25 Myślę, że chodzi mu o to, że walka z nami nie byłaby łatwa...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- JOWISZ W ZNAKU RAKAZnaczenie oraz pełny wpływ Jowisza w znaku Raka, daje się zauważyć dopiero w środku życia, ponieważ pozycja taka, gdy chodzi o znak Raka,...
- John chodził po nierównym stożku przez ponad godzinę, co chwila przestawiając dwuobiektywowe soczewki w szybce hełmu na coraz dłuższe okresy, aby spenetrować...
- — O co chodzi? — zapytał Pawldo, podejrzewając, że oto spokojny poranek dobiegł końca...
- Zamiast tego nauczyli je wojaczki, nauczyli szpiegować i chodzić na zwiady...
- hłasko marek, dom mojej matki (rtf)Chodziłem czasem na przedmieście i wałęsałem się godzinami po piaszczystych i krzywych uliczkach, gdzie przycupnęły...
- prac¹ rodziny i szko³y, sta³ siê w Polsce tak powszechnie stosowany, ¿e nikomu nie przychodzi do g³owy zastanowiæ siê, o co tutaj w³aciwie chodzi...
- Siej myli pokoju drogami, ktrymi chodzisz, aby stay na stray tych, ktrzy stpa po nich bd w smutku i zwtpieniu...
- O ile nawet najbardziej humanitarne i demokratyczne narody nie mają zbyt wieluzahamowań, gdy chodzi o eksperymenty na zwierzętach, o tyle jednak doświadczenia...
- Raz lub dwa razy w miesiącu, nie zawsze razem, chodzili na mszę do małego kościółka...
- — Wszystko było kwestią odcisków palców… jeśli pan rozumie, o co mi chodzi”...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
. . Judeth miała rację.
— Uznajemy was za godnych sojuszników — ciągnął poseł. — Poradzono
nam, aby zaproponować wam wyprawę na dwór króla Shalamana.
— Jesteście cywilizowani i odpowiedzialni — dodał mężczyzna po jego pra-
wej stronie. — Przy budowie Białego Gryfa nie zniszczyliście bezmyślnie ziemi; byliśmy przygotowani na spotkanie z bandą rabusiów, a stajemy przed budow-niczymi i architektami. Ludzie tacy jak wy na straży północnej granicy byliby; wielce pożądani.
Bursztynowy Żuraw uśmiechnął się, a Skan skłonił.
— Zgadzam się z twymi sądami — powiedział bezwstydnie gryf. — Kiedy
rozpoczęlibyśmy negocjacje?
— Natychmiast, jeśli można — odparł poseł bez wahania. — Z chęcią przy-
jęlibyśmy na pokład dwóch z was z rodzinami i służbą, jednego człowieka i jednego. . . oj. . . jednego takiego jak ty — zakończył gładko. — Poczekamy tutaj, aż przygotujecie się do podróży.
Bursztynowy Żuraw uniósł brew: zastanawiał się, czy posłowie mogli sami
podejmować decyzje, czy też w jakiś sposób komunikowali się z przełożonymi?
Bardziej prawdopodobne było to drugie: ich magia, o ile jej używali, musiała być znacznie stabilniejsza od magii Kaled’a’in.
Skan nie pozostał im dłużny.
— Z przyjemnością przenocujemy was w mieście, choć gościnność nasza bę-
dzie tylko bladym odbiciem tej, którą Biały Gryf gotowy będzie ofiarować, gdy ukończymy budowę. Rankiem Bursztynowy Żuraw i ja wraz z rodzinami zaokrę-
tujemy się na wasz korab. Na niczym nie zależy nam tak bardzo, jak na podpisaniu układu.
— Doskonale — ucieszył się poseł, a potem wszyscy trzej zeszli z dywanu.
Bursztynowy Żuraw zachodził w głowę, cóż ten gest oznaczał. Wstępuj ˛
a na na-
sze terytorium? Zobaczymy. . . S ˛
a młodzi, wysportowani. . . spacerek w górę klifu
udowodni im, że Biały Gryf jest gotów do obrony.
Ruszyli ku miastu. Mężczyzna towarzyszący Żurawiowi był od niego wyższy
o głowę; kestra’chern obserwował jego ruchy i doszedł do wniosku, że Haighlei musiał być przyzwyczajony do pokonywania dużych odległości na piechotę.
— Jeśli mogę zapytać — powiedział z wahaniem. — Gdzie nauczyłeś się tak
płynnie władać naszym językiem? Do nas docierały tylko opowieści o Cesarzach Haighlei, nigdy ich język.
— Och — uśmiechnął się mężczyzna. — To proste. Na naszych dworach za-
wsze było wielu kestra’chern z północy. Jeden z nich bawi teraz u króla Shalamana.
— Doprawdy?
26
— Tak. To wspaniała i utalentowana kobieta, powiernica króla. Jest Królewską Towarzyszką i doradcą. Zwie się Ke Arigat Osorna, a w waszym języku Srebrny
Tren.
Bursztynowy Żuraw twierdził do końca życia, że nigdy wcześniej i nigdy póź-
niej nie był równie zaskoczony.
ROZDZIAŁ TRZECI
Zimowa Łania zaciągnęła błękitne żaluzje w drzwiach balkonowych i wes-
tchnęła z lubością. Odeszła od okna, wygładziła na sobie suknię pożyczoną od la-dy Cinnabar, arcydzieło sztuki krawieckiej z kremowego jedwabiu, uśmiechnęła się do Bursztynowego Żurawia, a potem przebiegła przez pokój i rzuciła na łóżko, poruszając piętrzące się na nim poduszki. Złapała jedną i podparła nią podbródek, patrząc łobuzersko na towarzysza.
— Mamy dwie służące i dwie niańki dla Wietrznej Pieśni, jadamy wyszukane
potrawy, mieszkamy w pięciopokojowym apartamencie, jedynym zajęciem Ge-
stena jest doglądanie Haighlei. . . Och, mogłabym bardzo szybko przyzwyczaić się do takiego życia! — powiedziała. — Cóż za odmiana po pieleniu ogródka wa-rzywnego, nastawianiu zwichniętych gryfich skrzydeł i uganianiu się za dwulatką, która myśli, że potrafi latać!
Bursztynowy Żuraw uśmiechnął się, siadając obok.
— Osobiście uważam, że najlepsze są te dwie niańki: dzięki nim mamy szansę
na odrobinę samotności we dwoje. Zastanawiam się, skąd Wietrzna Pieśń wie,
kiedy ty i ja. . .
— Empatia. Skoro jest do ciebie tak podobna, niewątpliwie odziedziczyła
również tę cechę. Wiesz, jakie są dzieci: muszą być zawsze w centrum zainte-
resowania, więc kiedy mama z tatą zaczynają zajmować się sobą. . .
— Przemawia przez ciebie racjonalizm — westchnął. — Czy powstrzyma on
nasze dziecko od przerywania nam w najbardziej nieodpowiednich momentach?
— Raczej nie, ale mogą zrobić to niańki. — Zimowa Łania uniosła nogi i za-
machała nimi jak nastolatka. — Co oznacza, że mamy dla siebie ten czas, którego nie poświęcisz zabiegom dyplomatycznym.
— Nie zapominaj, że teraz też jesteś dyplomatą i skakanie po łóżkach wcale
nie zwalnia cię z obowiązków — przypomniał. Kiedy była młodziutk ˛
a dziewczyn ˛
a,
nie miała na to czasu. . . Jest doskonałym posłem: wygl ˛
ada jak urodzona władczy-
ni.
Płynęli dwa tygodnie do Khimbaty, stolicy państwa Shalamana; w skład de-
legacji weszli Bursztynowy Żuraw i Zimowa Łania, Skan i Zhaneel, gryfiątka,
28
Wietrzna Pieśń i troje hertasi: Jewel, Corvi i Gesten, któremu rejs upłynął na pouczaniu wszystkich wokół. Kilka pierwszych dni po przybyciu zeszło im na