Proces radzenia sobie ze zmianami w zwiÄ…zku intymnym przebiega podobnie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- choćbyÅ› i mnie miaÅ‚ waszmość tak pochlastać, zawszeć winszujÄ™, winszujÄ™! – Et, dalibyÅ›cie sobie waszmoÅ›ciowie pokój; bo w rzeczy nie macie siÄ™...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie majÄ… w miarÄ™ rozwiniÄ™ty przemysÅ‚ – dodaÅ‚ po chwili – bÄ™dziemy musieli sprawić sobie trochÄ™ odtylcowych...
- 08 Przynoœcie wiêc owoc godny nawrócenia,09 a nie wmawiajcie sobie: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam: Z tych kamieni Bóg mo¿e wywieœæ synów Abrahamowi...
- - Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
- Każda służba jest wyborem pomiędzy zagarnianiem ku sobie, a darzeniem, dawaniem ze siebie, a więc uczy miłości wedle podobieństwa do miłości Boga, czyli...
- w swej głowie wymalował, iż potym sztychując ono z rzeczą prawdziwą a widomą, chocia sama w sobie onad rzecz była dziwnie osobna, jednak przeciwko onej...
- - Na fajki gracie? Kurcze, to już hazard! Szef jak się dowie to nas zjebie!- No co ty! Wiesz, przecież pooddajemy sobie te fajki na końcu...
- — Wszyscy bÄ™dziemy sobie potrzebni, i to już niedÅ‚ugo — odparÅ‚ tonem prze- powiedni Amerykanin...
- — Czy Weyr zbadaÅ‚ w koÅ„cu te pÄ™draki? — spytaÅ‚ P’tero, nagle przypominajÄ…c sobie cel ekspedycji...
- - Wy, Ukraińcy, zawsze sobie dziwne miejsca na obronę ojczyzny wybieracie!Stopniowo gdy wino zaczęło działać ich rozmowa wkraczała na coraz bardziej...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Zakładamy, że w relacji tego typu zawiera się taki stopień emocjonalności i podatności na zranienie, jaki nie może istnieć (lub nie jest uznawany za istniejący) w miejscu pracy. Jednakże istota procesu jest taka sama.
By uporać się ze zmianami, potrzebne będą trzy podstawowe elementy: mocne fundamenty, elastyczność i specyficzne narzędzia, ułatwiające przejście przez proces zmian. Fundamenty są tym, co ci zapewni stabilność. Elastyczność zaś tym, co sprawia, że pochylasz się i powracasz do pozycji wyjściowej, ale nie dajesz się złamać. Informacje, jak radzić sobie ze zmianami, stają się twoimi zasobami, które kierują i wspierają cię w trakcie procesu zmiany, byś uporał się z nim w konstruktywny, satysfakcjonujący sposób.
Mocne fundamenty
Życie ewoluuje, powstają problemy, okoliczności się zmieniają. Kluczem do radzenia sobie z upływem czasu i zmianami z tego wynikającymi jest solidny fundament. To, jak się porozumiewacie, współdziałacie i odnosicie do siebie nawzajem, jest prawdziwą podstawą relacji i ostatecznie zdecyduje o tym, jak wspólnie zniesiecie życiowe burze i uśmiechy losu. Moja przyjaciółka, W. Mitchell, zwykła mawiać: „Nie jest ważne, co się zdarza, ale to, jak sobie z tym radzisz".
Młody mężczyzna imieniem Adam przyszedł do mnie tuż przed swoim ślubem. Miałam prowadzić ceremonię, więc widocznie pomyślał, że będę odpowiednią osobą, mogącą dzielić jego troski. Martwił się o swoją zdolność wytrwania w związku i nie bardzo wiedział, jak ma się odnieść do słów „na dobre i na złe", które wkrótce wypowie. Wspomniał, że jego rodzice rozwiedli się, gdy był jeszcze dzieckiem. Poprosiłam, by opowiedział mi swoją historię, przeczuwając, że ma ona związek z lękami, których obecnie doświadczał.
Jego ojciec, Donald, był zamożnym człowiekiem, gdy spotkał Tarę, matkę Adama. Rodzina przyszłej żony przez całe życie borykała się z problemami finansowymi, a Donald zaoferował jej nie tylko uczucie, ale i szansę na takie życie, o jakim wcześniej mogła tylko marzyć. Tara była niezwykle piękna i Donald był urzeczony jej zachwycającą urodą. Pobrali się w sześć miesięcy od dnia, gdy się spotkali po raz pierwszy.
Tara i Donald rozpoczęli życie, które odpowiadało im obojgu, choć tylko powierzchownie. Ona cieszyła się nowo odkrywanymi luksusami i finansową swobodą, a on lubił pokazywać się ze swoją piękną żoną. Samoocena Tary wzrosła znacznie pod wpływem atencji Donalda i wydawało się, że pasują do siebie. Po roku małżeństwa urodził się Adam i wydarzenie to przeżywali razem w sensie fizycznej obecności, ale nie duchowej wymiany. Minęło dziesięć lat małżeństwa, i choć w ich związku nie było emocjonalnej bliskości ani prawdziwej głębi, żadne z nich się nie skarżyło.
Potem nadszedł kryzys. Giełda się załamała i dochody Donalda gwałtownie spadły. Byli zmuszeni drastycznie zmienić styl życia, co spowodowało między nimi wiele napięć. Nie wypracowali mechanizmów wspólnego radzenia sobie z trudnościami, więc każde borykało się z nimi samotnie. Gdy zaczynali stawać na nogi, Tara dowiedziała się, że mały guzek na jej policzku jest złośliwy i powinien być usunięty. Operacja rozwiązała ten problem, ale ogromny lęk pozostał.
Wszystkie te fakty zbiegły się w czasie i fundamenty związku Donalda i Tary nie wytrzymały naporu. Poczucie winy Donalda, zaburzony obraz własnej osoby w przypadku Tary oraz ich wspólna niezdolność do zbudowania nowego fundamentu, opartego na innych czynnikach niż finansowa niezależność i uroda, sprawiły, że to małżeństwo nie sprostało próbie.
Powiedziałam Adamowi, iż biorąc pod uwagę jego wczesne doświadczenia, nie jestem zaskoczona, że martwi się o swoją i swojej narzeczonej zdolność radzenia sobie z wyzwaniami. Ale dzięki temu, że po prostu jeszcze raz opowiedział tę historię, dostrzegł, jak bardzo on i jego przyszła żona różnią się od jego rodziców. Oni mają fundamenty zbudowane na zaufaniu i uczciwości, a poza tym stale dzielą się myślami, uczuciami, lękami i pomysłami. Zgodziliśmy się, że jest to coś, co umożliwi im przejście drogi „na dobre i złe". Gdy stanęli przede mną przy ołtarzu, prawie czułam siłę więzi między nimi i wiedziałam, że oni mają to, co potrzebne jest do przetrwania zmian, jakie przynosi życie.
Elastyczność
Silne fundamenty będą dla ciebie rdzeniem, ale nie mniej ważna będzie także elastyczność, bez której trudno byłoby pokonać wyboje na drodze. Pomyśl o jeździe kolejką w wesołym miasteczku: jeśli napniesz wszystkie mięśnie, będziesz
uderzać o ściany wagonika i skończysz jazdę poobijana i obolała. Jeśli rozluźnisz się, zrelaksujesz, będziesz oddychała spokojnie i poddasz się ruchowi, przejażdżka sprawi ci znacznie większą przyjemność i zapewne unikniesz obrażeń.
Nosimy z mężem ślubne obrączki, ale nie tradycyjne, sztywne pierścienie, lecz zrobione z licznych złotych ogniwek, jak w łańcuszku; takie, które się gną i bardzo dobrze dopasowują do kształtu palców. Wybraliśmy je jako symbol naszej więzi: silne i wytrzymałe, ale zarazem wystarczająco elastyczne, by znieść zmiany. Obrączki służą do tego, by codziennie przypominać nam, że mamy pozostać złączeni, a zarazem elastyczni, by nasz związek mógł przetrwać wszystkie życiowe wzloty i upadki.