Josua skoczył do przodu, połyskując Naidelem...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Z mieczem Gawaina natarł na Gwydiona, który natychmiast upadł w poprzek łoża, wyjąc i strasznie krwawiąc z wielkiej rany na plecach; po chwili, gdy do przodu...
- – Prędko skoczym? – Jeszcze czas! – odrzekł pan Michał...
- otwarcie się horyzontu czasowego w przyszłość, lecz raczej w przeszłość:„Idziemy do przodu oglądając się za siebie" - napisał jeden z...
- Josua roześmiał się i nachylił do Isgrimnura...
- INPUT/OUTPUT: SQL> SELECT DISTINCT COMPANY...
- Krótko mówiąc, produkt narodowy brutto to wynik, który otrzymamy wyrażając w jednostkach pieniężnych całą różnorodność dóbr i usług: korn-puterów, pomarańcz, usług...
- 36machorka, spiczki-machorka", a z powrotem pomału: skóra-manufaktura, skóra-manufaktura"...
- jeśli jest to tylko ,,odcisk energii" we wszechświecie)...
- heb||el, ~la
- Wraz z wnioskiem należy złożyć dokumenty określone w art...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Król poruszył ledwie Smutkiem i odparował cios, lecz sam nie zadał następnego. Josua odskoczył do tyłu, drżąc jak w gorączce. Tiamak zastanawiał się, czy spowodował to sam dotyk szarego miecza. Książę ponownie zaatakował, próbując przebić się przez obronę brata. Elias walczył jak we śnie; poruszał się nagłymi zrywami, lecz wystarczająco szybko, by powstrzymać atak Josui, czekał do ostatniej chwili, jakby wiedział, gdzie zaatakuje książę.
Wreszcie Josua odskoczył, dysząc ciężko. Pot na jego czole błyszczał jak widziana z oddali błyskawica.
- Widzisz - powiedział Elias. - Za późno na takie proste rozwiązania. - Znieruchomiał na moment; dzwony zadrżały trącone odgłosem grzmotu. - Za późno. - Kiedy podniósł Smutek, w jego oczach znowu zapłonął nienaturalny żar. - Ale nie jest za późno, żebym z radością odpłacił ci za całe zło, jakie mi wyrządziłeś: moja żona nie żyje, tron zagrożony, serce córki zwróciło się przeciwko mnie. Później będę musiał zająć się czymś innym. Ale teraz mogę zająć się tobą, mój były bracie. - Wysunął się do przodu.
Josua bronił się zaciekle, lecz siły Króla wykraczały poza moc śmiertelnika. Szybko przyparł Josuę do południowego okna, a potem - choć wciąż poruszał się z pewną sztywnością - nacierał z coraz większą mocą, tak że książę ledwie miał czas odparować kolejne ciosy. Cienki Naidel nie mógł powstrzymać Króla i niebawem Josua opadł na parapet okna, niezdolny do dalszej obrony. Elias wyciągnął nagle ramię i chwycił Naidel za ostrze, wyrywając miecz z ręki Josui. Tiamak, oszalały z rozpaczy, wynurzył się ze schodów i skoczył na plecy Króla, kiedy ten wzniósł Smutek ponad głowę. Wrannańczyk chwycił za ramię, które trzymało miecz.
To nie wystarczyło jeszcze, żeby uratować księcia. Josua wyrzucił w górę ramiona, by się osłonić, lecz szary miecz opadł na jego szyję. Timak nie widział samego uderzenia, lecz usłyszał jego potężny odgłos i poczuł drżenie w ramieniu Króla. Głowa Josui drgnęła i opadła na bok; z szyi popłynęła krew. Książę opadł bezwładnie na podłogę.
Król zachwiał się, straciwszy równowagę, lecz zaraz wyciągnął ramię i wolną dłonią chwycił Tiamaka za kark. Na krótką chwilę Tiamak zacisnął dłonie na Smutku, który był tak zimny, że aż parzył. Przeraźliwy chłód przeniknął pierś Tiamaka i jego ramiona straciły wszelkie czucie. Zdążył tylko wydać okrzyk udręki z powodu bólu, Josui, wszystkiego, co potoczyło się źle, a potem Król jednym szarpnięciem odrzucił go na bok. Tiamak czuł, że sunie po kamiennej podłodze, a potem coś uderzyło w jego kark i głowę.
Leżał na boku, skulony pod ścianą.
Nie mógł się poruszyć, nie potrafił wydobyć z siebie głosu. Łzy zasłoniły i tak coraz mniej widoczny obraz. Ogromny grzmot wstrząsnął całą komnatą. Czerwone światło za oknami błysnęło jeszcze jaśniej, jakby wieżę otoczyły płomienie; przez moment wzniosły się na tyle wysoko, by je zobaczył, a na ich tle sylwetkę Króla. Potem zniknęły.
Dzwon odezwał się po raz trzeci.
58. WIEŻASimon zatrzymał się przed drzwiami sali tronowej. Serce waliło mu niemiłosiernie, chociaż dotąd nic się nie wydarzyło, a u jego boku wisiał Biały Gwóźdź. Czy Król czeka w ciemności tak jak w Wieży Hjeldina?
Przecisnął się przez drzwi, przykładając dłoń do rękojeści miecza.
W sali tronowej nie było nikogo, a przynajmniej nie było w niej ludzi. Po obu stronach Smoczego Tronu stało sześć milczących postaci, lecz Simon znał już je z dawnych czasów. Wszedł dalej.
Proporce, które wcześniej zwisały ze ścian, leżały teraz na ziemi, targane wiatrem wciskającym się do wnętrza przez wysokie okna. Pomięte bestie i ptaki leżały na stosach, niektóre z nich owinęły się nawet wokół kości tronu. Simon wszedł na poplamiony proporzec; spoglądał z niego sokół, jakby zdumiony strąceniem z niebios. Częściowo przykryty innymi, wilgotnymi sztandarami leżał też czarny proporzec z wyhaftowaną na nim złotą rybą. Na jego widok powróciły wspomnienia Simona.
Hałas na zewnątrz stawał się coraz donośniejszy. Wiedział, że ma mało czasu, ale strzęp wspomnienia nie dawał mu spokoju. Podszedł do malachitowych postaci. W pulsującym świetle burzy wydawały się wid, tak że przez moment Simon pomyślał, iż ta sama magia, która powodowała zmiany w całym zamku, przywraca życie kamiennym królom, lecz z ulgą stwierdził, że pozostają w bezruchu, martwi.
Simon spojrzał na postać stojącą tuż przy prawej poręczy pożółkłego tronu. Eahlstan Fiskerne trzymał głowę wysoko uniesioną, jakby spoglądał gdzieś poza zamek i jego wieżę w oczekiwaniu na chwałę. Simon nie raz widział oblicze króla męczennika, lecz tym razem patrzył na niego inaczej.
To jego widziałem - zdał sobie nagle sprawę. - We śnie, który pokazała mi Leleth. Czytał księgę i czekał na smoka. Powiedziała wtedy: „To jest część twojej historii, Simonie”. Spojrzał na złotą obrączkę, która lśniła na jego palcu. Spoglądała z niej na niego symboliczna ryba. Jak Binabik przetłumaczył wyryty na niej napis Sithów? Smoki i śmierć?