- Jak?W jej wzroku dostrzegł drwinę...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Mahskevic nie podniósł nawet wzroku znad swych korzennych roślin, choć przerwał wyrywanie chwastów na dość długo, by zastanowić się nad tą propozycją...
- Jezusa Chrystusa, ile dokonali zdumiewajcych cudw i jak sami zostali owieceni! Czy ju dostrzegasz zwizek i peninauki modlitwy, tak mdrze przedstawionej w...
- Nieco przed sobą Kalam dostrzegł na tle ochrowej chmury plamę szarości, która zmierzała w jego stronę...
- A oczy ku zamkowi czy się nie zwracały? Powiedz mi, czy się twego wzroku nie uchronił, Niewdzięczny, gdy cię ujrzał?...
- z âźDziennika prywatnego Wiktora Nordmannaâ, materiał niepublikowany...
- niewidzialne mięśnie...
- 25 Myślę, że chodzi mu o to, że walka z nami nie byłaby łatwa...
- Niemcy miały kluczowe znaczenie: stanowiły deklarowany cel Armii Czerwonej i dostarczały bolszewikom mocnych podstaw do optymizmu...
- zapominając o wszystkim krzyknęła triumfalnie: â Do licha! Przecież to ja wygrałam...
- class ColorPick{ static void Main(){Color favorite = SelectFavoriteColor();RespondToFavoriteColor(favorite);}static Color...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Popełniła pani morderstwo, a ja jestem tego świadkiem - rzekł ze złością.
- Niech pan to udowodni - prowokowała. - Nie potrafi pan. Jedyne, co pan osiągnie, to opóźnienie mojego wyjazdu. To tylko pańskie słowo przeciwko mojemu. Nawet pańscy wyśpiewujący psalmy sędziowie w swoich czarnych kaftanach nie uwierzą, że zabiłam człowieka. Jestem tylko młodą, niezamężną panną z dobrej rodziny. Nie miałam broni. I gdzie jest ten człowiek, którego podobno zabiłam? Gdzie jest jego ciało?
- Jest pani dla mnie za sprytna - rzekł. - Oczarowała mnie pani, Autumn Leslie! Może o to właśnie powinienem panią oskarżyć? O czary?
- Idź do diabła! - rzuciła. - Spróbuj tylko, a znów będę udawać biedne, oszalałe dziewczę. Sam już w to uwierzyłeś. Z dzisiejszym odpływem ja i moja matka ruszamy do Francji. Nigdy już się nie zobaczymy, sir Simonie i za to jestem wdzięczna losowi! - Potem, ku jego zaskoczeniu, wymierzyła mu siarczysty policzek. - To za twoje zuchwalstwo, sir!
Zaskoczył dziewczynę, chwytając małą dłoń, odwracając i pośpiesznie całując jej wnętrze.
- Na pewno jeszcze się spotkamy, milady - obiecał i przez chwilę nie odrywał ciemnych oczu od jej pięknej twarzy. Potem odwrócił się i już go nie było.
Czuła mokry ślad na dłoni i wzdrygnęła się. Pośpiesznie wyszła z saloniku, w którym rozmawiali, do pomieszczenia obok, by umyć ręce. Szorowała zawzięcie miejsce, którego dotknął ustami i zastanawiała się, czy kiedykolwiek uda jej się pozbyć tego uczucia, jakie towarzyszyło pocałunkowi - głębokiej odrazy. Z zewnątrz dochodziły ją hałasy. Oddział sir Simona odjeżdżał. Odetchnęła z ulgą. Na próżno jej groził. Nie mógł nic zrobić.
Jasmine weszła do małego pomieszczenia i przyjrzała się córce uważnie.
- Sir Simon pożegnał się ze mną. Powiedział, iż cieszy go, że twoje złe samopoczucie nieco ustąpiło. Co on właściwie miał na myśli. Co zrobiłaś, moje dziecko?
- Nic - odparła Autumn. - Powiedział, że ma nadzieję, iż będę szczęśliwa we Francji. Kiedy z nim rozmawiałam, zauważył, że już nie cierpię tak bardzo.
Autumn pomyślała, że nie ma sensu streszczać matce całej rozmowy, zwłaszcza że okrągłogłowi i ich kapitan już odjechali.
- Kapitan „Pomyślnych Wiatrów" powiedział, że za godzinę możemy odpływać - rzekła Jasmine. - Bagaże już są na pokładzie. Chodź, pożegnajmy się z twoim bratem.
Naprawdę wyjeżdżały. Autumn nagle poczuła smutek i z trudem wstrzymywała łzy. Pomyślała, że matce i tak jest trudno, a łzy córki tylko by jej popsuły nastrój.
- Gdzie jest Lily? - zapytała. Nie widziała służącej od chwili, gdy wyszła ze swojego pokoju.
- Jest już ze wszystkimi na pokładzie - odparła matka. - Adali mówi, że bardzo się bała podróży statkiem. Musisz się postarać ją jakoś uspokoić.
- Przecież nie będziemy na morzu długo - odparła Autumn. - Lily to mały tchórz. Dziwię się, że w ogóle opuściła Glenkirk.
- Nie uczyniłaby tego, gdyby nie namowy jej wuja, Fergusa. On i Red Hugh są jej jedynymi żyjącymi krewnymi. Pamiętaj, że Fergus i Toramalli wychowywali ją, od kiedy skończyła siedem lat. Sami przecież nie mieli dzieci. Nie było w Glenkirk chłopca, dla którego chciałaby zostać, więc zebrała się na odwagę i zgodziła jechać z nami. Nie mów, że jest tchórzem, bo to nieprawda. Wiele wysiłku kosztowało ją pokonanie strachu. Mogła przecież wrócić do Glenkirk i pozostać w służbie twego brata. Mimo że jest raczej nieśmiała, to dość sprytna dziewczyna i rozumie, że wiele zyska zostając z tobą, moje dziecko. Wiem, że jej dobrze nie znasz, ale Rohana i Toramalli dobrze ją wyszkoliły.
- Jest bardzo miła - przyznała Autumn. - Po prostu tęsknię za moją starą Maybel.
- Wiem, ale Maybel z wiekiem porusza się z coraz większym trudem. Nie przetrwałaby takiej podróży. Już dawno powinnam była zastąpić ją inną pokojową, ale wiedziałam, jak bardzo ją kochasz, była twoją nianią. Tęskniła za tobą. Mimo wszystko teraz jest zadowolona. Dostała własną chatę z kominkiem. Twój ojciec kazał ją zbudować specjalnie dla niej. Nigdy już nie będzie jej niczego brakowało, a tobie potrzebna jest młoda pokojowa.
- Kim byli rodzice Lily? - zapytała Autumn. - Nikt nigdy o nich nie wspomina. Są spokrewnieni z Fergusem?
- Fergus i Red Hugh mieli młodszą siostrę, która wiele lat temu uciekła z jakimś nieudacznikiem.
Zmarła, gdy Lily miała siedem lat, a ojciec wysłał ją z powrotem do Glenkirk. Była jego dzieckiem, ale on nigdy nie ożenił się z jej matką i nie mógł jej ze sobą zabrać. Red Hugh nie mógł zająć się dzieckiem, a gdy Toramalli i Fergus zrozumieli, że już nie będą mieli własnych dzieci, wzięli ją pod swoje skrzydła i chowali jak własną córkę. Teraz wiesz już wszystko. Wcześniej nikt ci o tym nie mówił, bo to ciebie nie dotyczyło. Chodź, Autumn. Twój brat na pewno będzie się martwił, jeśli zaraz do niego nie przyjdziemy. Księżna Glenkirk i jej córka wyszły z niewielkiego pomieszczenia i dołączyły do markiza Westleigh, który był na podwórzu przed gospodą. Gdy je dostrzegł, poczuł nagle ukłucie smutku, ale udało mu się mimo wszystko uśmiechnąć pogodnie.
- A więc - zaczął jowialnym tonem - jesteście gotowe do drogi po nową przygodę. Mam nadzieję, siostrzyczko, że nie znajdziesz się w takich samych opałach, w jakich znalazły się wszystkie twoje krewne. - Zaśmiał się, nie zważając na groźne spojrzenie, jakie posłała mu matka. - Ależ, mamo - rzekł poklepując ją po ramieniu. - Przecież ty będziesz nad nią czuwać. Jestem tego pewien. Poza tym, ona w niczym nie przypomina Indii ani Fortune. Jest znacznie bardziej ułożona, prawda, dziewczyno?
- Jak dotąd nie miała możliwości pokazania pazurów. Poza tym, Henry, czasy się zmieniają.
- Milady, to okrycia pani i mojej panienki - powiedziała Lily, podchodząc do nich. - Rohana przeprasza, że zabrała je przez pomyłkę na statek. Obawiała się, że zostaną w gospodzie. - Dziewczyna okryła księżnę niebieską peleryną podbitą bobrowym futrem z takim samym kołnierzem. Potem to samo zrobiła z peleryną Autumn, również podbitą futrem, i zapięła wszystkie haftki. Odsunęła się i skłoniła grzecznie.
- Dziękuję, Lily - rzekła księżna i zwróciła się do córki. - Pożegnaj się z Henrym i idź na statek.
Patrzyła, jak jej najstarszy syn żegna najmłodszą córkę.