- Prawdę mówiąc - westchnął Folko - świat bez elfów jest jakiś niepełny...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- Kiedy uważa się jakiś rząd (niezależnie od metody wyłaniania władzy) za dostawcę bezpłatnych usług, to wkrótce zacznie on powiększać ich zakres i...
- Krtko mwic, produkt narodowy brutto to wynik, ktry otrzymamy wyraajc w jednostkach pieninych ca rnorodno dbr i usug: korn-puterw, pomaracz, usug...
- Bogatsi pławili się w hulance, średniacy obierali jakiś zawód biorąc z rezygnacją biret lub szpadę, najbiedniejsi rzucali się w entuzjazm na zimno, w...
- Widziałem też ludzi, którzy jedli glinę - jakiś specjalny gatunek, która podobno robiła dobrze na krwawą biegunkę...
- Aż do wiosny tego roku schemat wyglądał następująco: coraz pospieszniejsze stosunki, po których następowała krótka drzemka (nawiasem mówiąc, ulubiony...
- Gdy w roku 1949 odwiedziłem Szuberta i w rozmowie poruszyliśmy ten temat, Szubert starał się tłumaczyć ich mówiąc, że “przecież oni też chcieli żyć”...
- Krótko mówiąc, dokonanie aktu agresji w sumie ponad 10 000 osób z różnych krajów twierdzenia tej hipotezy dostarczyły badania powoduje co prawda...
- Sztylet w jakiś sposób wypadł z rany na szyi martwego mężczyzny - prawdopodobnie sam wyszarpnął go w agonii...
- jakiś rysunek słowa wypisane ręką Hali: „Nadzieję trzeba mieć zawsze...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Zbyt szary i nudny.
- Thranduil nieraz zamawiał broń i różne ozdoby u krasnoludów z Samotnej Góry - dodał Torin. - Słyszałem to niedawno od współplemieńców, którzy stamtąd przybyli.
Teofrast krótko opowiedział o Jeziornym Królestwie, i w ten sposób stopniowo, krok po kroku, zbliżyli się do terenów Nadrunia, ogromnej przestrzeni, przylegającej do wewnętrznego Morza Rhun, gdzie od dawna zamieszkiwał potężny i wojowniczy naród Easterlingów, który sprawiał Południowemu Królestwu niemało kłopotów.
- Według słów Olmera Nadrunie jest bogatym krajem - ciągnął Teofrast. - Easterlingowie są po trosze koczownikami, po trosze rolnikami. Ich osady ciągną się od południa Zielonych Lasów aż po łuk rzeki Runy, gdzie rozciągają się Wielkie Stepy; tam wypasają swoje bydło. Ziemie wokół Morza są zaorane, a Pogórze Nadruńskie obfituje w żelazo. Ich włości rozciągają się również na dalsze Nadrunie - cały miesiąc drogi na południe i wschód. Easterlingowie są liczni i uparci, ale po tym, jak w odległej przeszłości trafili pod panowanie Czarnego Władcy, nie potrafili już wykarczować ze swych dusz głęboko wrośniętego korzenia zła. Mówiłem już, że również po Wielkiej Bitwie nieraz uderzali na Gondor - i zawsze ponosili straty. Wielki Król sam nachodził ich kraj, pustosząc ziemie, a mimo to nie ukorzyli się. Mają świetną jazdę, szybką i nieuchwytną, a także piechotę, uzbrojoną w niewielkie topory, podobnie jak czcigodne krasnoludy, Olmer widział u nich prawdziwych konnych pełnozbrojnych rycerzy. O wszystkim decydują rody, Easterlingowie nawet do boju stają rodzinnymi klanami. Nie mają państwa, tylko wodzów poszczególnych miejscowości; z reguły są to przywódcy wielkich rodzin, które nierzadko skupiają tysiące ludzi. Jeśli młodzian z jednego klanu poślubia dziewczynę z innego, wówczas rodziny łączą się. Tak stopniowo powstają poszczególne plemiona, które jednak przestrzegają klątwy danej kiedyś ocalałym po pochodzie Wielkiego Króla - nigdy nie walczą między sobą. Są niebezpieczni!
- Czy to znaczy, że ci, co napadli na nich z południa, mogą być naszymi sojusznikami? - zapytał Folko.
- Tak, mamy szczęście, że między ludami wschodu wybuchają jeszcze wojny, ale pomyśl sam, co by się działo, gdyby dogadały się one i razem ruszyły na zachód? Wojna byłaby długa i krwawa... Nie, nie mamy na wschodzie przyjaciół, mogą być tylko czasowi sprzymierzeńcy - odpowiedział Teofrast. - Teraz Easterlingowie są osłabieni, i to dobrze, ale przez ostatnich kilka lat mieli ciepłe zimy, lata w miarę deszczowe, stepy porosły soczystą zieloną trawą, więc szybko nadrobią straty.
Torin zapytał o Mordor. Folko z niepokojem oczekiwał echa tej złowieszczej nazwy w izbie, jednakże nic się nie stało.
- Mordor jest niemal bezludny - odpowiedział Teofrast. - Kto by tam żył po wszystkim, co zaszło! Wieża Złych Czarów została zburzona, a w Zębach i w Przełęczy Pajęczycy stacjonują mocne załogi. Łańcuch posterunków na wschodzie chroni spokój martwych ziem, i niech tak będzie do końca wieków.
- A w Haradzie? - zapytał Torin.
- Ich piechota jest uzbrojona, jak już mówiłem, w duże sześciokątne tarcze i miecze, krótkie i grube, którymi potrafią przebić każdą kolczugę, prócz krasnoludzkich, rzecz jasna. Mają również specjalne oddziały oszczepników i łuczników, bez pancerzy, którzy atakują przeciwnika na początku bitwy i wprowadzają zamęt w jego szeregi deszczem strzał i oszczepów, są procarze, zasypujący gradem ciężkich pocisków z wypalonej gliny. Nie zapominają też o bojowych olifantach, które wywołały taki zachwyt czcigodnego Sama Gamgee. To są groźni przeciwnicy! Ostatnie zwycięstwo kosztowało nas wiele!
- Wyjaśnij jeszcze, co to jest Czarna Skała, o której wspominał Olmer - poprosił Folko.
- Nikt z moich gondorskich znajomych, odbywających pochody z wojskiem i poselstwem na południe, nie widział jej, tylko o niej słyszał. Jest to, o ile dobrze zrozumiałem, coś jakby świątynia tego ponurego narodu. Płonie tam pierścień nigdy niegasnących ognisk... Tak, naprawdę nigdy niegasnących, ponieważ, jeśli wierzyć Olmerowi, żywi je sama ziemia. Nie pytajcie mnie, czym są, bo nie wiem, a on nie chciał powiedzieć. Ale, wierzcie mi, właśnie tam ich przodkowie przysięgali wierność Czarnemu Władcy, który umieścił w głębi skały pewien talizman; w decydującym dniu ma on wypłynąć na powierzchnię i dać im władzę nad wszystkimi przylegającymi ziemiami.
- Poczekaj, czcigodny Teofraście, powiedziałeś, że Umbar jest teraz w naszych rękach - odezwał się krasnolud. - Korsarzy przegoniliśmy, więc dlaczego nie wystawimy posterunków jeszcze dalej na południe, żeby mieć na oku cały Harad? A przy okazji, co tam jest dalej na południe?