społecznej, pozwalając odnajdywać element izolacji świadomościowej równie dobrze w kulturze średniowiecznego chłopa inkaskiego, co w naszych...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Analiza ta wyjania nam rwnie, dlaczego poziom produkcji odpowiadajcy naturalnej stopie bezrobocia jest rwnoznaczny z potencjalnym poziomem produkcji danego...
- Istmie i w portach korynckich kolonii w pnocno-zachodniej GreW Koryncie rwnie koncentrowaa si wymiana handlowa midzy Peponezem a rodkow Grecj, nic...
- Rwnoczenie kocha ono rodzica-rywala spostrzegajc go jako osob wszechpotn i wszech-wiedzc, a wic rwnie o skrytych pragnieniach dziecka...
- W Polsce wprowadza si dopiero, i z oporami, zasady pastwowej suby cywilnej, w zwizku z czym zmiany polityczne na szczytach wadzy czsto pro- , wadz rwnie do...
- Kenneth od dziecka kochał to miejsce równie mocno, jak kochał matkę...
- Śledzili oni również kilka czynników, z którymi ich nastrój mógł być skorelowany, na przykład ilość snu ostatniej nocy oraz pogodę...
- carroll jonathan, kraina chichów Zacząłem pisać również dlatego, że potrzebowałem konkretnego zajęcia na okres podejmowania decyzji, co dalej ze mną...
- Wypracowali sobie także niemalże fobię braku zainteresowania dla wszelkiej tradycji, włączając w nią również wytwory największych umysłów...
- Czasu więc mamy aż nadto, by ułożyć sobie plan; jeśli opuścimy to miejsce, nie znajdziemy równie wygodnego...
- istota, która jest ze mną każdego dnia, jest również moim słonecznym agentem wysłanym przez Słońce...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Różnica zasadza się jednak nie tylko na zasięgu czy zakresie potencjalnych zainteresowań
dyscypliny. Kultura typu zamkniętego czy raczej – dynamicznie rzecz ujmując – kultura typu
usiłującego się zamknąć, podporządkować określonemu tekstowi, musi – choćby tytułem samo-
utwierdzenia – zawrzeć w tym tekście również uzasadnienie swoich dośrodkowych dążeń, a
więc zaoferować grupie społecznej swoistą m e g a l o m a n i ę natury historycznej, społecznej,
religijnej, politycznej itd. Stąd właśnie tak charakterystyczne dla kultur izolacji świadomościo-
wej odwołania „ab initio”, do objawienia prawa naturalnego, natury świata itp. W tym momen-
cie przypomnijmy raz jeszcze określenie mitu przez Rolanda Barthesa:
Mit polega na przestawieniu szeregów kultury i natury – ukazywaniu jako naturalnych wytworów społecznych,
ideologicznych, historycznych itd.; przedstawianiu bezpośrednich produktów stosunków kulturowo-społecznych i
związanych z nimi powikłań moralnych, estetycznych, ideowych... jako powstałe same przez się, co w konsekwen-
cji prowadzi do uznania ich za „dobre prawa”, „głos opinii publicznej”, „normy”, „chwalebne zasady”, „instynkty
społeczne” – jednym słowem za rzeczy wrodzone.
92
Staje się jasne, iż istotą kultur izolacji świadomościowej jest tzw. „świadomość (podświado-
mość) mityczna” społeczeństw je realizujących. Jeżeli więc definicja Jana Stanisława Bystronia
i jej podobne zwracały uwagę na formę przekazu, teraz przyszła pora na akcentowanie t r e ś c i
tego przekazu. O tym, jak blisko był sam Jan Stanisław Bystroń podobnego stanowiska, niech
świadczy choćby tytuł jego dzieła: Megalomania narodowa. Cóż, zabrakło mu widać nieco sta-
nowczości, by – jak to uczynili późniejsi, cytowani autorzy – zamiast o kulturach ludowych po-
cząć mówić o kulturach t y p u l u d o w e g o.
„Typu ludowego” – w tym określeniu streszcza się przyczyna naszego zainteresowania defi-
nicyjnymi obrachunkami etnografii. Musimy bowiem zdać sobie jasno sprawę, iż kultura stricte
ludowa, acz szczerze wierzyli w nią chłopomani XIX w., a i po dziś dzień krąży po pracach
licznych etnografów jej widmo pod nazwą „tradycyjnej kultury ludowej”, w rzeczywistości n i
g d y n i e i s t n i a ł a. Podobnie jak nie istniało i nie istnieje żadne czyste wcielenie jej prze-
ciwieństwa – „kultury elitarnej”, „światopoglądu naukowego” itp. Typy kultur przenikają się
nawzajem i ich rozróżnianie ma zawsze charakter zabiegu statystycznego. W tym sensie nie
można więc też mówić o „zaniku” czy „kryzysie” kultury ludowej, ale co najwyżej (bo to też
trzeba wykazać – być może pozory mylą) wolno wnosić o słabnięciu w kulturze chłopów
udziału pierwiastków t y p u ludowego. W tym sensie też pisząc o folkloryzacji współczesnej
kultury miast, bardziej niż produkcję spółdzielni CPLiA lub występy zespołów folklorystycz-
nych, mieć by może należało na względzie np. bałwochwalczy stosunek do matematyzacji nauk,
utożsamianie idei lub funkcji (etat!) z konkretnymi jednostkami, swoiste formy ikonografii wła-
dzy... Ale to już zupełnie inna opowieść.
W każdym razie antropolog kultury stojący wobec konieczności dokonania opisu jakiejkol-
wiek grupy społecznej podobny jest do karykaturzysty zmuszanego oddzielić istotne od drugo-
rzędnego, by następnie zarysować paroma kreskami to, co charakterystyczne, zasadnicze, naj-
ważniejsze.591 Zadanie jego nie polega więc na nierealnej pogoni za wiernością fotograficznego
portretu (wiadomo zresztą, jak bardzo jest ona zdradliwa), lecz raczej na celnym doborze miga-
wek – odnalezieniu owych centralnych determinant, które Paul Lazarsfeld nazwał był w swoim
słowniku592 formułami-matkami (les formules méres). Otóż wydaje się, iż w przypadku polskiej
kultury chłopskiej XIX w. – szczególnie w odniesieniu do ziem zaborów rosyjskiego i austriac-
kiego – wychwycenie owych formuł-matek, elementów, które w ogromnej mierze zadecydowały
o kształcie całości, jest o tyle możliwe i metodologicznie płodne, iż zbieg szczególnych okolicz-
ności społeczno-ekonomiczno-politycznych zadecydował, jak to staraliśmy się wykazać, o nie-
zwykle ścisłej w tym okresie izolacji wsi polskiej, a co za tym idzie – umocnieniu się bardzo sil-
nej dominacji w kulturze chłopów pierwiastków „typu ludowego”. Ilekroć jednak – nawet w od-
niesieniu do tej izolowanej wsi – mówimy o „kulturze ludowej”, „wiedzy ludowej” itp., mamy
na myśli zawsze pewną idealizację, czyli karykaturę.
Zarówno Kaźmierz z Konopielki („Won, wynocha! chrypie do nich i nachodze ostro z koso.
Won, bo zarżne, ach wy hady! Odskoczyli, odstępujo do gromady, ja nachodze na nich biały, rę-
ce trzęso sie ze złości, kosa brzęczy...”593), jak i niektórzy informatorzy Jacka Olędzkiego („Są
rozmaite drzewa, rozmaite sceny. Po drogach teraz posadzone są akacje, to tez strojne drzewa.
Te jeglije to takie powyrastane, to taka ładnota, dwadzieścia psięć metrów trzyma do góry, taka
prawdziwa strojnota. Brzezina, to łuna tez strojnie rośnie i gałęzie ma jek leluja. Wsiskie drzewa
są ładne, psiękne...”594) łamią bariery izolacji świadomościowej. Historia dowiodła też, że ich
przykład miał się okazać zaraźliwy i stopniowo coraz podatniejszy na upowszechnienie. Jednak
591 Por; K. G. Izikowitz Esquisse ethnographique, [w:] Échanges et Communications, Paris 1970, s. 933-934; L.
Nowak Prawda jest tam, gdzie nikt jej nie oczekuje, „Znak” 1977, nr 11-12, s. 1351.
592 P. Lazarsfeld Le vocabulaire des sciences sociales, Paris 1965.
593 Redliński op. cit. , s. 231.
594 Olędzki op. cit. , s. 190.
93
w XIX w. podobne postawy, acz niewątpliwie występują, są wyjątkowe i sporadyczne. Toteż et-
nolog opisujący kulturę wsi tamtego czasu; etnolog, którego obowiązkiem jest patrzenie z per-
spektywy przedmiotu badań, a więc niejako od wewnątrz tamtej, onegdysiejszej grupy wieśnia-
czej, nie ma prawa – pod grozą bardzo poważnego przekłamania – przesuwać przypadków po-
dobnych postaw poza margines, umiejscawiać ich w modelu czy wyolbrzymiać ze względu na
to, co było potem.
Słowo „idealizacja” (od greckiego „idein” – wiedzieć) ma w obiegowym języku wydźwięk