niem
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Wasilij huknął Francuza w głowę, nad lewym uchem, jego własnym pistoletem...
- 3
- Księżycowe światło przenikało przez parę unoszącą się nad jej kąpielą i dotykając powierzchni wody, zamieniało ją w pomarszczone zwierciadło...
- b) Dokumentem, na podstawie którego można najłatwiej udowodnić wykonanie zobowiązania, jest pokwitowanie110...
- Proces radzenia sobie ze zmianami w związku intymnym przebiega podobnie...
- Tarasiewicz Bogumila - Mowie i spiewam swiadomie - podrecznik do nauki emisji glosuSielużycki Cz...
- 2
- społecznej, pozwalając odnajdywać element izolacji świadomościowej równie dobrze w kulturze średniowiecznego chłopa inkaskiego, co w naszych...
- Wskazane analizatory i ośrodki mózgowe umożliwiają rozpoznanie, wybór i różnicowanie pożywienia, które może spełnić genetyczne zapotrzebowanie żywieniowe i...
- - Prawdę mówiąc - westchnął Folko - świat bez elfów jest jakiś niepełny...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Nie chciała, by ktokolwiek przeoczył okazję, a tak niewielka prędkość była odpo-
wiednikiem krwi w śladzie torowym na morzu. I wyglądało na to, że okazała się rów-
nie skuteczna — napastnik zbliżył się o dalsze dwieście tysięcy kilometrów, przyspiesza-
jąc, mimo że miał już przewagę prędkości wynoszącą dziewięćset dziesięć kilometrów
na sekundę. To się musiało szybko zmienić, ponieważ, nie chodziło mu o przegonie-
nie, lecz o dogonienie ofiary, ale najwyraźniej spodziewał się, że ta da „pełną naprzód”,
gdy zorientuje się, że jest ścigana, i chciał mieć wystarczający zapas prędkości, by szyb-
ko rzecz zakończyć.
— Doskonale, Rafe: nie należy sprawiać gościowi zawodu. Maksymalne przyspiesze-
nie! — poleciła.
— Aye, aye, ma’am. Sternik, jeden koma pięćdziesiąt pięć kilometra na sekundę kwa-
drat!
— Aye, aye, sir... Jest jeden koma pięćdziesiąt pięć kilometra na sekundę kwadrat
— zameldował mat O’Halley i Wayfarer skoczył jak obżarta krowa, czyli pomknął
z maksymalnym przyspieszeniem.
152
Było to i tak o połowę mniej niż rozwijała pogoń, ale powinno wystarczyć.
— Kiedy nas przechwyci? — spytała Honor.
— Za dwadzieścia cztery minuty dziewięć sekund, milady — odparł prawie natych-
miast John Kanehama.
— Doskonale. Wywołaj go proszę, Fred, i poinformuj, że to statek należący do Króle-
stwa Manticore — poleciła. — Zażądaj, by zaprzestał pościgu.
— Aye, aye, ma’am.
Porucznik Cousins zajął się nadaniem wiadomości, a Honor uważnie obserwowała
ekran taktyczny. Znajdowali się w zasięgu rakiet i choć pirat nie powinien chcieć uszko-
dzić łupu, to...
— Odpalenie rakiety! — odezwała się Jennifer Hughes. — Jedna rakieta zbliża się
z przyspieszeniem osiemdziesiąt tysięcy g! Powinna minąć nas z prawej burty w odle-
głości ponad sześćdziesięciu tysięcy kilometrów, ma’am!
— Uprzejmie z jego strony — skwitowała Honor zgryźliwie.
Rakieta eksplodowała na wysokości burty, ale na tyle daleko, by nie był odczuwalny
nawet najmniejszy wstrząs. Miała klasyczną nuklearną głowicę, ale jej znaczenie było
oczywiste — strzał ostrzegawczy, po którym będą następne, jeśli nie podporządkuje się
jego woli. Przez chwilę Honor zastanawiała się, czy nie kontynuować ucieczki, ale nie
miała pojęcia, czy kapitan piratów jest rozsądny.
— Odpowiedzieli nam? — zapytała.
— Jeszcze nie, ma’am.
— Rozumiem. Rafe, ostry zwrot na lewą burtę i przestajemy przyspieszać.
— Aye, aye, ma’am.
Wayfarer przestał zwiększać prędkość, a Honor wybrała na klawiaturze interkomu
połączenie z flagowym okrętem I. Flotylli Kutrów. Na ekranie pojawiła się komandor
Jacquelyn Harmon — ciemnowłosa, ciemnooka kobieta o sardonicznym poczuciu hu-
moru i charakterze pilota myśliwskiego z okresu poprzedzającego loty kosmiczne. Obie
cechy były stosowne u kogoś dowodzącego flotyllą jajek z młotkami. To jej pomysłem
było ochrzczenie kutrów, którymi dowodziła, imionami dwunastu apostołów, zaczyna-
jąc od własnego, który odtąd nazywał się HMS Peter.
— Jesteś gotowa, Jackie? — spytała Honor.
— I chętna, ma’am! — Harmon uśmiechnęła się niczym głodna hexapuma. — Tylko
pamiętaj, że jeśli się da, macie brać ich żywych.
— Będziemy pamiętać, ma’am.
— Doskonale. Startuj, kiedy uznasz za stosowne po wyłączeniu osłony burtowej, ale
trzymaj się blisko.
— Aye, aye, ma’am.
Honor przerwała połączenie i poleciła Hughes:
153
— Proszę wyłączyć prawoburtową osłonę.
— Aye, aye, ma’am... prawoburtowa osłona wyłączona, ma’am.
Osłona prawej burty zniknęła, a sekundy później sześć kutrów napędzanych jedynie
konwencjonalnymi silnikami manewrowymi wyprysnęło przez drzwi ładunkowe. Bły-
skawicznie oddaliły się poza ekran frachtowca i włączyły własne napędy. I znierucho-
miały osłaniane kadłubem i ekranem większej jednostki przed sensorami przeciwnika.
Ten tymczasem gwałtownie wytracał prędkość, ale i tak musiał wyprzedzić ofiarę
o dobre sto czterdzieści tysięcy kilometrów, nim relatywnie zdoła się zatrzymać. Jego
prędkość w chwili mijania będzie jednak na tyle niewielka, że abordaż nie powinien być
trudny. Naturalnie kiedy przyjdzie co do czego, piraci mogą być nieco zaskoczeni tym,
kto przeprowadzi abordaż czyjego statku.
— Mam wystarczające odczyty pasywnych sensorów do wykonania planu ogniowe-
go Alfa, ma’am — zameldowała Hughes. — Namiar stały i uaktualniany, dodatkowo jest
też na wizualnym. Zaraz będzie pani miała obraz na ekranie.