nie znaleźli, tylko znajdowali inne ciała, coraz więcej ciał, ale żadne nie było twoje. W niektórych musieliśmy nawet sprawdzać zęby lub odciski palców, ale żadne nie było twoje. Wtedy zrozumieliśmy, że ktokolwiek cię porwał, dobrze wybrał porę. Traciliśmy tygodnie, próbując dopasować twoje porwanie do schematu, a zanim się zorientowaliśmy, że popełniamy błąd, ślad zdążył wystygnąć. Nikt nie zażądał okupu. Nic. W nocy leżałem bezsennie i całymi godzinami rozmyślałem, co oni z tobą robią.
- Nic mi nie jest.
- Ciągle ich się boisz.
- Nie ich - zaprzeczył Ansset. - Siebie. Mikal westchnął i odwrócił wzrok.
- Zacząłem cię potrzebować i teraz najgorsze, co mogą mi zrobić, to odebrać mi ciebie. Stałem się słaby.
Więc Ansset zaśpiewał mu o słabości, ale w jego piosence słabość stanowiła największą siłę.
Późną nocą, kiedy Ansset myślał, że Mikal zasypia, stary imperator zacisnął pięść i krzyknął z furią:
- Tracę to!
- Co? - zapytał Ansset.
- Moje imperium. Czy po to je zbudowałem, żeby upadło? Czy po to spaliłem dziesiątki planet i splądrowałem setki innych, żeby wszędzie zapanował chaos po mojej śmierci? - Pochylił się tak blisko nad Anssetem, że zaledwie centymetry dzieliły ich oczy, i szepnął: - Nazywają mnie Mikal Groźny, ale zbudowałem moje imperium, żeby osłaniało galaktykę jak parasol. Teraz to mają: pokój, dobrobyt i tyle wolności, ile potrafią ogarnąć swymi małymi umysłami. Ale kiedy umrę, oni to wszystko odrzucą.
Ansset próbował mu śpiewać o nadziei.
- Nie ma nadziei. Mam pięćdziesięciu synów, trzech prawowitych, ale to głupcy, którzy próbują mi pochlebiać. Nie potrafiliby utrzymać imperium nawet przez tydzień, wszyscy razem i każdy z osobna. Przez całe życie nie spotkałem człowieka zdolnego pokierować tym, co zbudowałem w życiu. Kiedy umrę, wszystko umrze ze mną. - Mikal ze znużeniem osunął się na podłogę.
Tym razem Ansset nie śpiewał. Dotknął Mikala, położył dłoń na kolanie starego człowieka.
- Dla ciebie, ojcze Mikalu - powiedział - urosnę silny. Twoje imperium nie upadnie!
Mówił z takim przejęciem, że po chwili zdziwienia obaj parsknęli śmiechem.