Milo garbił się na skraju łóżka, w nogach, pijąc dietetyczną colę i czytając notatki...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Córka barona popatrzyła na nią pytającym wzrokiem i usiadła na krześle przy stole, gdyż nie miała siły utrzymać się na nogach...
- Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
- Moze w zwiazku z tym pozostaje notatka, która tu wypisuje z poznanskiej "Teczy" nr 43 z roku 1928: "W miasteczku Kuncewicze na pograniczu wschodnim powstala wsród Zydów...
- współżycia seksualnego Miłość małżeńska różni się od innych rodzajów miłości tym, że dąży do zjednoczenia zarówno fizycznego,...
- Do mleczarni przychodzili zwykle po obiedzie, pijąc chętnie kwaśne mleko, które gasiło chwilowo pożar trawiący ich wnętrznościami...
- Potykając się i chwiejąc na nogach, Jimmy cofał się przed morzem płomieni...
- Chciała, żeby byli młodzi i ładni - wywnioskował Milo...
- maj by zbawieni IHebr...
- oddzielony od niego jedynie przejściem...
- Panna Bulstrode nie zwróciła uwagi na tę krytykę...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ja siedziałem po turecku po drugiej stronie, plecami do ściany i usiłowałem czytać ostatnie wydanie Psychologii klinicznej.
Na pierwszy rzut oka łóżko wydawało się naturalnym miejscem do siedzenia - był to wielki wodny materac, przykryty jadowicie zieloną narzutą ze sztucznego aksamitu, tak olbrzymi, że zajmował prawie cały pokój. Ale pozostali detektywi jakoś nie chcieli na nim usiąść podczas długich godzin czekania.
Sprzęt wideo stał na lepkim stoliku z imitacji drewna. Przed nim siedział Ginzburg, sierżant technik, łysy, wąsaty, o byczym karku i takich samych barach. Sprawdziwszy dwa razy wszystkie przełączniki i gałki, zadowalał się zimną kawą i książeczką z zagadkami matematycznymi. Z kosza na śmieci wysypywały się puste styropianowe kubki, pojemniczki na sos taco, zgniecione chusteczki i papier śniadaniowy, zatłuszczony tak, że aż przezroczysty. Obok monitora stygło na wpół zjedzone burito.
Na ekranie widać było sąsiedni pokój: apartament Szeherezady w Pałacu Miłości, zwykły pokoik, taki sam jak ten, w którym my siedzieliśmy, z tym wyjątkiem, że łóżko przykryto szkarłatną satyną, na niej zaś leżał szary człowiek. Ale taka hiperbola była na miejscu w pałacu, który był obłażącym z farby motelem, nędzną kryjówką przy Ventura, na wschodnim krańcu Studio City, zapomnianym palcem Valley sięgającym do pudełka z ciastkami, zwanego Hollywood. Neon na dachu reklamował „Filmy dla dorosłych i masaż erotyczny”, pierwsze wyobrażone przez kanał kablówki, drugie przez wibrator przymocowany do łóżka. Oba działały na monety; oba zostały wypróbowane przez Casha i uznane za niedoskonałe („To ma być masaż? Jakby ci nieboszczyk robił dobrze” oraz „Popatrz no, Cal: facet jest naćpany, a ona ma blizny i taką cipę, że przejechałaby przez nią ciężarówka. Żeby mi zapłacili, nie wyruchałbym jej nawet przez pełnomocnika”).
Na monitorze coś się nagle poruszyło: Mainwaring podniósł się z łóżka, przeszedł się w tę i z powrotem i podszedł do ściany oddzielającej pokoje. Oblizał wargi i spojrzał na wiszącą roślinę, w której ukryto kamerę.
- Jasna cholera - zaklął Ginzburg. - Znowu się zaczyna. Mówiłem mu,
żeby tego nie robił.
Cash przeciągnął się i ziewnął.
- Może powinienem tam pójść i mu przypomnieć.
Milo spojrzał na zegarek.
- Nie - powiedział. - Za mało czasu zostało na takie luksusy.
Cash popatrzył na swój, złoty i cienki jak opłatek.
- Co, ósma trzydzieści? Umówili się na dziewiątą czterdzieści pięć.
- Rozegrajmy to bezpiecznie. Na wszelki wypadek.
Cash popatrzył na Ginzburga, który wrócił do swoich zagadek, a potem znów na Mila.
- Wszystko jedno. Ale jeśli dalej będzie to robił, pójdę tam i kopnę go
w dupę.
Jakby na dany znak Mainwaring wrócił do łóżka i położył się z ręką na oczach. Machał jedną stopą jak szczeniak ogonem. Cash przyglądał się mu przez chwilę.
- Ile tu jesteśmy, pięć godzin?
- Jakieś osiemnaście minut - powiedział Ginzburg.
Cash znów popatrzył na Mainwaringa.
- Jak sądzisz - spytał Mila- jakie są szanse, że to wypali?
- Kto to może wiedzieć, do cholery?
- Trzeba się nauczyć żyć z niepewnością - stwierdził Ginzburg.
- Taa, jasne. - Detektyw z Beverly Hills przypalił następnego papierosa.
- Mógłbyś przystopować z kopceniem? - sarknął Ginzburg. - Śmierdzi tu rakiem.
- Kurwa - zaklął Cash, poszedł do łazienki i zamknął drzwi.
Milo parsknął śmiechem.
- Nie ma to jak wymuszona prywatność, co, Lenny?
Ginzburg przytaknął, wziął burito, obejrzał je i wyrzucił do kosza. Wylądowało z łomotem; Whitehead otworzył oczy.
- Gdzie Dick? - spytał zaspanym głosem.
- W kiblu - odparł Ginzburg. - Trzepie się.
Whitehead zmarszczył czoło. Wstał, włożył do ust dwa listki gumy, zaczął żuć i podszedł do telewizora. Pogrzebał chwilę w kieszeni i wyjął garść drobniaków.
- Cholera, same dziesiątki. Ktoś ma ćwiartki?
Ginzburg go zignorował. Milo wyjął trzy monety.
- Tylko nie za głośno - powiedział, podając mu je.
- Już pora? - spytał Whitehead.
- Jeszcze nie. Ale nie będziemy ryzykować.
Whitehead spojrzał na zegarek, mruknął: „Ósma trzydzieści cztery”, i wrzucił monety do szczeliny nad telewizorem. Kilka chwil później na ekranie pojawiła się scenka pod tytułem Miłość w dżungli: skaczące, kręcone z ręki ujęcie pokoju wyłożonego sklejką, a potem nagiej, czarnoskórej pary wijącej się na łóżku do rytmu funkowego beatu. Chwiejąca się pijacko kamera pokazała wykrzywione twarze, palce ugniatające sutki, a
potem serię ginekologicznych zbliżeń, ukazujących, że mężczyzna był wyjątkowo obdarzony przez naturę.
- No jasne - mruknął Whitehead z obrzydzeniem, ale nie odrywał
wzroku od ekranu.
Drzwi do łazienki się otworzyły i stanął w nich Cash, zapinając rozporek.
- Dzień dobry - rzucił do Whiteheada, który z roztargnieniem kiwnął głową.
Potem Cash zobaczył film i z powrotem usiadł na stoliku, żeby popatrzeć.
O dziewiątej dziesięć zadzwonił telefon. Odebrał Ginzburg; kilka razy powiedział „aha” i się rozłączył.
- To był Owens sprzed całodobowego 7-Eleven na Lankershim. To może nic nie znaczyć, ale dwa brudasy na harleyu właśnie skręciły na wschód Ventura. Jeden był gruby.
- Dobra - powiedział Milo.
Sprawdził story, czy nie przepuszczają na zewnątrz światła. Cash podszedł do telewizora i wyłączył dźwięk, przerywając odgłosy ciężkiego sapania i zawodzenie astmatycznego saksofonu. Patrzył przez kilka chwil, oznajmił, że kobieta na ekranie to świnia, i się odsunął. Whitehead dalej oglądał nieme obrazy, pracując szczękami, potem uświadomił sobie, że jest jedynym podglądaczem, i niechętnie wyłączył telewizor. Wyjął swoją trzydziestkęósemkę i zajrzał do lufy.
Ginzburg wyprostował się i zaczął majstrować przy swoim sprzęcie.
Cash podszedł do niego i spojrzał na Mainwaringa.
- Opanowany chujek - powiedział - tak sobie leży.