interesy,stanowisko lub zatrudnienie każą opuszczać dom o stałych godzinach i na określonyprzeciąg czasu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Ustalenie zakresu pojęcia zwykłych potrzeb rodziny zależy od kryterium, które stanowić będzie podstawę zdefiniowania tego pojęcia...
- w pełni zrealizowany ze względu na wybuch U wojny światowej, to jednak podstawy prawne posłużyły jako dorobek stanowiący punkt wyjścia do prac kontynuatorskich w Polsce...
- sność drugiej ćwierci; suma wniesiona do wspólnoty stanowić będzie jedną czwartą właści- wego wkładu, pozostałym zaś przy życiu małżonkom...
- o mnie ex re mojego stanowiska w sprawie reformy rolnej, że jestem jakzłodziej, co chce wyjąć z cudzej kieszeni zegarek i dać go komuś innemu...
- W procesie karnym opartym na zasadzie skargowości skarga stanowi dodatnią przesłankę procesową, tzn...
- N- ACETYLOCYSTEINAN-acetylocysteina (NAC) stanowi najczęstszą postać cysteiny i ma szczególne znaczenie w procesach odtruwania...
- W okresie, który upłynął od wejścia w życie ustawy zasadniczej, nastąpiło rozwinięcie konstytucyjnej regulacji stanów nadzwyczajnych w drodze ustawodawstwa zwykłego...
- Wspólnota pierwotna, antyczne niewolnictwo, feudalizm, kapitalizm, wreszcie socja-lizm miały stanowić z mocy praw historii powszechnodziejowy model...
- — ProĹ›ba o pomoc, ktĂłra czekaĹ‚a tysiÄ…c lat, moĹĽe poczekać jeszcze kilka godzin — albo dni — prychnęła Jonja...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ci będą nieśli chorągiew cechową.
W plejadzie tej wyszczególnimy przede wszystkim urzędników przykutych przez większą
część dnia do Pałacu Sprawiedliwości. Wszyscy inni mogą niekiedy znaleźć sposób, aby
bodaj
na chwilę wydalić się z biura; ale sędzia lub prokurator, zasiadający na krześle z liliami,
winni wytrwać na rozprawie do ostatniego tchnienia. To ich pole bitwy.
To samo można powiedzieć o posłach i członkach Izby Parów, godziny całe radzących
nad
prawami, o ministrach pracujących z królem, o szefach departamentu pracujących z
mini-
45
strami, o wojskowych podczas kampanii, wreszcie o kapralu odprawiającym patrol, jak o
tym
poucza list Lafleura w ,,Podróży sentymentalnej" Sterne'a.
Tuż za mężami zmuszonymi o stałej porze opuszczać dom idą ci, którzy wśród
rozległych
i ważnych zatrudnień zapomnieli zupełnie, co to wesołość i wdzięk, których czoło jest
brzemienne
troskami, a rozmowa kręci się zawsze dokoła interesów.
Na czele tej armii, szczególnie uprzywilejowanej do noszenia rogów, postawmy
bankierów,
pogrążonych wiecznie w milionowych kalkulacjach i których głowa tak jest nabita
rachunkiem,
że wreszcie cyfry przebijają czaszkę i w długich kolumnach wznoszą się nad czołem.
Któryż z tych milionerów pamięta o świętych prawach małżeństwa? Któryż zatroszczy się
o to, aby starannie pielęgnować ten delikatny kwiat, aby go podlewać, chronić od zimna
i
gorąca? Czasem zaledwie przypomną sobie, iż obok nich znajduje się żona, której
szczęście
im powierzono: gdy siadając do stołu ujrzą ją naprzeciw siebie w całej świetności
bogatego
stroju lub gdy ona sama, powabna i zalotna jak Wenus, przychodzi zaczerpnąć w ich
kasie,
drżąc równocześnie przed ich brutalnym dotknięciem. Och, wówczas, wieczorem,
przypominają
sobie niekiedy na chwilę prawa wyszczególnione w paragrafie 213 Kodeksu Cywilnego,
i żony, rade nierade, muszą uznać te prawa; ale przyjmują je tak, jak ów ustanowiony
przez
rząd dotkliwy podatek od towarów zagranicznych, i poddają mu się w myśl przysłowia:
„Bez
pracy nie ma kołaczy".
Uczeni, trawiący całe miesiące na ogryzaniu kości przedpotopowego zwierzęcia, na
obliczaniu
praw przyrody i śledzeniu jej tajemnic, łacinnicy i grecy, dla których obiadem jest
ustęp z Tacyta, a wieczerzą zdanie z Tucydydesa; którzy żyją łykając pyły biblioteczne w
pogoni za jakimś rzadkim manuskryptem czy papirusem – wszyscy są predestynowani.
Troska
czy ekstaza pochłania ich do tego stopnia, iż rzeczywistość, świat dla nich nie istnieje;
gdyby nawet katastrofa miała się spełnić w biały dzień w ich oczach, ledwie by to
zauważyli.
Mały przykład: Beauzée, wracając z posiedzenia Akademii, zastaje żonę w objęciach
jakiegoś
Niemca. „Mówiłem pani, że trzeba, żebym odszedł..." – woła cudzoziemiec. – „Ech,
panie,
powiedz pan bodaj: żebym był odszedł!..." – poprawił uczony akademik.
Następnie kroczą, z lutnią w ręku, poeci, których siły żywotne przeniosły się wyłącznie w
górne piętra organizmu. Zresztą ci panowie, czując się pewniejsi na grzbiecie Pegaza niż
na
bardziej ziemskich rumakach, rzadko wstępują w związki małżeńskie, wyładowując od
czasu
do czasu swoje zapały w objęciach jakiejś przygodnej lub zgoła siłą wyobraźni
stworzonej
Chlorydy.
Idą dalej mężowie o zatabaczonych nosach;
ci, którzy mają nieszczęście być nawiedzeni wieczystym katarem;
marynarze, bez przerwy ćmiący fajkę lub żujący tytoń;
mężczyźni, którym cierpki i żółciowy charakter daje stale fizjonomię człowieka, który
właśnie ugryzł kwaśne jabłko;
wszyscy, którzy w codziennym zetknięciu zdradzają jakieś odrażające lub śmieszne
nawyknienie
lub nie odznaczają się zbytnią schludnością;
mężowie, których sąsiedztwo pod kołdrą przedstawia pewne przykre strony;
wreszcie starcy, żeniący się z młodymi dziewczętami.
Wszyscy ci mężowie są w najwyższym stopniu predestynowani.
Jest jeszcze ostatnia klasa predestynowanych, których katastrofa jest również prawie
pewna.
Mamy tu na myśli owych mężów podejrzliwych i zrzędnych, drobiazgowych tyranów
domowych, którzy sobie nabili głowę fantastycznymi pojęciami o władzy mężowskiej,
którzy
mają najgorsze wyobrażenie o kobietach i z tym się nie kryją, a o życiu wiedzą tyle, co
chrabąszcz
o historii naturalnej. Małżeństwo takich ludzi przypomina osę, której okrutne dzieci
obcięły głowę i która obija się o szybę. Dla tych predestynowanych książka nasza
pozostanie
martwą literą. Nie piszemy też dla tych głupców, dla tych bałwanów, podobnych do
drewnia-
46
nych figur próchniejących po starych katedrach: oni są już jak te stare studnie w
ogrodach
wersalskich, które raczej się rozlecą, niż żebyś nimi mógł wodę uciągnąć.
Ile razy zdarza mi się obserwować w towarzystwie jakąś nową odmianę gatunku Mąż (a
ile ich