jeśli jest to tylko ,,odcisk energii" we wszechświecie)...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie majÄ… w miarÄ™ rozwiniÄ™ty przemysĹ‚ – dodaĹ‚ po chwili – bÄ™dziemy musieli sprawić sobie trochÄ™ odtylcowych...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Intensywnie świadoma emocji
zwierząt, ich „człowieczeństwa", musi przyznawać także im jakiś rodzaj nieśmiertelności.
Szliśmy wolno łagodnie zakrzywiającą się rampą między wysokimi ścianami. Tędy
przechodzi bydło, sztuka po sztuce, nieświadome tego, co czeka je na końcu: urządzenie z
zadającym śmierć bolcem. Temple była prekursorką w projektowaniu podejść tego typu; jej
nazwisko kojarzone jest przez fachowców z wprowadzeniem zakrzywionych ramp. Gdy
zmierzaliśmy wznoszącym się chodnikiem, patrząc na ściany, Temple przedstawiła mi ich
zalety. Łuki ścian uniemożliwiają zwierzętom zobaczenie końca rampy i tego, co się tam
dzieje, dopóki nie podejdą bardzo blisko. Wykorzystywana jest zarazem naturalna skłonność
krów do chodzenia po zakrzywionych torach. Wysokie mury zasłaniają wszystko, co mo-
głoby wywołać stres zwierząt.
Na szczycie rampy, już wewnątrz budynku, zwierzę wchodzi, prawie niezauważalnie
dla siebie, na transporter taśmowy (jeszcze jedna innowacja Temple). W kilka sekund później
jest momentalnie
300
zabijane przez bolec wyrzucany sprężonym powietrzem, przeszywający mózg. Bardzo
podobny system, jak mi powiedziała Temple, może być stosowany także wobec świń,
chociaż typowym sposobem zabijania byłoby w tym przypadku porażenie prądem. Dorzuciła
jeszcze interesującą uwagę: „maszyna do elektrowstrząsów (taka, jak używane w niektórych
placówkach psychiatrycznych) i urządzenie do porażania świń mają prawie dokładnie te same
parametry: około l ampera przy 300 woltach". Drobna pomyłka w nastawach, dodała, i
pacjent zostałby zabity, porażony jak świnia. Przyznała, że była trochę zszokowana, gdy
sobie to uświadomiła.
Gdy Temple pokazywała mi urządzenie strzelające bolcami, ogarnęło mnie poczucie
horroru. Zapewniła mnie jednak, że zwierzęta nie odbierają żadnych sygnałów zagrożenia, nie
rozumieją, co je czeka; cały wysiłek Temple jest istotnie skierowany na to, aby usunąć
wszystko, co mogłoby je wystraszyć czy stresować, aby szły na śmierć w spokoju i
nieświadomie. Ciągle jednak wszystko to wywoływało u mnie mdłości. Jak czuła się ona, jak
się czuli inni, pracujący w takich miejscach?
Temple badała to zagadnienie; jest autorką klasycznej pracy na ten temat 10. Pisze tam,
że niektóre zatrudnione w rzeźni osoby szybko wyrabiają w sobie obronną niewrażliwość i
zaczynają zabijać zwierzęta w czysto mechaniczny sposób. „Osoba dokonująca zabijania
podchodzi do swej pracy tak, jakby pieczętowała paczki przesuwające się na transporterze.
Nie odczuwa emocji związanych z samym aktem". Innym jednak, jak odkryła, „zabijanie
zaczyna sprawiać przyjemność i [...j celowo męczą zwierzęta". Mówienie o tych postawach
naprowadziło Temple na analogię:
— Wykryłam bardzo silną korelację między traktowaniem zwierząt i traktowaniem
osób upośledzonych. Georgia to prawdziwe siedlisko węży... traktuje się tu [upośledzonych
ludzi] gorzej niż zwierzęta. W stanach, w których istnieje kara śmierci, zwierzęta są
traktowane najgorzej, podobnie jak upośledzeni.
10 Jej artykuł Stosunek do zwierząt pracowników rzeźni i punktów skupu ukazał się w
„Anthrozoos: A Multidisciplinary Journal on the Interactions of People, Animals, and
Environment" wiosną 1988 r.
301
Wszystko to doprowadza Temple do namiętnej złości i namiętnej troski o humanitarne
reformy; chce zmienić traktowanie osób upośledzonych, szczególnie autystycznych,
podobnie jak traktowanie bydła w przemyśle mięsnym. (Temple czuje, że jedynym
właściwym podejściem do zabijania zwierząt, w którym może się przejawić szacunek dla nich,
jest zabijanie zrytualizowane, rodzaj „uświęconego" obrzędu).
To była niezmierna ulga — oddalić się wreszcie od rzeźni i odrażającego zapachu,
którym przesiąkł każdy cal kwadratowy tego miejsca i który powodował, że musiałem
niekiedy wstrzymywać oddech, aby nie zwymiotować. Niezmierna ulga, że można oddychać
rześkim, czystym powietrzem, wolnym od woni krwi i padliny; na koniec niezmierna ulga
moralna — uwolnić się od idei zabijania. Spytałem o to Temple, gdy odjeżdżaliśmy. „Nikt nie
powinien stale zabijać zwierząt — powiedziała, tłumacząc mi następnie, że wiele napisała o
konieczności dokonywania rotacji wśród personelu, tak aby nikt nie był zatrudniony
wyłącznie przy zabijaniu, wyłącznie przy odciąganiu krwi albo tylko jako kierowca
ciężarówek. Ona sama potrzebuje odmiennych klimatów i zajęć, składających się na istotną i
w końcu przyjemniejszą część jej życia. Jej rozumienie psychologii i zachowania zwierząt
hodowlanych jest uznane nie tylko w tuczarniach i rzeźniach całego świata, ale i wśród
postrzygaczy owiec aż z Nowej Zelandii, pracowników parków rekreacyjnych i ogrodów
zoologicznych. Wyobrażałem sobie, że mogłaby spędzić jakiś czas w południowej Afryce
jako konsultant do spraw stad słoni albo trawożerców, takich jak antylopy gnu. Ale czy
potrafiłaby rozumieć małpy równie dobrze jak bydło? Czy też jawiłyby się jej one jako
stworzenia zdumiewające, nieprzeniknione, tak jak dzieci czy w ogóle istoty ludzkie? (,,Czuję
zwierzęta na farmie — powiedziała mi później — a interakcje między naczelnymi mogę
pojmować tylko intelektualnie").
Najgłębsze uczucia Temple żywi do krów: dbałość i współodczuwanie pokrewne
miłości. Mówiła o tym długo, gdy zmierzaliśmy do następnego celu, na pastwiska — jak
odnajdywała w sobie
302
delikatność, głaszcząc krowę na pochylni i starając się przekazywać zwierzęciu spokój
w ostatnich momentach życia. To „kołysanie" zwierzęcia na chwilę przed śmiercią jest dla niej
na wpół fizyczne, na wpół święte. I to właśnie ustawicznie próbuje przekazać ludziom
pracującym w rzeźniach. Opowiedziała mi o pewnym zarządcy, który, choć bardzo niechętnie
przyjmował jej uwagi, był zarazem tak zafascynowany jej umiejętnością uspokajania