należą do mnie)...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — No, niech mnie nagÅ‚a krew zaleje! — zawoÅ‚aÅ‚ Tay Tay...
- choćbyÅ› i mnie miaÅ‚ waszmość tak pochlastać, zawszeć winszujÄ™, winszujÄ™! – Et, dalibyÅ›cie sobie waszmoÅ›ciowie pokój; bo w rzeczy nie macie siÄ™...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- ciekawe i co mnie osobiÅ›cie bardzo zaskoczyÅ‚o — zdaÅ‚em sobie spra- wÄ™, że czasami pracujÄ…c mniej i krócej, można byÅ‚o zrobić wiÄ™cej, niż...
- o mnie ex re mojego stanowiska w sprawie reformy rolnej, ¿e jestem jakz³odziej, co chce wyj¹æ z cudzej kieszeni zegarek i daæ go komuœ innemu...
- - Bo dla mnie, to samotność, taka prawdziwa, transcendentna samotność, to jest na sam koniec orgazmu...
- Nic zatem dziwnego, że w konsultowanym przeze mnie przypadku niczym nie zagrożony, dobrze odżywiony pies na początku nie protestował, kiedy mu zabierano miskę...
- Następnie Heydrich zwrócił się do mnie: Niech mi pan powie, Schellenberg, ten Josef Muller miał chyba kiedyś coś wspólnego z pana wydziałem...
- Obrzuciła mnie ponurym spojrzeniem, obracając moje słowa w myślach, pró- bując odkryć zniewagę albo podstęp...
- - Aresztujesz mnie i braci Savage za to, że chcemy wejść to parku i szukać naszejkrewnej? Decydujesz się na awanturę ze spokojnymi obywatelami?Jimmy...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Mimo że straciłem najlepszych przyjaciół, wielu mi jeszcze pozostało.
Sądzę, że mam więcej przyjaciół niż wrogów.
Równie ważne jest, że udało mi się znaleźć właściwą drogę i kierunek w życiu. Wiem,
czego chcę. Kurs jest wytyczony, a wiatr mi sprzyja. To moje aktywa. Należą do mnie i mogę
się nimi cieszyć do woli. Jakie są moje pasywa? Pożyczone pieniądze, nienawiść brata i syna,
a może także Ruth.
Ruth odeszła! Ruth odeszła! Stukały podkłady pod wagonem. Ruth odeszła! Ruth
odeszła! Szydziły z niego.
Sean zmarszczył brwi i zmusił swój umysł do wypowiedzenia innych słów.
Wiatr jest sprawiedliwy! Wiatr jest sprawiedliwy!
Przez następne miesiące Sean wykorzystywał całą swoją energię do pracy nad
rozwijaniem Lion Kop. Zaplanował ścinanie drzew i zdecydował się okorować jedną trzecią
akacji na rok przed osiągnięciem pełnej dojrzałości, zaś pozostałe dwie trzecie ścinać przez
następne dwa lata. Spożytkował zaoszczędzone dwa tysiące funtów nie na spłacenie długów,
ale na obsadzenie wolnej części farmy akacjami. Kiedy tego dokonał, nadal potrafił wypełniać
cały wolny czas pracą. Kupił sobie teodolit i podręcznik do nauki miernictwa, sporządził plan
swojej posiadłości, podzielił plantację na części i jeszcze przed rozpoczęciem ścinki wytyczył
nowe drogi dojazdowe.
Wkrótce okazało się jednak, że brakuje mu zajęcia, więc udał się do Denisa Petersona
i spędził cały dzień na dyskutowaniu kwestii wykupu farmy Mahobo Kloof, na którą nabył
opcję. Nie dysponował żadną gotówką, a Jackson z Natalskiego Przedsiębiorstwa
Akacjowego zdecydowanie odrzucił możliwość dalszego kredytowania. Kiedy Denis nie
zgodził się rozważyć rozłożenia spłat na dłuższy termin, Sean odwiedził Ronny'ego Pye'a w
siedzibie spółki Ladyburg Banking & Trust. Szansa była nikła i Sean nie potrafił ukryć
zdziwienia, kiedy Ronny poczęstował go kawą i cygarem, a następnie wysłuchał z uwagą.
- Sean, stawiasz wszystkie pieniądze na jednego konia - ostrzegł go Ronny.
- W tym biegu jest tylko jeden koń. Nie mogę przegrać.
- Bardzo dobrze. - Ronny skinął głową. - Mogę ci zaproponować następującą umowę.
Pożyczę ci całą kwotę niezbędną na zakup Mahobo Kloof i dodam dziesięć tysięcy na
rozbudowÄ™ plantacji. W zamian za to dasz mi list zastawny na Mahobo Kloof i drugi list
zastawny na Lion Kop po Natalskim Przedsiębiorstwie Akacjowym.
Sean przyjął ofertę. Tydzień później Ronny Pye skontaktował się z Jacksonem w
Pietermaritzburgu. Po wstępnej wymianie grzeczności Ronny spytał:
- Co sÄ…dzisz o tych wekslach od Courteneya?
- Zabezpieczenie jest dobre - odparł z wahaniem Jackson. - Wydaje mi się jednak, że
niektóre decyzje podejmuje bez zastanowienia.
- Mógłbym je ewentualnie od ciebie wykupić - napomknął Ronny i Jackson potarł nos,
żeby ukryć ulgę.
Sean z radością skierował całą armię Zulusów do pracy na porośnięte trawami
wzgórza Mahobo Kloof. Przyglądał się z prawdziwą przyjemnością długim rzędom
spoconych czarnych robotników, którzy rozkopywali żyzną, czerwoną ziemię i umieszczali w
niej sadzonki.
Dirk właściwie nie odstępował ojca na krok, a jego wizyty w szkole stawały się coraz
bardziej sporadyczne. Sean, przekonany, że jego syn nigdy nie zostanie uczonym, wybaczał
mu wszelkie dolegliwości żołądkowe, które uniemożliwiały pójście na lekcje, ale
przechodziły po kilku minutach, kiedy chłopiec jechał za ojcem na plantację. Dirk przybierał
teraz taką samą postawę jak ojciec, identycznie siedział w siodle i tak samo ustawiał stopy
idąc długim krokiem. Słuchał każdego słowa Seana, a później powtarzał wszystko, nie
opuszczając przekleństw. Wieczorami na zboczach skarpy razem polowali na przepiórki,
bażanty i perliczki. W niedzielę, kiedy Sean wybierał się z sąsiadami na polowanie na
antylopy, jechał na pokera czy zwyczajnie, żeby popić i pogadać z kolegami, Dirk
towarzyszył mu wszędzie jak cień.
Mimo protestów Seana po jego powrocie, Ada przeniosła się wraz ze swoimi
dziewczętami do domku na ulicy Protea. Dom na Lion Kop przypominał olbrzymią pustą
skorupę. Sean z Dirkiem zajmowali tylko trzy z piętnastu pokoi, a i one nie były zbyt bogato
wyposażone. W mieszkaniu nie było ani dywanów na podłogach, ani obrazów na ścianach.
Sean ustawił jedynie kilka pokrytych skórą krzeseł, metalowe łóżka, prosty, zbity z desek stół
i dwie szafki. Książki i wędki walały się po kątach, a dwa karabinki i strzelba stały na stojaku
koło kominka. Podłoga była już tak brudna, że pod łóżkami i krzesłami leżały pokłady kurzu,
wszędzie było widać ciemne plamy pozostawione przez szczeniaki pointera, a w sypialni
Dirka, której Sean nigdy nie odwiedzał, walały się stare skarpety, brudne koszule, szkolne
zeszyty i trofea polowań.
Dom najwyraźniej nie interesował Seana. Mógł tu spać i jeść, miał zapewniony dach
nad głową w czasie deszczu, ciepło z kominka w zimne noce i światło lampy, kiedy oddawał
się swojej nowej pasji: czytaniu. Z zakupionymi od przypadkowego komiwojażera okularami
na nosie, spędzał wieczory na pochłanianiu książek o polityce i podróżach, podręczników z
ekonomii i miernictwa, matematyki i medycyny, podczas gdy Dirk udając, że odrabia lekcje,
pożerał wręcz ojca wzrokiem. Czasami, kiedy Sean był zajęty pisaniem listów i zapominał o
obecności syna, Dirk siedział przy nim w pokoju do późnej nocy.